Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AK. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 października 2011

Ostatni Żołnierz Niepodległej

Przed 48 laty, 21 października 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz antykomunistycznego podziemia. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata. Miał wtedy 45 lat.
Józef Franczak, (pseud. „Lalek”, „Laluś”) urodził się 17 marca 1918 r. w Kozicach Górnych. Ukończył Szkołę Podoficerską Żandarmerii w Grudziądzu. Był żołnierzem kampanii wrześniowej. Po 17 września 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł. Już w 1940 r. wstąpił do ZWZ, a następnie do AK. Działał w podziemiu do 1944 roku. W 1944 r. jako oficer, został przymusowo wcielony do 2. Armii Wojska Polskiego. W styczniu 1945 r., będąc świadkiem wydawania wyroków śmierci na AK-owców, zdecydował się na dezercję.
Odtąd przez następne 18 lat ukrywał się przed władzą ludową. Swoją działalność w podziemiu antykomunistycznym i niepodległościowym rozpoczął w Zgrupowaniu mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W 1947 r. związał się z oddziałem kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Po śmierci „Uskoka” ukrywał się, samotnie wykonując kilka akcji w Lublinie i okolicach. Nie skorzystał z amnestii ogłoszonej w 1956 r. Przetrwał w konspiracji antykomunistycznej 18 lat.
darmowy hosting obrazków
"Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok więzienia.
Jego miejsce pobytu zostało ustalone przez organy bezpieczeństwa w wyniku donosu agenta SB Stanisława Mazura TW ps. "Michał" dopiero w październiku 1963 r. Zginął podczas obławy we wsi Majdan Kozic Górnych, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok „Lalka” i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się jednak ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy ciała [pozbawionego przez komunistów głowy] do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.
Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka", patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie ostatniemu żołnierzowi wyklętemu - Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Józef Franczak został odznaczony za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał 19 października 2008 w Lublinie - syn Marek Franczak.
Polecam również krótki film pt. „Ostatni partyzant 1963”, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

czwartek, 25 sierpnia 2011

Rajd śladami Wileńskiej AK

Wzorem rokrocznie organizowanego rajdu w Borach Tucholskich śladami mjr. Łupaszki w najbliższy weekend na Podlasiu odbędzie się III Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK. Impreza potrwa trzy dni - od 26 do 28 sierpnia. Uczestnicy mają do przebycia trasę z Rudki do Narewki z punktami koncentracji w Ciechanowcu i Czajach.
darmowy hosting obrazków
Podczas rajdu odbędą się m.in. uroczystości poświęcone Żołnierzom Wyklętym w Narewce w 65. rocznicę śmierci i Danusi Siedzikówny „Inki”.
Ramowy program Rajdu:
26 sierpnia - Pierwsza koncentracja odbędzie się w Rudce (woj. Podlaskie, powiat Bielsk Podlaski) przy Urzędzie Gminy. O godzinie 9.00 patrole wyruszą do Ciechanowca wykonując zadania terenowe głównie szlakiem Uderzeniowych Batalionów Kadrowych. Po osiągnięciu Ciechanowca nastąpi zajęcie na kwatery miejscowego Internatu Zespołu Szkół Ogólnokształcących. W godzinach popołudniowych odbędą się zajęcia strzeleckie w formie zawodów. Wieczorem natomiast planowany jest wykład pracowników Instytutu Pamięci Narodowej.
darmowy hosting obrazków
27 sierpnia – Druga koncentracja we wsi Czaje. Patrole dotrą tam pieszo wykonując zadania terenowe związane z działalnością na tym terenie 5 i 6 Wileńskiej Brygady AK, jak również oddziałów NSZ, NZW oraz UBK. Obok pomnika poświęconego kpt. ”Młotowi” odbędą się zajęcia prowadzone przez zaproszoną w tym celu Trójmiejską Grupę Rekonstrukcji Historycznej. Wieczorem, po powrocie na kwaterę, nastąpi podsumowanie Rajdu.
28 sierpnia – Trzecia koncentracja w Narewce. Przerzut patroli do Narewki nastąpi autokarami. Po drodze zatrzymamy się w Kiersnowie aby złożyć kwiaty pod pomnikiem poświęconym mjr. „Łupaszce”, ale także by przypomnieć historię bardzo ważnej dla 5. WBAK rodziny Państwa Kiersnowskich. W programie uroczystości poświęconych Żołnierzom Wyklętym w Narewce w 65 rocznicę śmierci Danusi Siedzikówny „Inki” jest Msza święta, przemówienia zaproszonych gości, złożenie kwiatów przy pomniku „Inki”.
darmowy hosting obrazków
Więcej na temat rajdu, patrz tutaj.
Organizatorami rajdu są: Regionalny Komitet Obrony Pamięci Narodowej w Bielsku Podlaskim Placówka  Hajnówce oraz Stowarzyszenie Historyczne im. 5.Wileńskiej Brygady AK.
(Maro)
[Fot. Archiwum]

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Rodzinny piknik z historią

W sobotnie popołudnie 20 sierpnia br. gdańscy kibice oraz dawni działacze Federacji Młodzieży Walczącej zorganizowali w leśniczówce Gołębiewo (Osowa, przy obwodnicy trójmiejskiej) piknik rodzinny z historią w tle. Podczas tego wielopokoleniowego spotkania doszło do swoistej wymiany doświadczeń z walki o niepodległą Polskę oraz transmisji patriotyzmu na rzecz najmłodszych uczestników spotkania. Podczas gdańskiego pikniku, rodziny kibiców oraz działaczy FMW spotkały się z „Żołnierzami Wyklętymi” z NSZ i AK.
darmowy hosting obrazków

Spotkanie przebiegało w rodzinnej atmosferze, cieszyła obecność sporej grupki dzieci. Przybyli mogli skosztować pieczonego dzika czy wojskowej grochówki. Jako goście honorowi wzięli udział w spotkaniu „Żołnierze Wyklęci” z Narodowych Sił Zbrojnych oraz Armii Krajowej na czele z Józefem Bandzo „Jastrzębiem”, żołnierzem wileńskiej 3 i 5 Brygady Wileńskiej AK, który był w osobistej ochronie mjr Łupaszki.

