Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygodnik Wileńszczyzny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygodnik Wileńszczyzny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 sierpnia 2009

Dewastacja polskich grobów na Litwie

Podczas mojego ostatniego pobytu na Litwie, odwiedziłem pod koniec lipca br. kilka nekropolii, stwierdzając na nich postępującą w zatrważającym tempie dewastację. Wszystko wskazuje na to, że starcie z mapy Litwy starych cmentarzy – pomników polskiej kultury, skasowanie pamięci o nich, nie dzieje się zupełnie przypadkiem... Zwłaszcza, że coraz częściej w miejscach położonych w pobliżu głównych alejek cmentarnych pojawia się coraz więcej brył pomnikowych z litewskimi napisami.
darmowy hosting obrazków
Na wileńskich cmentarzach znikają napisy na płytach nagrobnych, złodzieje ogałacają mogiły z wszelkich metalowych detali, wandale wybijają fotografie zmarłych, pomniki coraz częściej zapadają się w ziemię. Nikt nie dogląda cmentarnego drzewostanu, przewracające się ze starości drzewa - tnie się bezpośrednio na grobach, niszcząc kolejne pomniki. W starych cmentarnych kaplicach powstają śmietniska, po uprzednim rozgrabieniu wnętrz ze wszystkiego, co może przedstawiać jakąkolwiek wartość na okolicznych złomowiskach.
Szczególnie bolesnym jest postępujący proces dewastacji na najważniejszej polskiej nekropolii na Litwie – wileńskiej Rossie, o której niszczeniu donoszą polskie media na Litwie oraz opiekujący się grobami Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą.
Jeszcze gorzej jest jednak na innych cmentarzach, gdzie nie dociera tak wielu turystów z Polski. Dla przykładu, będąc w Zułowie stwierdziłem, że po dawnej, wzniesionej w 1831 roku klasycystycznej kaplicy grobowej rodziny Michałowskich (dawnych właścicielach Zułowa, spokrewnionych z rodem Piłsudskich) pozostała jedynie kupa gruzu. Tymczasem polski przewodnik wydany zaledwie kilka lat temu, podaje że kaplica ta jeszcze w latach 90-tych była zachowana, choć poważnie zdewastowana... Czy podobny los może spotkać także inne polskie groby na Litwie?
Wileńska Rossa
Cmentarz Rossa - to prawdziwa skarbnica pamiątek kultury polskiej w Wilnie, obok warszawskich Powązek, krakowskiego cmentarza Rakowickiego i lwowskiego Łyczakowa jest jednym z czterech najważniejszych i najsłynniejszych polskich cmentarzy. Nagrobki wileńskiej Rossy stanowią wyjątkową kolekcję sztuki sepulkralnej o randze europejskiej. Jednak pomimo swej wartości ostatnio są bardzo zaniedbywane przez władze stołecznego Wilna, który sprawuje bezpośredni nadzór m.in. nad tą nekropolią. Pogromu zniszczeń dopełnia zaś zwykły wandalizm i niefrasobliwe podejście do opieki nad cmentarzem przez spółkę, której wileński samorząd zlecił jego dozór.
darmowy hosting obrazków
W ubiegłą środę zwiedzając wspólnie z moją rodziną wileńską Rossę, natknąłem się zupełnie przypadkowo na pocięte mechanicznie drzewa, których pniaki porozrzucano następnie w ten sposób, aby poniszczyć okoliczne nagrobki. Może i te drzewa zwaliły uprzednio siły natury, jednak, co najmniej - takie wcześniejsze zdarzenie wykorzystano, aby pod pozorem porządkowania terenu zniszczyć groby. Na uwagę zasługuje również fakt, że poprzycinane wcześniej drzewa leżały następnie przez wiele dni wśród grobów nie jestem pewien czy wywieziono je do tej pory...
darmowy hosting obrazków
Zrobione przeze mnie zdjęcia, obrazujące przejaw tego barbarzyństwa i braku poszanowania dla zmarłych, przekazałem później w redakcji „Kuriera Wileńskiego”, oraz poinformowałem o tym fakcie przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Najprawdopodobniej w efekcie tych moich działań, ukazały się w ostatnich dniach, dwa artykuły w wileńskiej prasie:
