Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SW. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2011

Perypetie ulicy Wiśniewskiego

Nie ma już w Gdyni - starych, malowanych ręcznie tabliczek z nazwą ulicy J. Wiśniewskiego, zawieszanych społecznie przez młodzież z SW i FMW w 1990. Zastąpiły je zupełnie nowe tabliczki na niebieskim tle. Jednak wmurowanie przed trzema laty nowej tablicy w ramach pomnika ofiar Grudnia ‘70 przy al. Solidarności, to swoiste epitafium dla wszystkich gdyńskich ofiar. Tablica została odsłonięta w ramach obchodów rocznicy wydarzeń grudnia 1970.
darmowy hosting obrazków
Nowopowstała Rada Miasta w Gdyni, składająca się w 49/50 z radnych Komitetu Obywatelskiego Solidarność, wahała się w 1990 roku ze zmianą nazwy ulicy Juliana Marchlewskiego (czołowego działacza komunistycznego) na ulicę Janka Wiśniewskiego. Twierdząc m.in., że Janek Wiśniewski to postać fikcyjna. I rzeczywiście, to fakt bezsporny. Jednak Janek Wiśniewski, to, co prawda postać symboliczna, ale najbardziej kojarząca się z wydarzeniami Grudnia 1970 roku na Wybrzeżu.
Akcja denazyfikacyjna
Nie mogąc się doczekać oficjalnej decyzji władz miejskich, czynnik społeczny postanowił sprawę wziąć we własne ręce. 20 rocznicę obchodów Grudnia 1970, działacze Solidarności Walczącej oraz Federacji Młodzieży Walczącej uczcili w ten sposób, że samodzielnie, bez uchwały Rady Miasta, przeprowadzili akcję denazyfikacyjną polegającą na zmianie wszystkich tabliczek z nazwą ul. Marchlewskiego na ul. Wiśniewskiego.
darmowy hosting obrazków
Akcja została przeprowadzona w nocy z 16/17 grudnia 1990 roku, brałem w niej także, osobiście udział. Ulica Wiśniewskiego jest jedną z dłuższych w Gdyni – liczy dobrych parę kilometrów. Całość prac, trwała zatem, kilka nocnych godzin, ale zakończyła się pełnym sukcesem. Zamalowano wszystkie tabliczki z Marchlewskim, w to same miejsce przymocowując przygotowane wcześniej (w stoczniowym warsztacie) tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Jedną z tych tabliczek przymocowano do siatki na ogrodzeniu przy torach, zarówno w stronę peronu kolejki SKM Gdynia Stocznia, jak i do ulicy. I właśnie ta tabliczka przetrwała najdłużej, jeszcze kilka lat temu była na swoim miejscu...
Podczas uroczystości grudniowych w 1990, przy pomniku poległych stoczniowców u zbiegu wcześniej: ulic Marchlewskiego i Czechosłowackiej, zebrani (w tym radni RM w Gdyni) zauważyli, że nie ma już tabliczek z ulicą Marchlewskiego. Z racji tego, że były o wiele szersze od „naszych”, zostały wcześniej zamalowane, a do nich przymocowane zostały tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Władzom miasta nie zostawiono zatem wyboru, pozostało im jedynie usankcjonować uchwałą – to, co zostało już faktycznie i tak, społecznie wykonane.