Więcej o Józefie Bandzo ps. „Jastrząb”, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków

Po wspólnej uczcie i krótkiej uroczystości wymiany upominków nastąpił czas prawdziwej, pisanej życiorysami uczestników, lekcji historii. Przedstawiciele kombatantów NSZ i AK świadczyli historię bohaterów narodowych w walce o wolną i niepodległą Polskę. Pomiędzy kolejnymi świadectwami odbył się recital pieśni o Żołnierzach Wyklętych w wykonaniu gdańskiego poety i pieśniarza Andrzeja Kołakowskiego, odznaczonego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność opozycyjną w czasach PRL-u. W kuluarach odbywały się dyskusje pomiędzy zebranymi na tematy ważne z punktu widzenia świadomości historycznej Polaków i pamięci o bohaterach narodowych.
darmowy hosting obrazków

Organizatorom wypada pogratulować pomysłu i mieć nadzieję na kolejne spotkania z żywą historią w tle. Zwłaszcza, że tak liczny udział w tym wydarzeniu kibiców piłki nożnej, odsłania prawdziwe i patriotyczne oblicze tego środowiska.

Polecam również krótki film z tego spotkania, patrz poniżej:




[Fot. M. Roman]

czwartek, 7 lipca 2011

Rocznica Powstania Wileńskiego

Mija 67 rocznica operacji „Ostra Brama”, zakładającej w ramach Akcji Burza samodzielne opanowanie Wilna przez oddziały Armii Krajowej. W ten sposób żołnierze z orzełkami na rogatywkach chcieli zaznaczyć, że to właśnie oni są gospodarzami północno-wschodnich ziem Rzeczypospolitej. Inicjatorem operacji "Ostra Brama" był major Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz", cichociemny, dowódca Nadniemeńskiego Zgrupowania Okręgu Nowogródzkiego AK.
darmowy hosting obrazków

Według planu operacji, połączone siły okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK - miały uderzyć samodzielnie na Wilno tuż przed wkroczeniem na przedpole miasta wojsk sowieckich i wystąpić wobec nich z pozycji przedstawicieli pełnoprawnych władz Rzeczypospolitej. Główne uderzenie sił AK miało nastąpić od wschodu i południowego wschodu. Chodziło o to, by uprzedzić działania Armii Czerwonej i podkreślić samodzielność walk.

Plan operacji zakładał, że po rozpoczęciu walk Niemcy szybko wycofają się z Wilna. Jednak na mocy rozkazu Hitlera miasto zostało przekształcone w strefę ufortyfikowaną, tzw. Fester Platz, obsadzoną przez ok. 18-tysięczny garnizon.

Walki o Wilno

Operacja „Ostra Brama” trwała od 7 do 13 lipca 1944 r. Rozkaz o jej rozpoczęciu wydał Dowódca Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. Początkowo wzięło w niej udział około 4 tysięcy żołnierzy AK, wspieranych przez dwa działka przeciwpancerne oraz kilka moździerzy i granatników. W sumie jednak w bezpośrednich walkach o Wilno oraz w zewnętrznych atakach na linie komunikacyjne i pojedyncze oddziały Wehrmachtu uczestniczyło ponad 12,5 tys. żołnierzy AK.

7 lipca wieczorem Wilno zaczęli szturmować Sowieci. W bezpośrednich walkach na kierunku wileńskim wzięło wówczas udział około 100 tysięcy żołnierzy wspieranych przez kilkaset czołgów i masowe naloty lotnictwa. Oddziały garnizonu konspiracyjnego AK miasta Wilna, które wobec spóźnionego dotarcia rozkazów rozpoczęły atak z kilkugodzinnym opóźnieniem, opanowały własnymi siłami prawobrzeżną część miasta i, współdziałając z jednostkami sowieckimi, atakowały w części lewobrzeżnej.
darmowy hosting obrazków

Zarówno przed jak i w czasie Powstania Wileńskiego polscy partyzanci musieli także ścierać się z partyzantką litewską, litewskimi oddziałami podporządkowanymi Niemcom w tym policji oraz partyzantką sowiecką (która podpisała rozejm z Polakami, dopiero w chwili wkroczenia do walk oddziałów Armii Czerwonej).

Polska flaga na Wzgórzu Zamkowym

W czwartek 13 lipca, całe Wilno znalazło się w rękach Armii Czerwonej oraz AK. Rankiem tego dnia, gdy trwały jeszcze walki, biało-czerwony sztandar był dwukrotnie zawieszany na baszcie Zamku Gedymina, na zdobytym przez AK Wzgórzu Zamkowym. I dwukrotnie polską chorągiew zdejmowały wojska sowieckie, by ostatecznie po południu zastąpić ją sztandarem z czerwoną gwiazdą.

Oddziały polskie, atakujące Wilno z zewnątrz, zagrodziły drogę wycofującym się z Wilna Niemcom, staczając 13 lipca krwawą bitwę pod Krawczunami. Zginęło w niej bądź trafiło do niewoli blisko 1000 Niemców. Udało się ujść m.in. gen. Rainerowi Stahelowi, dowódcy niemieckiej załogi. W całej operacji „Ostra Brama” zginęło blisko 500 akowców, ponad 1000 zostało rannych.
darmowy hosting obrazków

Nazajutrz komendant Podokręgu Nowogródzkiego AK ppłk dypl. "Poleszuk" (Adam Szydłowski) przekazał za pośrednictwem znajdującej się w jego dyspozycji radiostacji następujący meldunek do dowódcy AK w Warszawie: "Wilno zdobyte przy znacznym udziale AK, która weszła do miasta. Duże zniszczenia i straty. Stosunki z armią sowiecką chwilowo poprawne. Rozmowy w toku. Wilno przeżyło bardzo krótką, ale jakże radosną chwilę wolności. 14 VII - polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy. Służba opl. polska. Szpitale przepełnione, wszystkie w rękach polskich. Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma".

Walki o Wilno w lipcu 1944 r. miały charakter lokalnego powstania przeciwko Niemcom, które o miesiąc poprzedziło wybuch Powstania Warszawskiego. Operacja „Ostra Brama” była swoistym testem lojalności Sowietów w stosunkach z Polakami. Zdobyciem Wilna Komenda Główna AK chciała udokumentować Stalinowi i całemu światu polskość Kresów Północno-Wschodnich.

Epilog

17 lipca Sowieci podstępnie aresztowali komendanta okręgu „Wilka” wraz z licznymi oficerami, spotykając się z nimi pod pozorem kontynuacji rozmów na temat stworzenia polskiego korpusu. Zgromadzone oddziały akowskie próbowały wymknąć się obławie, ruszając do pobliskiej Puszczy Rudnickiej. Po dwóch dniach znalazły się jednak w okrążeniu.