Ireny Mikulewicz, Cmentarz umiera śmiercią naturalną..., „Tygodnik Wileńszczyzny”, patrz tutaj.
Barbary Chikashua, Cmentarz Rossa na progu zaniknięcia, „Kurier Wileński”, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
Tekst zamieszczony w „TW”, podaje liczne przykłady innych zniszczeń poczynionych w ostatnich latach na Rossie, opisuje również liczne działania podejmowane przez wileńskich Polaków, mające na celu ratowanie i renowacje nagrobków. Natomiast tekst zamieszczony w „Kurierze Wileńskim” stara się rozliczyć instytucje odpowiedzialne za administrowanie nekropolią. Dowiadujemy się w nim m.in., że: „Problem niszczejącego cmentarza jest to wynik przerzucania odpowiedzialności pomiędzy trzema instytucjami, na których barkach jednocześnie ciążą obowiązki utrzymywania porządku na cmentarzu. Samorząd stołeczny, spółka samorządowa „Aketonas” oraz Departament Dziedzictwa Kulturowego (litewski skrót: KPD) przy Ministerstwie Kultury zrzucają tą odpowiedzialność jeden na drugiego”.
Cmentarz św. Piotra i Pawła na Antokolu
Cmentarz św. Piotra i Pawła, znajduje się na wzgórzach wciśniętych pomiędzy dwoma uliczkami: Polową (Mildos g-ve) oraz Słoneczną (Saules g-ve) na Antokolu. Nie jest praktycznie odwiedzany przez polskie wycieczki, które zazwyczaj wiezione są jedynie na Cmentarz Antokolski na wzgórzu „Sapieżyńska”, co jest zupełnie niezrozumiałe, zwłaszcza, że znajduje się on, zaledwie parę kroków - idąc od kościoła św. Piotra i Pawła na Antokolu. Dzieje się tak - pewnie dlatego, że często oba cmentarze traktowane są jako jeden cmentarny kompleks na Antokolu.
darmowy hosting obrazków
Cmentarz św. Piotra i Pawła jest przepięknie położony na zalesionych wzgórzach i charakteryzuje się wieloma cennymi starymi nagrobkami, w większości polsko-języcznymi. Zwiedzając go w ubiegły czwartek, po przerwie co najmniej 15-letniej, nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że przybyło na nim nagrobków z tablicami wykonanymi w języku litewskim. A przecież był to typowy, czynny w okresie międzywojennym cmentarz polski.
Być może pewnym wyjaśnieniem tego zastanego po latach stanu rzeczy, będzie sytuacja jaka mi się przytrafiła na tym cmentarzu. Otóż spacerując alejkami coraz bardziej zarastającymi różnego rodzaju chwastami w tym krzakami, zauważyłem dwóch ludzi pracujących wśród grobów. Postanowiłem podejść do nich, w przekonaniu, że odnawiają jakiś polski nagrobek. Jednak oni, jak tylko zobaczyli, że się zbliżam, zebrali w pośpiechu narzędzia i odeszli do samochodu typu van, zaparkowanego wewnątrz cmentarza - którym odjechali.
darmowy hosting obrazków
Po przyjściu na miejsce zobaczyłem dwie bardzo płytkie nowe podmurówki grobowe, obok których leżały stare krzyże z litewskimi napisami. Wokół nowych podmurówek, znajdowały się stare - tylko polskie nagrobki... Nasunęło mi się w związku z tym kilka pytań.
Czy napotkani wcześniej pracownicy, aby na pewno, dokonywali renowacji starych grobów, czy może przenosili groby litewskie z innych cmentarzy? Czy może w ten sposób, punktowym działaniem (obliczonym na lata) zmienia się obraz przedwojennej polskiej nekropolii? Przecież, od lat wśród wileńskich Polaków mówi się, że zapominane stare polskie groby zmieniają swoich właścicieli na Litwinów...
darmowy hosting obrazków
Zapewne można stwierdzić numer grobu i kto był pierwotnie w tym miejscu pochowany, zainteresowałem problemem redakcję „Kuriera Wileńskiego”, w rezultacie powstał film zamieszczonym na You Tube, patrz poniżej:

Na filmie zatytułowanym „Rossa”, przedstawione są opisane powyżej przez mnie miejsca dewastacji polskich grobów na wileńskich cmentarzach. Szkoda tylko, że autor nie zatytułował filmu: Cmentarze na Rossie i Antokolu, ponieważ przedstawiony na nim obraz jest także z Cmentarza św. Piotra i Pawła, a nie tylko z Rossy...
darmowy hosting obrazków

Pisząc o dewastacji polskich grobów, należy jeszcze wspomnieć o kaplicy grobowej znajdującej się na cmentarzu św. Piotra i Pawła, w jakiej urządzono na tym cmentarzu małe wysypisko śmieci. Wyrwane brutalnie drzwi do jej wnętrza dobitnie świadczą o wcześniejszym włamaniu oraz profanacji trumien i zwłok w niej się znajdujących.
c.d.n.
Mariusz A. Roman
[Fot. Mariusz Roman]

sobota, 16 maja 2009

Litwa: Codzienne realia dyktują wybór

Pierwszy raz w historii przywódcą Litwy może zostać kobieta. Pierwszy raz o fotel prezydenta ubiega się też Polak – Waldemar Tomaszewski. Wybory prezydenckie na Litwie odbędą się w najbliższą niedzielę, a ich druga tura, wspólnie z wyborami do Parlamentu Europejskiego - 7 czerwca br.

darmowy hosting obrazków
Wyborczą stawkę wśród 7 kandydatów ubiegających się o najwyższy urząd w państwie otwiera preferowana w litewskich sondażach Dalia Grybauskaitė – unijna komisarz ds. budżetu i programowania finansowego. I choć w ciągu ostatniego miesiąca Grybauskaite straciła 8 procent poparcia. Wpływ na to mogły mieć informacje dotyczące szczegółów z jej życiorysu – m.in. informacja, że należała do Partii Komunistycznej i wykładała ekonomię polityczną w Wyższej Szkole Partyjnej. To według oficjalnych sondaży jedynie ona ma szansę wygrać wybory już w pierwszej turze.
Ostatnie litewskie sondaże Waldemarowi Tomaszewskiemu, kandydatowi Akcji Wyborczej na Litwie dają od 1,5 do 6 procent poparcia. Ale jeszcze niedawno te same pracownie wyceniały go od 0 – 2 proc. poparcia. I jak donosi „Rzeczpospolita”:
- To właśnie Polak może się stać największą niespodzianką wyborów i zająć drugie miejsce. Ma zagwarantowane około 40 tysięcy polskich głosów na Wileńszczyźnie. Może też na niego głosować wielu Litwinów, którzy rozczarowali się litewskimi politykami – prognozuje Audrius Bačiulis, litewski komentator opiniotwórczego tygodnika „Veidas”.

darmowy hosting obrazków

Bardzo wymownym, oddającym klimat ostatnich dni kampanii prezydenckiej na Litwie, jest również komentarz Czesławy Paczkowskiej pt. „Codzienne realia dyktują wybór” zamieszczony na łamach wychodzącego w Wilnie „Tygodnika Wileńszczyzny”, w którym czytamy:
„Kampania wyborcza na tle przybierającego na sile kryzysu w państwie nie wygląda zbyt imponująco. Już same badania nastrojów w społeczeństwie wskazują na to, że elektorat coraz bardziej traci zaufanie do wytypowanych kandydatów do fotelu prezydenckiego. Ani politycy z pokaźnym stażem rządzenia, ani podbudowani unijnym doświadczeniem, nie napawają szeregowego wyborcy nadzieją, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sytuacja zmieni się na lepsze. Cudu raczej nie spodziewa się nikt. Lata minionego dwudziestolecia nie poszły na marne, a posunięcia dzisiejszej władzy ostatecznie przekreślają i tak już nikły kredyt zaufania do niej.
Jak opowiada jedna z naszych czytelniczek, rozczarowanie wśród jej znajomych (a mieszka ona w środowisku litewskim) staje się wręcz powszechnym. „Nie widzimy wśród sześciu naszych kandydatów żadnego, na którego warto byłoby oddać głos” – zaznaczają z goryczą. Może dlatego wielu z nich zaczęło zwracać uwagę na kandydaturę jedynego w tej siódemce Polaka. Przemilczanie bądź celowe zaniżanie wyników sondaży i nieżyczliwe komentarze pod adresem Waldemara Tomaszewskiego niewiele, jak widać, przysłużyły się jego adwersarzom. Natomiast w telewizyjnych debatach – jak się okazało – lider AWPL wypada nie gorzej, a w wielu przypadkach - korzystniej od innych kandydatów. Świadczy o tym fakt, że już kilkakrotnie po takich debatach w opinii widzów znalazł się w czołówce.
Wyborcy zwracają również uwagę na konkretny i pozbawiony demagogicznej retoryki program wyborczy (polskiego - przyp. autora) kandydata, podkreślając przemyślane propozycje, dotyczące rozwiązywania nabrzmiałych problemów socjalnych, systemu podatkowego, praworządności i kilku innych życiowo ważnych kwestii. Bowiem dziś, w obliczu pogłębiającej się z dnia na dzień zapaści ekonomicznej państwa, program, skierowany na rozstrzyganie spraw, dotyczących zwykłego obywatela, znajduje zrozumienie i poparcie u ludzi. Program, który nie pociesza, ani nie zwodzi natychmiastową poprawą stopy życiowej, lecz przekonuje, że uczciwa praca znów będzie się cieszyła zasłużonym uznaniem, a nieco zapomnianym wartościom – pracowitości, uczciwości, sumienności – zostanie przywrócone w życiu codziennym należne miejsce.
W najbliższą niedzielę wyborcy pójdą do urn, by opowiedzieć się za konkretnym kandydatem. Z pewnością wśród tych, kto odda głos na przedstawiciela Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, znajdą się nie tylko Polacy, Rosjanie, Białorusini, ale także Litwini, podzielający pogląd, że dziś Litwie potrzebny jest powrót na drogę odwiecznych ogólnoludzkich wartości. Tak więc na nic zdadzą się kłamliwie spreparowane sondaże, których jedynym celem było zniechęcenie ludzi do udziału w głosowaniu i oddania swego głosu na kandydata-Polaka”.
Mariusz A. Roman
Na załączonych zdjęciach: Godło prezydenckie na Litwie; Autor wspólnie z Waldemarem Tomaszewskim oraz Grzegorzem Bonkiem, podczas przemarszu w Wilnie – 2 maja br.