darmowy hosting obrazków
Na miejsce tabliczek wykonanych społecznie (napis malowany ręcznie czerwoną farbą), pojawiły się wkrótce nowe, oryginalne miejskie tabliczki. Z racji tego, że „naszych” było dość sporo i mocowaliśmy je także do płotów i siatek ogrodzeń, przez jakiś czas funkcjonowały one, obok tych oficjalnych i była to, przez długie lata, bodajże najlepiej oznakowana ulica w Gdyni. Do niedawna przetrwała jedna z tych tabliczek przy kolejce SKM. Tabliczka wykonana w stoczniowym warsztacie różniła się od oficjalnej tym, że napis z nazwą był namalowany ręcznie i oficjalne tabliczki podają całe imię: Janka Wiśniewskiego, a „nasze” były o treści: ul. J. Wiśniewskiego.
Po 20 latach...
Sprawdziłem dokładnie, nie przetrwała żadna z malowanych ręcznie i przywieszanych bez zgody władz miejskich przez SW i FMW, tabliczek z nazwą: ul. J. Wiśniewskiego. Nie ma nawet, tych miejskich tabliczek z czerwona obwolutą - zastąpiły je zupełnie nowe, na niebieskim tle, które pojawiły się przy okazji przeprowadzanego remontu historycznego wiaduktu i ronda pod stocznią w Gdyni. To znak czasu, ale za to wiecznie zakorkowana ulica Wiśniewskiego została poszerzona o dodatkowe pasy w każdą ze stron.
Tradycyjnie, rozpoczynające się każdego 17 grudnia o godz. 6 rano, przy pomniku - obok przystanku SKM Gdynia Stocznia, gdyńskie obchody rocznicy tragedii z 1970, przed trzema laty miały szczególnie uroczystą oprawę. Połączono je bowiem z odsłonięciem tablicy, upamiętniającej pomordowanych stoczniowców w 1970. Tablicę, w towarzystwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odsłoniły Izabela Godlewska - matka i Stefania Drywa – wdowa, po zabitych w Gdyni.
darmowy hosting obrazków 
Tablica została ufundowana przez społeczny komitet i została zamontowana na Pomniku Ofiar Grudnia. Zaprojektował ją rzeźbiarz Stanisław Gierada, który jest także autorem samego pomnika. Tablica jest dwustronna. Po jednej ze stron znajduje się lista znanych nam nazwisk 18 osób poległych na ulicach Gdyni w grudniu 1970, a po drugiej swoiste epitafium o treści:
„Ulica, po której codziennie zmierzają do pracy gdyńscy portowcy i stoczniowcy nosi imię Janka Wiśniewskiego – bohatera ballady opiewającej młodego portowca Zbyszka Godlewskiego, którego ciało niesiono na drzwiach przez miasto”.
I choć najprawdopodobniej na drzwiach niesiono wtedy, co najmniej dwie ofiary, to z całą pewnością, jedną z nich był uwieczniony na tablicy Zbyszek Godlewski.
Ballada o Janku Wiśniewskim wg. interpretacji E. Wojnowskiej, patrz poniżej:
Ballada o Janku Wiśniewskim wg. Interpretacji R. Przemyk, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. M. Roman]