Sowietom udało się internować niespełna 6000 żołnierzy, reszcie udało się skutecznie rozproszyć lub przebić na teren Polski centralnej, by dalej kontynuować walkę. Internowani w większości odmówili wstąpienia do armii Berlinga, za co zostali wywiezieni do Kaługi, gdzie przez kilka lat służyli w batalionach roboczych Armii Czerwonej, wyrąbując lasy. Oficerów aresztowano, osądzono i wywieziono do Riazania.

Ze względu na to, iż operacja Ostra Brama była niezgodna z między alianckimi ustaleniami tzw. wielkiej trójki, co do przynależności państwowej Wilna i ustaleniu nowej granicy polsko-radzieckiej na Linii Curzona, minister informacji Wielkiej Brytanii Brendan Bracken nałożył cenzurę prewencyjną na wszelkie informacje w brytyjskich mediach o jej przeprowadzeniu, wskutek czego nie została ona zauważona na Zachodzie.

Film poświęcony Powstaniu Wileńskiemu, patrz poniżej:



Propagandowy film sowieckiej kroniki filmowej przemilczającej udział AK w wyzwoleniu Wilna, patrz poniżej:



Mariusz A. Roman

[Fot. Archiwum Autora]

wtorek, 17 maja 2011

O Żołnierzach Wyklętych

Dzisiaj (wtorek 17 maja br.) o godz. 17.00 na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Gdańskiego rozpocznie się promocja jednej z najnowszych publikacji poświęconych „Żołnierzom Wyklętym”, wydanej przez białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Album „W godzinie próby. Żołnierze podziemia niepodległościowego w Białostockiem po 1944 roku i ich losy” jest poświęcony żołnierzom podziemia niepodległościowego, walczącym w Białostockiem po 1944 r. Ta bogato ilustrowana publikacja, zawierająca ponad 500 zdjęć i dokumentów, została przygotowana przede wszystkim w oparciu o materiały archiwalne z zasobu Oddziałowego Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów w Białymstoku.

W pierwszej części zamieszczono materiały archiwalne dotyczące żołnierzy walczących w strukturach dwóch głównych konspiracyjnych nurtów, tj. Okręgu AK - WiN Białystok oraz Okręgu NZW Białystok. Czytelnik znajdzie tu fotografie kadry dowódczej Okręgów, oddziałów, szeregowych żołnierzy oddziałów partyzanckich, a także dokumenty wytworzone przez podziemie, np. rozkazy organizacyjne, dzienniki korespondencyjne, wnioski awansowe, wzory pieczęci, przykładową prasę konspiracyjną. Dokumenty te ukazują zakres działalności i stopień zorganizowania białostockich struktur podziemnych oraz uświadamiają legalność konspiracji zbrojnej jako struktury Polskiego Państwa Podziemnego.

W części drugiej zaprezentowane zostały biografie piętnastu wybranych żołnierzy podziemia niepodległościowego. Ukazują one różnorodność losów i postaw ludzi, którzy w 1944 r. podjęli decyzję o trwaniu w oporze wobec systemu komunistycznego oraz skutki tej deklaracji. Na podstawie raportów funkcjonariuszy UBP/SB oraz dokumentów podziemia można zaobserwować dramatyzm wyborów politycznych, ideowych i moralnych żołnierzy konspiracji zbrojnej.
darmowy hosting obrazków

Lektura dokumentów dostarcza wiedzy o tym, jaką cenę płaciło się za wierność ideałom, za sprzeciw wobec nowych, narzuconych władz, za walkę o suwerenność. W tej części można znaleźć biogramy żołnierzy, którzy za działalność niepodległościową zostali skazani na karę śmierci czy wieloletnie więzienie, a po wyjściu na wolność byli nieustannie inwigilowani, nieraz pozbawiani pracy, szantażowani. Przedstawiono tu również osoby, które dokonały swoistej przemiany wartości i otwarcie przeszły na stronę dotychczasowego wroga.

Prezentowany materiał historyczny odzwierciedla okrucieństwo komunistycznego systemu, stosowane przez organy bezpieczeństwa metody, kombinacje operacyjne, inwigilację, rozpracowywanie oddziałów od środka i ich likwidację, zmuszanie do współpracy.

W dzisiejszym spotkaniu wezmą udział autorki albumu – Anna Chmielewska, Jolanta Drozdowska, Justyna Gogolewska, a także dyrektor oddziału białostockiego IPN, prof. dr hab. Cezary Kuklo wraz z naczelnikiem pionu archiwalnego białostockiego oddziału IPN, Eugeniuszem Kornelukiem.

Spotkanie, zorganizowano w ramach działalności trójmiejskiego Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” (klub afiliowany jest przy gdańskim oddziale IPN). Urozmaici je także prezentacja multimedialna, przygotowana przez historyków z pionu archiwalnego gdańskiego oddziału IPN. Będzie można także nabyć wybrane publikacje wydane przez białostocki oddział IPN. Współorganizatorem spotkania jest Wydział Historyczny Uniwersytetu Gdańskiego.

Początek promocji o godz. 17.00, sala 1.47 Wydziału Historycznego UG (ul. Wita Stwosza 55). Wstęp wolny.

(Maro)

[Fot. Archiwum]

piątek, 25 lutego 2011

O Konspiracyjnym Wojsku Polskim

Stowarzyszenie Miejski Teatr Źródło oraz Ochotnicza Straż Pożarna w Radomsku zapraszają na dramat w VII aktach "DO WINY SIĘ NIE POCZUWAM…" o Konspiracyjnym Wojsku Polskim – od momentu zawiązania po proces dowództwa KWP w Łodzi. Reżyseria według autorskiego scenariusza - Danuta Zawadzka.