piątek, 15 maja 2009

Wybory prezydenckie na Litwie

Litwini mają dość skandali, które od lat targają tym krajem, więc mam szansę na dobry wynik – zapewnia Waldemar Tomaszewski, pierwszy w historii Polak ubiegający się o fotel prezydenta Litwy.

darmowy hosting obrazków
Waldemar Tomaszewski ma 44 lata. W 1990 roku uzyskał dyplom inżyniera, a w 1999 został przewodniczącym Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Rok później zdobył mandat w litewskim Sejmie. Teraz startuje w wyborach na prezydenta Litwy, które odbędą się najbliższą niedzielę tj. 17 maja – odnotowuje czwartkowe „Metro”.
Czy ma jakiekolwiek szanse? Sondaże dają największe poparcie (ok. 60 proc.) Dalii Grybauskaite, która jest unijną komisarz ds. budżetu. Na drugim miejscu plasuje się przewodniczący partii socjaldemokratycznej Algirdas Butkeviczius (ok. 7 proc.). Nasz rodak, według litewskich sondaży, może liczyć jedynie na ok. 2 proc. głosów.
Z publikowanymi jednak na Litwie sondażami nie zgadza się Tygodnik Wileńszczyzny (patrz komentarz), polskie pismo samorządowe. Czesława Paczkowska w swoim komentarzu pod jakże wymownym tytułem: „Sondaże na zamówienie – mydlenie oczu wyborcom”, pisze m.in.:
„Powtarzanie w kółko tych samych wyników sondaży, które później bywają skwapliwie podchwytywane i rozpowszechniane przez inne wydania, rozgłośnie radiowe i programy TV, ma podczas tegorocznych wyborów także inny zawoalowany cel. Marginalizując bądź całkowicie negując poparcie dla naszego lidera podważa się tym samym stabilną pozycję AWPL, od 20 lat działającej na litewskiej scenie politycznej, w obliczu wyborów do Europarlamentu.
Jednak zdobycie głosów za pomocą takich tanich chwytów wśród doświadczonych i wiernych zasadom wyborców na Wileńszczyźnie z góry jest skazane na porażkę. Sugerowanie i narzucanie zdania, nawet za pomocą naginania wyników sondaży do własnej potrzeby, po raz kolejny nie osiągnie celu. Najlepszym dowodem i argumentem przeciwko urabianiu opinii społecznej poprzez tworzenie spreparowanych wyników sondaży są wyniki poprzednich wyborów, dziesięciokrotnie różniących się od „proroczych przepowiedni”. I tym razem istnieje realna możliwość znaczącego ulepszenia dotychczasowych wyników i zdobycia nawet dwucyfrowego poparcia”.
MAR/TVP Info
Na załączonym zdjęciu: Waldemar Tomaszewski, za nim stoi Jego żona Wioletta. Fot. Mariusz Roman