piątek, 14 października 2011

O wydawnictwach drugiego obiegu

Fundacja Pomorska Inicjatywa Historyczna oraz gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej zapraszają 15 października (sobota) do Muzeum Miasta Gdyni (ul. Zawiszy Czarnego 1) na Ogólnopolską Konferencję Wydawnictw Niezależnych „Wydawnictwa Solidarności Walczącej na tle innych wydawnictw podziemnych w latach 80-tych”. Wśród uczestników znajdą się m.in.: Kornel Morawiecki, Adam Borowski, Mirosław Chojecki, Rafał Grupiński, Andrzej Kołodziej.
darmowy hosting obrazków
Według Służby Bezpieczeństwa w lipcu 1986 r. w skład Solidarności Walczącej miało wchodzić 47 grup działających na terenie 19 województw. Szacowano, że w organizacji działało ok. 1000 osób, a wydawnictwa sygnowane przez Agencję Informacyjną „SW" osiągały nakład 20 000 druków miesięcznie.
W programie konferencji:
Godz. 10.00 - Otwarcie wystaw w Muzeum Miasta Gdyni: „Książki poza cenzurą 1976-1989" oraz „Biblioteka Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Zakładu Gospodarki Komunalnej w Łodzi";
Godz. 10.15-12.15 - konferencja naukowa (część pierwsza)
- otwarcie konferencji - Ruch wydawniczy Solidarności Walczącej - Kornel Morawiecki;
- Wydawnictwa SW Odział Wrocław/ Dolny Śląsk - Piotr Medoń;
- Wydawnictwo Prawy Margines SW Oddział Warszawa - Adam Borowski;
- Wydawnictwo Petit SW Oddział Trójmiasto - Roman Zwiercan;
- Wydawnictwo Czas Kultury SW Oddział Poznań - Barbara Fabiańska;
- Wydawnictwa SW Oddział Rzeszów i Kraków - Andrzej Kucharski/Janusz Szkutnik;
Godz. 12.15 - Część oficjalna;
Godz. 12.45 - Część artystyczna - „Trio Łódzko-Chojnowskie”, piosenki Jacka Kaczmarskiego;
Godz. 13.20-14.30 - Przerwa;
darmowy hosting obrazków
Godz. 14.30-18:00 - konferencja naukowa (część druga)
- Początki ruchu wydawniczego - oficyna Nowa - Mirosław Chojecki;
- Biznes patriotyczny Wydawnictwa CDN - Czesław Bielecki i Mateusz Fałkowski;
- Twórczość niezależna w latach 80. Wojna polityki z estetyką- Rafał Grupiński;
- Wydawnictwa podziemne w Trójmieście;
- Wydawnictwo Alternatywy - Piotr Kapczyński;
- Podziemna drukarnia. Wydawnictwo Kształt - Andrzej Fic;
- Wydawnictwa emigracyjne i współpraca z krajowymi wydawnictwami oraz z SW - Piotr Jegliński;
- Dyskusja ogólna;
Godz. 18.00 - Podsumowanie - Włodzimierz Domagalski;
Godz. 18.30 - Zakończenie.
Konferencję poprowadzą dyrektor gdańskiego oddziału IPN dr hab. Mirosław Golon oraz Andrzej Kołodziej.
Podczas konferencji będzie można zakupić wydawnictwa IPN poświęcone najnowszej historii Polski (m.in. najnowsze wydawnictwo źródłowe z materiałami multimedialnymi poświęcone I Krajowemu Zjazdowi Delegatów NSZZ „Solidarność”).
Patronat nad konferencją objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski oraz Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
(MAR)
[Fot. Archiwum]

środa, 3 sierpnia 2011

Na szlaku Pierwszej Kadrowej

6 sierpnia z krakowskich Oleandrów do Kielc wyruszy XLVI (31. po II wojnie światowej) Marsz Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej. Idea marszu szlakiem "kadrówki", która w 1914 roku jako pierwsza formacja wojska polskiego od 1863 roku wyruszyła z zamiarem wywołania w zaborze rosyjskim powstania zbrojnego, zrodziła się z inicjatywy byłych legionistów w dziesięciolecie historycznego wyjścia z Oleandrów na szlak niepodległości.

To właśnie, na szlaku „kadrówki” z przełomu lat 80. i 90. kształtował się charakter młodzieży niepodległościowej, działającej w Konfederacji Polski Niepodległej, Federacji Młodzieży Walczącej czy Polskiej Partii Niepodległościowej. Na marszu zrodziła się także idea powołania Organizacji Społeczno-Wychowawczej "Strzelec", która od 3 marca 1992 funkcjonuje pod nazwą Związek Strzelecki "Strzelec" Organizacja Społeczno-Wychowawcza. Jej pierwszym komendantem i brygadierem został śp. Wiesław Gęsicki, jednocześnie pełniący wtedy funkcję ogólnopolskiego koordynatora FMW.