darmowy hosting obrazków
W opracowaniu scenariusza oparto się m.in. na materiałach z Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej z Łodzi. Treść przedstawienia, która jest bogatą teatralizacją faktów, zawiera rozprawy sądowe, sceny batalistyczne, zdarzenia z życia osobistego bohaterów i ich dylematy moralne (decyzja o pozostaniu w podziemiu, złożenie przysięgi, ostatnie widzenie z bliskimi, aresztowania, wyroki).
Spektakl pięknie wpisuje się w ustanowione przez Prezydenta i Sejm Rzeczypospolitej święto państwowe, przypadający na 1 marca, Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych". Działa na świadomość historyczną odbiorcy i umożliwia mu właściwe spojrzenie na problemy najnowszej historii Polski, a jednocześnie budzi w nim odpowiedzialność za prawdę historyczną i jej przekaz w społeczeństwie.
W przedsięwzięcie artystyczne zaangażowanych jest (oprócz kierownictwa artystyczno – technicznego) 60 młodych aktorów - uczniów radomszczańskich szkół gimnazjalnych i średnich, studentów, osób pracujących - odtwarzających role historycznych bohaterów. Są prawdziwi w tym co robią, ponieważ utożsamiają się z odtwarzanymi postaciami, będąc w ich wieku.
Rozmachu całości widowiska dodaje scena batalistyczna, będąca rekonstrukcją zdarzeń największej (zdaniem historyków) strategicznej bitwy KWP, czyli odbicie więźniów z aresztu w Radomsku w 1946 roku.
Spektakl zaprezentowany zostanie przez Miejski Teatr Źródło w Radomsku dnia 26 lutego 2011 roku o godz. 17.00 w radomszczańskiej "KINEMIE", w autentycznym miejscu, gdzie odbył się historyczny pokazowy proces, tzw. "proces 17".
Spektakle dla szkół odbędą się w dniach 25 i 28 lutego o godzinie 8.30 i 11.15.
Więcej o Konspiracyjnym Wojsku Polskim, patrz tutaj.
Polecam również film o dowódcy KWP pt. „Czy warto było tak żyć?”, patrz poniżej:








(MAR)
[Fot. Archiwum]

piątek, 29 października 2010

O Konspiracyjnym Wojsku Polskim

Miejski Teatr Źródło oraz Miejski Dom Kultury w Radomsku zapraszają na dramat w 7 aktach "Do winy się nie poczuwam…" o Konspiracyjnym Wojsku Polskim – od momentu zawiązania po proces dowództwa KWP w Łodzi. Reżyseria według autorskiego scenariusza - Danuta Zawadzka.
30 października br. o godz. 18:00 w sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Radomsku (ul. Brzeźnicka 5) odbędzie się premiera dramatu w 7 aktach o Konspiracyjnym Wojsku Polskim – od momentu zawiązania po proces dowództwa KWP w Łodzi. Spektakl pt. „Do winy się nie przyznam...” według własnego scenariusza wyreżyserowała Danuta Zawadzka. Przedsięwzięcie przygotowały Miejski Teatr Źródło oraz Miejski Dom Kultury w Radomsku przy wsparciu Miasta Radomsko. W opracowaniu scenariusza oparto się m.in. na materiałach z Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej z Łodzi.
Więcej o Konspiracyjnym Wojsku Polskim, patrz tutaj.

darmowy hosting obrazków
Spektakl o KWP będzie można obejrzeć w tym samym miejscu również 11 listopada br. o godz. 18:00. Wstęp na obydwa przedstawienia wolny.
Konspiracyjne Wojsko Polskie, patrz poniżej:
Polecam również film o dowódcy KWP pt. „Czy warto było tak żyć?”, patrz poniżej:








MAR
[Fot. Archiwum]

wtorek, 26 października 2010

Ostatni Żołnierz Niepodległej

Przed 47 laty, 21 października 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz antykomunistycznego podziemia. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata. Miał wtedy 45 lat.
Józef Franczak, (pseud. „Lalek”, „Laluś”) urodził się 17 marca 1918 r. w Kozicach Górnych. Ukończył Szkołę Podoficerską Żandarmerii w Grudziądzu. Był żołnierzem kampanii wrześniowej. Po 17 września 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł. Już w 1940 r. wstąpił do ZWZ, a następnie do AK. Działał w podziemiu do 1944 roku. W 1944 r. jako oficer, został przymusowo wcielony do 2. Armii Wojska Polskiego. W styczniu 1945 r., będąc świadkiem wydawania wyroków śmierci na AK-owców, zdecydował się na dezercję.
Odtąd przez następne 18 lat ukrywał się przed władzą ludową. Swoją działalność w podziemiu antykomunistycznym i niepodległościowym rozpoczął w Zgrupowaniu mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W 1947 r. związał się z oddziałem kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Po śmierci „Uskoka” ukrywał się, samotnie wykonując kilka akcji w Lublinie i okolicach. Nie skorzystał z amnestii ogłoszonej w 1956 r. Przetrwał w konspiracji antykomunistycznej 18 lat.

darmowy hosting obrazków
"Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok więzienia.
Jego miejsce pobytu zostało ustalone przez organy bezpieczeństwa w wyniku donosu agenta SB Stanisława Mazura TW ps. "Michał" dopiero w październiku 1963 r. Zginął podczas obławy we wsi Majdan Kozic Górnych, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok „Lalka” i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się jednak ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy ciała [pozbawionego przez komunistów głowy] do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.
Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka", patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków
17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie ostatniemu żołnierzowi wyklętemu - Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Józef Franczak został odznaczony za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał 19 października 2008 w Lublinie - syn Marek Franczak.
Polecam również krótkie filmy:
„Żołnierzom Wykletym”
„Ostatni partyzant 1963”
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

środa, 7 lipca 2010

Powstanie Wileńskie w 1944

Mija 66 rocznica operacji „Ostra Brama”, zakładającej w ramach Akcji Burza samodzielne opanowanie Wilna przez oddziały Armii Krajowej. W ten sposób żołnierze z orzełkami na rogatywkach chcieli zaznaczyć, że to właśnie oni są gospodarzami północno-wschodnich ziem Rzeczypospolitej. Inicjatorem operacji "Ostra Brama" był major Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz", cichociemny, dowódca Nadniemeńskiego Zgrupowania Okręgu Nowogródzkiego AK.

darmowy hosting obrazków
Według planu operacji, połączone siły okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK - miały uderzyć samodzielnie na Wilno tuż przed wkroczeniem na przedpole miasta wojsk sowieckich i wystąpić wobec nich z pozycji przedstawicieli pełnoprawnych władz Rzeczypospolitej. Główne uderzenie sił AK miało nastąpić od wschodu i południowego wschodu. Chodziło o to, by uprzedzić działania Armii Czerwonej i podkreślić samodzielność walk.
Plan operacji zakładał, że po rozpoczęciu walk Niemcy szybko wycofają się z Wilna. Jednak na mocy rozkazu Hitlera miasto zostało przekształcone w strefę ufortyfikowaną, tzw. Fester Platz, obsadzoną przez ok. 17-tysięczny garnizon.
Walki o Wilno
Operacja „Ostra Brama” trwała od 7 do 13 lipca 1944 r. Rozkaz o jej rozpoczęciu wydał Dowódca Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. Początkowo wzięło w niej udział około 4 tysięcy żołnierzy AK, wspieranych przez dwa działka przeciwpancerne oraz kilka moździerzy i granatników. W sumie jednak w bezpośrednich walkach o Wilno oraz w zewnętrznych atakach na linie komunikacyjne i pojedyncze oddziały Wehrmachtu uczestniczyło ponad 12,5 tys. żołnierzy AK.

darmowy hosting obrazków
7 lipca wieczorem Wilno zaczęli szturmować Sowieci. W bezpośrednich walkach na kierunku wileńskim wzięło wówczas udział około 100 tysięcy żołnierzy wspieranych przez kilkaset czołgów i masowe naloty lotnictwa. Oddziały garnizonu konspiracyjnego AK miasta Wilna, które wobec spóźnionego dotarcia rozkazów rozpoczęły atak z kilkugodzinnym opóźnieniem, opanowały własnymi siłami prawobrzeżną część miasta i, współdziałając z jednostkami sowieckimi, atakowały w części lewobrzeżnej.
Zarówno przed jak i w czasie Powstania Wileńskiego polscy partyzanci musieli także ścierać się z partyzantką litewską, litewskimi oddziałami podporządkowanymi Niemcom w tym policji oraz partyzantką sowiecką (która podpisała rozejm z Polakami, dopiero w chwili wkroczenia do walk oddziałów Armii Czerwonej).
Polska flaga na Wzgórzu Zamkowym
W czwartek 13 lipca, całe Wilno znalazło się w rękach Armii Czerwonej oraz AK. Rankiem tego dnia, gdy trwały jeszcze walki, biało-czerwony sztandar był dwukrotnie zawieszany na baszcie Zamku Gedymina, na zdobytym przez AK Wzgórzu Zamkowym. I dwukrotnie polską chorągiew zdejmowały wojska sowieckie, by ostatecznie po południu zastąpić ją sztandarem z czerwoną gwiazdą.

darmowy hosting obrazków
Oddziały polskie, atakujące Wilno z zewnątrz, zagrodziły drogę wycofującym się z Wilna Niemcom, staczając 13 lipca krwawą bitwę pod Krawczunami. Zginęło w niej bądź trafiło do niewoli blisko 1000 Niemców. Udało się ujść m.in. gen. Rainerowi Stahelowi, dowódcy niemieckiej załogi. W całej operacji „Ostra Brama” zginęło blisko 500 akowców, ponad 1000 zostało rannych.
Nazajutrz komendant Podokręgu Nowogródzkiego ppłk dypl. "Poleszuk" (Adam Szydłowski) przekazał za pośrednictwem znajdującej się w jego dyspozycji radiostacji następujący meldunek do dowódcy AK w Warszawie: "Wilno zdobyte przy znacznym udziale AK, która weszła do miasta. Duże zniszczenia i straty. Stosunki z armią sowiecką chwilowo poprawne. Rozmowy w toku. Wilno przeżyło bardzo krótką, ale jakże radosną chwilę wolności. 14 VII - polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy. Służba opl. polska. Szpitale przepełnione, wszystkie w rękach polskich. Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma."
Walki o Wilno w lipcu 1944 r. miały charakter lokalnego powstania przeciwko Niemcom, które o miesiąc poprzedziło wybuch Powstania Warszawskiego. Operacja „Ostra Brama” była swoistym testem lojalności Sowietów w stosunkach z Polakami. Zdobyciem Wilna Komenda Główna AK chciała udokumentować Stalinowi i całemu światu polskość Kresów Północno-Wschodnich.
Epilog
17 lipca Sowieci podstępnie aresztowali komendanta okręgu „Wilka” wraz z licznymi oficerami, spotykając się z nimi pod pozorem kontynuacji rozmów na temat stworzenia polskiego korpusu. Zgromadzone oddziały akowskie próbowały wymknąć się obławie, ruszając do pobliskiej Puszczy Rudnickiej. Po dwóch dniach znalazły się jednak w okrążeniu.

darmowy hosting obrazków
Sowietom udało się internować niespełna 6000 żołnierzy, reszcie udało się skutecznie rozproszyć lub przebić na teren Polski centralnej, by dalej kontynuować walkę. Internowani w większości odmówili wstąpienia do armii Berlinga, za co zostali wywiezieni do Kaługi, gdzie przez kilka lat służyli w batalionach roboczych Armii Czerwonej, wyrąbując lasy. Oficerów aresztowano, osądzono i wywieziono do Riazania.
Ze względu na to, iż operacja Ostra Brama była niezgodna z między alianckimi ustaleniami tzw. wielkiej trójki, co do przynależności państwowej Wilna i ustaleniu nowej granicy polsko-radzieckiej na Linii Curzona, minister informacji Wielkiej Brytanii Brendan Bracken nałożył cenzurę prewencyjną na wszelkie informacje w brytyjskich mediach o jej przeprowadzeniu, wskutek czego nie została ona zauważona na Zachodzie.
Film poświęcony Powstaniu Wileńskiemu, patrz poniżej:


Mariusz A. Roman
[Na załączonych zdjęciach: Współczesna panorama śródmieścia Wilna – Fot. M. Roman; Wspólny patrol polsko-sowiecki na ulicach Wilna; Odznaka AK przyznawana za udział w "Akcji Burza; Dom w Wilnie przy ul. Kościuszki 16 na Antokolu, w którym mieściła się siedziba NKWD Frontu Białoruskiego. Aresztowani zostali tam 17 lipca 1944 r. Komendant Okręgu Wileńskiego AK płk Aleksander Krzyżanowski "Wilk" wraz ze swym Szefem Sztabu mjr Teodorem Cetysem "Sławem". Fot. Archiwum]

niedziela, 8 listopada 2009

Ponary – wileńska Golgota

Rozmowa z Heleną Pasierbską, dokumentująca od 20 lat martyrologię Wileńszczyzny, założycielką i prezesem Stowarzyszenia Rodzina Ponarska.