Idea marszu


darmowy hosting obrazków

6 sierpnia 1914 roku na rozkaz Józefa Piłsudskiego wyruszyła z krakowskich Oleandrów I Kompania Kadrowa. O godz. 9.45. żołnierze "Kadrówki" obalili słupy graniczne państw zaborczych w Michałowicach i po wyzwoleniu z rąk rosyjskich Słomnik, Miechowa, Jędrzejowa i Chęcin, dotarli 12 sierpnia do Kielc. I Kadrowa była pierwszym od zakończenia powstania styczniowego regularnym oddziałem armii polskiej. Dała ona początek Legionom Polskim, które swym wysiłkiem zbrojnym w latach I wojny światowej przyczyniły się do odzyskania niepodległości w 1918 roku.


Krótki film archiwalny pt. „Marsz Szlakiem Kadrówki - Kielce 1926”, patrz poniżej:






W 1924 roku dla uczczenia rocznicy wymarszu "Kadrówki" z inicjatywy byłych legionistów ustanowiono Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej. Odbywał się on nieprzerwanie aż do 1939 roku i był największym tego typu przedsięwzięciem w Polsce. Brała w nim udział młodzież zrzeszona w Związku Strzeleckim oraz żołnierze Wojska Polskiego.

Do idei Marszu powróciły środowiska niepodległościowe w 1981 roku. Do 1989 roku Marsz był formą demonstracji patriotycznej, silnie zwalczaną przez władze komunistyczne.
darmowy hosting obrazków

Więcej na temat historii marszu dowiesz się, patrz tutaj.

Po 1989 roku Marsz powrócił do formuły przedwojennej. Ma charakter sportowo-obronny i jego uczestnicy, pokonując w dniach 6-12 sierpnia trasę z Krakowa przez Michałowice, Słomniki, Miechów, Wodzisław, Jędrzejów, Chojny nad Nidą, Chęciny, Szewce do Kielc, biorą udział w spotkaniach z uczestnikami walk o niepodległość, zawodach w marszu na orientację, zawodach strzeleckich, konkursach edukacyjnych poświęconych Marszałkowi Piłsudskiemu i Legionom, zajęciach kulturalno-oświatowych. Z roku na rok Marsz gromadzi coraz większą grupę uczestników. Wspólnie z Krakowa do Kielc maszerują członkowie organizacji strzeleckich, harcerze, żołnierze Wojska Polskiego, osoby cywilne, a także młodzież z Wileńszczyzny i Ukrainy.

Krótki film z ostatniego marszu, patrz poniżej:






Tegoroczny Honorowy Patronat nad Marszem objęła Pani Karolina Kaczorowska - małżonka ostatniego Prezydenta RP na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, Honorowego Protektora Marszu w latach 1999-2009. Marsz odbywa się dzięki wsparciu udzielonemu przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Urząd do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Małopolski Urząd Wojewódzki, Urząd Miasta Krakowa i Urząd Miasta Kielce.

Wspomnienie marszu z 1989.

„Kadrówka” była idealnym miejscem do spotykania się środowisk młodzieży niepodległościowej, nawiązywania współpracy, a nawet jednoczenia się. To tutaj doszło do scalenia Ruchu Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej (Warszawa) oraz Polskiej Młodzieży Walczącej (Lublin) z ogólnopolską FMW. Na marszu dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog.

Nie akceptowano idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Młodzież z FMW była wtedy wierna rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową organizował bojkot koncesjonowanych wyborów. Uważaliśmy się za spadkobierców tych, którzy rozpoczęli walkę we wrześniu 1939 roku w obronie wolności, niepodległości, wreszcie całości Rzeczpospolitej. Podczas XXIV marszu w 1989 z dumą nosiliśmy znaczki z napisem „Ja nie głosowałem” (pomysł Wiesia Gęsickiego) w odniesieniu do wyborów z 4 czerwca 1989.
darmowy hosting obrazków

Atmosferę tamtych dni najlepiej chyba przybliży fragment tekstu, jaki zamieściłem wtedy na łamach wydawanej w drugim obiegu „Antymantyki”:

„...Atmosfera na marszu zależała od plutonu, w którym się znalazło. W II plutonie, jedynym niekonstruktywnym panował w miarę luz i koleżeństwo, robiono sporo kawałów m.in. dwukrotnie przechwycono sztandar kompanii pozostawiony bez ochrony przez inny pluton. „Nieznani” sprawcy dokonali również spustoszeń w Jędrzejowie i Chęcinach, gdzie pojawiły się niecenzuralne napisy na murach, leciały także tablice PZPR i PRON-u na bruk. Pomniki sowieckie przeznaczano do rozbiórki, a komitet PZPR w Jędrzejowie przemianowano po prostu na „burdel”.