darmowy hosting obrazków
Helena Pasierbska, pedagog, żołnierz Armii Krajowej, więzień Łukiszek w Wilnie, publicysta i dziennikarz (członek SDP). Znana jest przede wszystkim jako autorka publikacji dokumentujących jeden z tematów tabu – martyrologię Ponar, sprawę okrytą przez lata zmową milczenia i kłamstwa. Nadal, żaden drogowskaz nie wskazuje w Wilnie drogi do miejsca kaźni w Ponarach, a kto się tam jednak jakoś dostanie, jeszcze niedawno mógł przeczytać tylko litewski i rosyjski napis: „Tutaj, w lesie ponarskim, od lipca 1941 do lipca 1944 hitlerowcy rozstrzelali ponad 100 tys. ludzi radzieckich...”. Tymczasem oprawcami obok Niemców byli także Litwini, wysługujący się okupantowi, a ofiarami w większości Żydzi (ok. 70 tys.) i Polacy (ok. 20 tys.). Zbrodnia ta dotychczas nie została osądzona i należycie upamiętniona.
- Pani książki i artykuły poświęcone zbrodni w Ponarach, zbierają doskonałe recenzje prasowe. Skąd zainteresowanie tematyką Ponar?
- Moje zainteresowanie tą sprawą sięga okresu okupacji, kiedy to dokonywano tych wszystkich mordów na przywożonych z Łukiszek do Ponar Polakach. Każdy, kto wtedy znalazł się w tym więzieniu, był potencjalnym kandydatem do odbycia tej ostatniej drogi. Kiedy i ja znalazłam się na Łukiszkach, podobny los każdego ranka lub wieczora mógł również spotkać mnie.
- A więc łączniczka AK ps. „Nawoja”, która przesiedziała w tym więzieniu od maja do grudnia 1942 r. – to Pani. Jak to się stało, że trafiła Pani na Łukiszki?
- Były to takie czasy, że podobne wpadki wśród polskiej młodzieży nie należały do rzadkości. Wraz z koleżankami uczęszczałam wtedy na kurs sanitarny. Zostałyśmy zadenuncjowane przez konfidenta – młodego chłopca. W rezultacie jednej nocy wiele z nas zostało aresztowanych.
- Aresztowania dokonała litewska Sauguma. Przesłuchiwali, więc Panią Litwini. Natomiast o tym, co się z Panią później stało, zadecydowali Niemcy. Kto w aparacie policyjnym był gorszy – Niemiec czy Litwin?
- Bezsprzecznie o wiele gorsi byli Litwini. W swych działaniach byli wręcz nadgorliwi. Oczywiście Niemcy wykorzystywali dla własnych celów litewski antagonizm do Polski i Polaków. Aparat policyjny, służba więzienna składała się z Litwinów. To oni także sporządzali listy wywożonych na roboty, wśród których większość stanowili Polacy. Wreszcie, pomagali przy konfiskowaniu polskich majątków i to nie tylko na Wileńszczyźnie, ale również na Litwie etnicznej.
- W swoich książkach wspomina Pani, że bycie strzelcem ponarskim (lit. Ypatingasis būrys) w tamtych czasach uchodziło za zaszczyt.
- Tak, rzeczywiście było bardzo wielu ochotników litewskich, chcących służyć w tej formacji. Niemcy zmuszeni byli wybierać „szczęśliwców”, gdyż dla wszystkich chętnych brakowało etatów. Sama widziałam gorszące sceny, kiedy to znani mi chłopcy z wileńskiego gimnazjum litewskiego, paradowali po ulicach miasta w mundurach plutonu egzekucyjnego, będąc przy tym bardzo z siebie dumni.
- Czym żyło Wilno podczas okupacji? Jaki był stosunek do przybyszów z Litwy kowieńskiej?
- Początkowo, jeszcze jesienią 1939 r. taka choćby groteskowo ubrana policja litewska, budziła po prostu na ulicach wesołość. Nazywano ich powszechnie „kałakutasami”, gdyż indyk po litewsku to „kałakutas”. Ich język, niezrozumiały dla ludności w mieście, bawił otoczenie. Z biegiem czasu zaczęły się jednak mnożyć zbrodnicze akty przemocy. Posuwano się nawet do bicia kobiet pałkami. Wszystko to miało miejsce jeszcze podczas okupacji litewskiej. Potem było jeszcze gorzej. Litwini najpierw wysługiwali się Rosjanom, a potem Niemcom. Byli tym gorsi, im większe dawano im możliwości. Uzbrojone oddziały gen. Plechawiciusa siały grozę w stosunku do cywili, nie najlepiej jednak spisywały się w konfrontacji z Armia Krajową.
- Właśnie, co czuło miasto, kiedy żołnierze AK przegonili ich w samych kalesonach i gaciach po wileńskich ulicach?
- Sama widziałam jak oddziały litewskie z butnym śpiewem na ustach, wyjeżdżały na ciężarówkach z Wilna. I potem jak niepysznie wracali. Należy tu wspomnieć, iż rozwścieczeni całym zajściem Niemcy, rozstrzelali kilkunastu Plechawiciusowców, właśnie w Ponarach. Oczywiście nie pastwiono się nad nimi, tak jak nad Żydami czy Polakami.

darmowy hosting obrazków
- Czy z równą dozą nienawiści okupanci odnosili się do Polaków, jak do Żydów?
- Tak samo traktowano, zarówno Żydów i Polaków. Była jednak mała różnica. Z eksterminacją Żydów łączyły się korzyści materialne dla oprawców. Przywożeni byli bowiem do miejsca kaźni Żydzi byli wprowadzani w błąd, iż jadą na roboty. Zabierali więc ze sobą wiele kosztowności. Potem, po wszystkim, miały miejsce dantejskie sceny podziału łupów.
- W niepodległej Litwie powstały różne komitety ds. badania zbrodni AK na Wileńszczyźnie. Litwini wielokrotnie pisali o okrucieństwach AK-owców. Jak to się ma do rzeczywistości tamtych lat?
- Nie jestem jedynym świadkiem tego, jak było naprawdę. Są to przeważnie wyssane z palca historie. Zainteresowanych problemem mogę odesłać do książek prof. Łossowskiego lub choćby archiwum litewskiego. W zbiorach tego archiwum, znajdującego się w Wilnie, jest wykaz aresztowanych i prześladowanych Polaków podczas okupacji.
- Przetrwała Pani cały trudny okres okupacji w Wilnie. Jak Pani przyjęła potem wkroczenie do miasta Armii Sowieckiej, odłączenie Wilna od Polski?
- Nie mogę się z tym nadal pogodzić. Przecież swój kraj rodzinny zmuszona byłam pozostawić w Wilnie, gdzie są moje korzenie. Tutaj, nawet po tylu latach nie mogę przyzwyczaić się do życia.
- Kiedy wyjechała Pani z Wilna?
- Pod koniec 1946 roku. Wyjechałam przedostatnim transportem, jaki z Wilna odchodził do Polski. Cały czas liczyłam bowiem, jak zresztą wielu innych Polaków, że może nie trzeba będzie wyjeżdżać, że może coś się zmieni. Wreszcie pod koniec akcji repatriacyjnej, choć dla nas była to ekspatriacja, czyli wyrzucenie z Ojczyzny, musiałam wyjechać. Zwłaszcza, że w moim mieszkaniu mieszkali już Rosjanie, przywiezieni na moje miejsce z głębi ZSRR.
- Przyjechała Pani do Gdyni. Trójmiasto wtedy przyjęło wielu Wilniuków?
- Tak, zamieszkało nas tu wielu. Ja najpierw trafiłam do Gdyni, gdzie pracowałam w „Dalmorze”, a potem do Gdańska – tam zaczęłam studia i założyłam rodzinę. Przed laty zajmowałam się nawet losem kultu Matki Bożej Ostrobramskiej na Pomorzu. Pisałam na ten temat do „Gwiazdy Morza”, wtedy pisma diecezjalnego.

darmowy hosting obrazków
- Od kiedy zaczęła Pani poważnie myśleć na temat napisania książek o Ponarach i więzieniu na Łukiszkach?
- Dopiero w latach osiemdziesiątych. A więc wtedy, kiedy miałam ku temu warunki, tzn. odpowiednią ilość czasu, jaką mogłam poświęcić tej sprawie. Mimo upływu tylu lat ciągle otrzymuję nowe materiały, więc nie uważam swej misji za zakończoną. W nowych wydaniach moich książek pojawią się nowe treści. A więc wciąż, każdą wolną chwilę poświęcam na dokumentowanie zbrodni, do jakich doszło podczas ostatniej wojny na Wileńszczyźnie. Właśnie myślę o kolejnej publikacji, tym razem poświęconej ofiarom okupacji sowieckiej Wilna.
- We wrześniu 1994 roku założyła Pani Stowarzyszenie Rodzina Ponarska. Czym zajmuje się ta organizacja?
- Rodzina Ponarska biorąc przykład z działalności Rodziny Katyńskiej zrzesza członków rodzin, krewnych i kolegów, rówieśników Polaków – więźniów politycznych, zamordowanych w Ponarach w latach 1941-1944. Członkami Rodziny Ponarskiej, mogą być także osoby zaangażowane w wyjaśnienie tragedii ponarskiej. Obecnie Rodzina Ponarska liczy ok. 70 członków (20 członków Stowarzyszenia zmarło od chwili jego powstania). Stowarzyszenie zajmuje się przede wszystkim upamiętnieniem zamordowanych zarówno na Litwie jak i w kraju. W ramach tej działalności odsłoniliśmy już tablice poświęcone pomordowanym: w warszawskim kościele dominikanów przy ul. Freta, w bazylice NMP (kaplica Ostrobramska) w Gdańsku, w kościele Św. Ducha w Białymstoku, w kościele Ojców Dominikanów w Lublinie i Poznaniu, w Sanktuarium Nowych Męczenników (kaplica ks. Jerzego Popiełuszki) w Bydgoszczy, w kościele MB Ostrobramskiej w Olsztynie, w kościele garnizonowym we Wrocławiu, w kościele NMP przy ul. Świętojańskiej w Gdyni, w kościele św. Jacka w Słupsku, gdzie pomogło nam Towarzystwo Miłośników Wilna i Grodna. To samo Towarzystwo ufundowało tablicę w Toruniu (kościół Ojców Jezuitów). Wileńscy akowcy ufundowali tablice w Szczecinie (ul. Słowicza) i w Łodzi. Na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie obok krzyża ponarskiego stanęła również tablica ufundowana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gdzie otwarcie wskazano litewskich wykonawców tej zbrodni.
- W jaki sposób można wesprzeć działalność "Rodziny Ponarskiej"?
- Czekamy na przyjaciół popierających naszą działalność. Zapraszamy do Stowarzyszenia i do wspierania nas - czy to przez uczestnictwo w konferencjach, w uroczystościach, czy przez składkę na działalność - każdego Polaka, któremu leży na sercu, by prawda o Ponarach zajaśniała pełnym blaskiem. Zainteresowanych proszę o kontakt telefoniczny: (58) 556 61 59. Apeluję też do wszystkich, którzy mogliby pomóc w skompletowaniu zdjęć i dokumentów dotyczących zbrodni wojennych na Wileńszczyźnie, lub mogliby jeszcze złożyć relacje na ten temat.
- Dziękuję za rozmowę. Jednocześnie proszę przyjąć wyrazy mojego głębokiego uznania i podziwu dla Pani szlachetnej działalności.
Mariusz A. Roman
W Internecie dostępna jest książka autorstwa p. H. Pasierbskiej, „Ponary i inne miejsca męczeństwa Polaków z Wileńszczyzny w latach 1941-1944”, Łowicz 2005, patrz tutaj.
Polecam także, jako swoisty komentarz dwie nostalgiczne retrospekcje:
Polskie Wilno, film z 1936 roku

Już mi raz zabrali Wilno...