Należy przypomnieć, że nie zawsze marsze odbywały się tak spokojnie. W 1984 r. kilkudziesięciu uczestników marszu (dokładnie 77 – przypis autora) zostało zatrzymanych i ukaranych kolegiami. Jednakże dzisiaj milicja nawet zatrzymała ruch uliczny w Michałowicach, co niektórzy przyjęli za szczyt liberalizacji.

Marsz 208 uczestników zakończył się wejściem 12 sierpnia do Kielc, gdzie przed Mszą świętą w katedrze w swoisty sposób powitała nas tutejsza FMW z transparentem o treści: „Za Katyń Za Wilno Za Grodno i Lwów Zapłaci Czerwona Hołota”. Następnie niektórzy z uczestników, jak co roku udali się do Częstochowy.

Wszystkich pragnących wziąć udział w tej manifestacji patriotyzmu w przyszłym roku zachęcamy do zgłaszania się do naszych kolporterów lub poprzez kontakt z nami w celu otrzymania szerszych informacji. Poniżej zamieszczamy ułożoną na nutę Pieśni Konfederatów, pieśń niekonstruktywnych uczestników tegorocznego marszu:

Nigdy z komuną nie będziem w aliansach
Nigdy głosować na nią nie będziemy
Bo u Kornela my na ordynansach
Słudzy ekstremy

Kuroń, Moczuła, Michnik i Geremek
To dziś ugody czołówka szermierzy
Na Kremla sygnał do punktów wyborczych
Każdy z nich bieży

Choć nam pyskuje mafia ugodowa
Chociaż się Wałek i Bujak dziś srożą
Choć szubienica dla nas już gotowa
Nas nie zatrwożą

Więc nie pójdziemy na wyborczą lipę
Nie uklękniemy przed sowiecką władzą
Bo Morawiecki, Jurczyk, Szeremietiew
W bój nas prowadzą

Padnie komuna i jej przydupasy
Kolaboracja pójdzie w gównojady
Wtedy Wałęsie pokażemy pasy
Nie dla parady

Dziś nas ścigają całe armie wraże
Kują w kajdany nas i naszych braci
Lecz My wytrwamy tak jak On rozkaże
Morawiecczacy”

Za: „Antymantyka”, nr 22, pismo Federacji Młodzieży Walczącej, Gdynia 1989.09.1-15, str. 4

Pamięci Wiesława Gęsickiego

Kończąc to wspomnienie chciałbym jeszcze jedynie przywołać pamięć naszego przedwcześnie zmarłego kolegi i przyjaciela, ba w pewnym sensie ideowego nauczyciela śp. Wiesława Gęsickiego, tak zasłużonego dla odrodzenia idei piłsudczykowskiej, poniżej zamieszczam Jego biogram za Wikipedią:
darmowy hosting obrazków

Wiesław Gęsicki (ur. 13 stycznia 1959, zm. 15 maja 2002) – student Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, założyciel Ruchu Katolickiej Młodzieży Niepodległościowej, która weszła później w skład Federacji Młodzieży Walczącej, koordynator Komisji Krajowej Federacji Młodzieży Walczącej.

W czasach PRL związany m.in. z Konfederacją Polski Niepodległej. Od 1984 do 2001 był uczestnikiem Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej. 8 sierpnia 1990 wraz z m.in. bryg. Michałem Wnukiem, st. insp. Danutą Laskus założył Organizację Społeczno-Wychowawcza "Strzelec", która od 3 marca 1992 funkcjonuje pod nazwą Związek Strzelecki "Strzelec" Organizacja Społeczno-Wychowawcza i był także pierwszym komendantem tej organizacji.