[Fot. Nasz Dziennik/M. Borawski oraz Wikipedia]

wtorek, 7 lipca 2009

Rocznica Powstania Wileńskiego w 1944

Mija 65 rocznica operacji „Ostra Brama”, zakładającej w ramach Akcji Burza samodzielne opanowanie Wilna przez oddziały Armii Krajowej. W ten sposób żołnierze z orzełkami na rogatywkach chcieli zaznaczyć, że to właśnie oni są gospodarzami północno-wschodnich ziem Rzeczypospolitej. Inicjatorem operacji "Ostra Brama" był major Maciej Kalenkiewicz "Kotwicz", cichociemny, dowódca Nadniemeńskiego Zgrupowania Okręgu Nowogródzkiego AK.

darmowy hosting obrazków
Według planu operacji, połączone siły okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK - miały uderzyć samodzielnie na Wilno tuż przed wkroczeniem na przedpole miasta wojsk sowieckich i wystąpić wobec nich z pozycji przedstawicieli pełnoprawnych władz Rzeczypospolitej. Główne uderzenie sił AK miało nastąpić od wschodu i południowego wschodu. Chodziło o to, by uprzedzić działania Armii Czerwonej i podkreślić samodzielność walk.
Plan operacji zakładał, że po rozpoczęciu walk Niemcy szybko wycofają się z Wilna. Jednak na mocy rozkazu Hitlera miasto zostało przekształcone w strefę ufortyfikowaną, tzw. Fester Platz, obsadzoną przez ok. 17-tysięczny garnizon.
Walki o Wilno
Operacja „Ostra Brama” trwała od 7 do 13 lipca 1944 r. Rozkaz o jej rozpoczęciu wydał Dowódca Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. Początkowo wzięło w niej udział około 4 tysięcy żołnierzy AK, wspieranych przez dwa działka przeciwpancerne oraz kilka moździerzy i granatników. W sumie jednak w bezpośrednich walkach o Wilno oraz w zewnętrznych atakach na linie komunikacyjne i pojedyncze oddziały Wehrmachtu uczestniczyło ponad 12,5 tys. żołnierzy AK.

darmowy hosting obrazków
7 lipca wieczorem Wilno zaczęli szturmować Sowieci. W bezpośrednich walkach na kierunku wileńskim wzięło wówczas udział około 100 tysięcy żołnierzy wspieranych przez kilkaset czołgów i masowe naloty lotnictwa. Oddziały garnizonu konspiracyjnego AK miasta Wilna, które wobec spóźnionego dotarcia rozkazów rozpoczęły atak z kilkugodzinnym opóźnieniem, opanowały własnymi siłami prawobrzeżną część miasta i, współdziałając z jednostkami sowieckimi, atakowały w części lewobrzeżnej.
Zarówno przed jak i w czasie Powstania Wileńskiego polscy partyzanci musieli także ścierać się z partyzantką litewską, litewskimi oddziałami SS i policji oraz partyzantką sowiecką (która podpisała rozejm z Polakami, dopiero w chwili wkroczenia do walk oddziałów Armii Czerwonej).
Polska flaga na Wzgórzu Zamkowym
W czwartek 13 lipca, całe Wilno znalazło się w rękach Armii Czerwonej i AK. Rankiem tego dnia, gdy trwały jeszcze walki, harcerze z wileńskiej "Czarnej Trzynastki" wywiesili na baszcie Zamku Gedymina, na zdobytym przez AK Wzgórzu Zamkowym, biało-czerwony sztandar. Po południu został on jednak zastąpiony przez Rosjan flagą sowiecką.

darmowy hosting obrazków
Oddziały polskie, atakujące Wilno z zewnątrz, zagrodziły drogę wycofującym się z Wilna Niemcom, staczając 13 lipca krwawą bitwę pod Krawczunami. Zginęło w niej bądź trafiło do niewoli blisko 1000 Niemców. Udało się ujść m.in. gen. Rainerowi Stahelowi, dowódcy niemieckiej załogi. W całej operacji „Ostra Brama” zginęło blisko 500 akowców, ponad 1000 zostało rannych.
Nazajutrz komendant Podokręgu Nowogródzkiego ppłk dypl. "Poleszuk" (Adam Szydłowski) przekazał za pośrednictwem znajdującej się w jego dyspozycji radiostacji następujący meldunek do dowódcy AK w Warszawie: "Wilno zdobyte przy znacznym udziale AK, która weszła do miasta. Duże zniszczenia i straty. Stosunki z armią sowiecką chwilowo poprawne. Rozmowy w toku. Wilno przeżyło bardzo krótką, ale jakże radosną chwilę wolności. 14 VII - polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy. Służba opl. polska. Szpitale przepełnione, wszystkie w rękach polskich. Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma."
Walki o Wilno w lipcu 1944 r. miały charakter lokalnego powstania przeciwko Niemcom, które o miesiąc poprzedziło wybuch Powstania Warszawskiego. Operacja „Ostra Brama” była swoistym testem lojalności Sowietów w stosunkach z Polakami. Zdobyciem Wilna Komenda Główna AK chciała udokumentować Stalinowi i całemu światu polskość Kresów Północno-Wschodnich.
Epilog
17 lipca Sowieci podstępnie aresztowali komendanta okręgu „Wilka” wraz z licznymi oficerami, spotykając się z nimi pod pozorem kontynuacji rozmów na temat stworzenia polskiego korpusu. Zgromadzone oddziały akowskie próbowały wymknąć się obławie, ruszając do pobliskiej Puszczy Rudnickiej. Po dwóch dniach znalazły się jednak w okrążeniu.

darmowy hosting obrazków
Sowietom udało się internować niespełna 6000 żołnierzy, reszcie udało się skutecznie rozproszyć lub przebić na teren Polski centralnej, by dalej kontynuować walkę. Internowani w większości odmówili wstąpienia do armii Berlinga, za co zostali wywiezieni do Kaługi, gdzie przez kilka lat służyli w batalionach roboczych Armii Czerwonej, wyrąbując lasy. Oficerów aresztowano, osądzono i wywieziono do Riazania.
Ze względu na to, iż operacja Ostra Brama była niezgodna z między alianckimi ustaleniami tzw. wielkiej trójki, co do przynależności państwowej Wilna i ustaleniu nowej granicy polsko-radzieckiej na Linii Curzona, minister informacji Wielkiej Brytanii Brendan Bracken nałożył cenzurę prewencyjną na wszelkie informacje w brytyjskich mediach o jej przeprowadzeniu, wskutek czego nie została ona zauważona na Zachodzie.
Film poświęcony Powstaniu Wileńskiemu

Mariusz A. Roman
[Na załączonych zdjęciach: Współczesna panorama śródmieścia Wilna – Fot. Mariusz Roman; Płk Aleksander Krzyżanowski "Wilk", Komendant Okręgu Wileńskiego AK; Odznaka AK przyznawana za udział w "Akcji Burza; Dom w Wilnie przy ul. Kościuszki 16 na Antokolu, niedaleko kościoła św. Piotra i Pawła, w którym mieściła się siedziba NKWD Frontu Białoruskiego. Aresztowani zostali tam 17 lipca 1944 r. Komendant Okręgu Wileńskiego AK płk Aleksander Krzyżanowski "Wilk" wraz ze swym Szefem Sztabu mjr Teodorem Cetysem "Sławem".]