W 1989 był jednym z założycieli Związku Piłsudczyków, członkiem Zarządu Głównego (1990-1998) i członkiem Rady Programowej (1998-2002). Zmarł w wieku 43 lat. Był odznaczony m.in. Medalem Za Zasługi dla Obronności Państwa, odznaką i medalem "Uczestnikowi Marszu Szlakiem Kadrówki".

Ramowy program tegorocznego marszu, patrz tutaj.

Mariusz A. Roman

[Na załączonych zdjęciach: Okolicznościowy baner marszu; Przemarsz I Kompanii Kadrowej przez Kielce 12 sierpnia 1914; Niekonstruktywny II pluton podczas marszu w Chęcinach w 1989; śp. Wiesław Gęsicki (centralnie na zdjęciu) i śp. Sławomir Skrzypek (pierwszy od prawej od dołu) podczas spotkania przed wyruszeniem na szlak „kadrówki”. Fot. Archiwum Autora]

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Kartki ze stanu wojennego

Zazwyczaj każdy z nas wspomina z nostalgią czasy swojej młodości, te z okolic zdawania egzaminu dojrzałości. Współczesnym czterdziestolatkom i nieco więcej, ten okres wypadł dokładnie w czasie stanu wojennego. Podczas świąt przejrzałem zapomniane nieco, moje archiwum podziemnej „bibuły”. Natrafiłem m.in. na dwie kartki świąteczne wydane przez Federację Młodzieży Walczącej. Zatrzymałem się chwilę nad nimi, wspominając przyjaciół - tych, co już odeszli, nie doczekawszy często swoich 40 urodzin.

darmowy hosting obrazków
W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia) był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac. A okres świąteczny to czas wyciszenia, sprzyja refleksji i wspomnieniom. Postanowiłem i ja wstrzymać nieco bieg w tym okresie, oddając się nostalgii za czasem, który dawno przeminął...
Urodziłem się, blisko dwa lata przed grudniem 1970. Wspomnienie tej tragedii było żywe na Wybrzeżu, ale i w moim domu rodzinnym. Do szkoły poszedłem we wrześniu 1976, zaraz po tym, jak spacyfikowano robotników w Radomiu. Właśnie, uzyskałem promocję do piątej klasy, kiedy wybuchł Wielki Sierpień 1980. Wiele z dzieciaków jeździło wtedy, choćby pod stocznię. Strajkującym potrzebne było wsparcie finansowe, żywność, ale także dobre słowo i wyraz poparcia. Potem, te śledzenie kolejnych informacji z telewizji i radia. Atmosfera napięcia, ale też wybuch powszechnej nadziei na lepsze jutro, udzielało się nawet nam - dzieciom. Rozmowy, dyskusje, także te przeprowadzane na podwórku wśród moich rówieśników, dotyczyły wtedy, tak naprawdę jednego i sprowadzały się do pytania - „kiedy dokopiemy Komunie?”.
Dzień 13 grudnia 1981 rozpoczął się dla mnie zupełnie zwyczajnie. Była niedziela, więc rano poszedłem do kościoła, starałem się wtedy być na mszy przed „telerankiem”. Dla przeciętnego dziecka, nie wzbudzała wtedy zdziwienia zwiększona aktywność sił porządkowych na ulicach, w Trójmieście byliśmy przyzwyczajeni do takich widoków. Dopiero ksiądz podczas kazania, powiedział coś o wielu tysiącach internowanych. Pomyślałem, że kolejne przesilenie, takie jak te w Bydgoszczy, czy szkole straży pożarnej...
Wróciłem do domu i dopiero łzy w oczach mojej mamy, pozwoliły zrozumieć, że naprawdę jest coś nie tak. Matka płakała, bo Ojciec – maszynista kolejowy, był wtedy w pracy, bała się zatem o niego. Ojcu zawsze jakoś wypadała służba w te dni, zarówno 17 grudnia w 1970, jak i 13 grudnia w 1981. Wrócił jednak cały, po południu z uśmiechem na twarzy – mówiąc: „no to mamy wojnę - komuna się w końcu doigrała”. Całą noc maszyniści przez radio odgrażali się komunistom. Nic dziwnego, że Ojciec, członek NSZZ „Solidarność”, był optymistycznie nastawiony, wszak całą noc słyszał, w swoim radiu w elektrowozie, że „byle do wiosny...”.
Minęło chyba półtorej roku, a Ojciec codziennie wieczorem słuchający z nami Radia Wolna Europa, usłyszał o swojej lokomotywowni w Gdyni-Grabówku, że nadal nie udało się władzom, powołać nowych branżowych związków...
Pierwsza własna ulotka
W pierwszy dzień stanu wojennego z kolegą próbowałem dostać się do stoczni w Gdyni, czołgi zagrodziły nam jednak drogę na Estakadzie Kwiatkowskiego (droga była wtedy w budowie). Nawet nas nie zatrzymali, mieliśmy wtedy niespełna 13 lat, więc nie potraktowali nas chyba poważnie. Ogólnie, atmosfera była wspaniała. Naprawdę, w pierwszych dniach stanu wojennego, wszyscy dookoła zakładali, że wreszcie „komuna padnie”. „Byle do wiosny” - to hasło wspomagane było specyficznym układem palców w prawej ręce, pokazującym, że jeszcze trochę i po „komunie”.

darmowy hosting obrazków
Opór społeczny na Wybrzeżu był powszechny, obejmował nawet uczniów szkół podstawowych i średnich. Wydałem właśnie wtedy, wraz z przyjaciółmi pierwszą w życiu odezwę, powielaną przez kalkę na maszynie do pisania, zatytułowaną do „Ludzi dobrej woli” i rozwieszaną następnie, jeszcze w grudniu 1981 na ulicach Gdyni. Założyliśmy w szkole podziemną - Organizację Starej Polski, jako dzieci gotowi byliśmy walczyć, chociażby poprzez przypinanie oporników do naszych fartuszków lub przepisując ręcznie: ulotki i różnego rodzaju piosenki, jakie do nas docierały, a jakie podtrzymywały wtedy na duchu.
Mieszkałem wtedy w Gdyni Chyloni, dzielnicy oddalonej 7 kilometrów od centrum, ale dym petard milicyjnych docierał także do mojego podwórka i inspirował do brania udziału w „zadymach”. Jeżdżenie wraz z kolegami na „zadymy”, potajemnie przed rodzicami, to jakby rytuał tamtych dni. Dopiero później, w połowie lat 80. nastąpiło w społeczeństwie załamanie, niewiara w możliwość zmiany rzeczywistości.
W pierwszych latach po wprowadzeniu stanu wojennego manifestacje z udziałem tysięcy demonstrantów nie należały do rzadkości. Po roku 1985. zgromadzenie kilkuset uczestników graniczyło z cudem. I właśnie wtedy swój renesans przeżywa Federacja Młodzieży Walczącej, organizując większość demonstracji solidarnościowych na terenie całego kraju.
Kolumbowie – generacja 1988
W liceum zacząłem działalność w szeregach FMW, była to organizacja działająca głównie na terenie trójmiejskich szkół średnich. Wydawaliśmy coraz bardziej profesjonalne pisma szkolne i o coraz szerszym zasięgu, organizowaliśmy ciche przerwy, koła samokształceniowe przy parafiach, w grudniu przychodziliśmy do szkoły ubrani na czarno. Kolejnym, tym razem niedzielnym rytuałem stało się jeżdżenie na mszę świętą do kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Po każdej sumie o godz. 11, młodzież w większości z FMW, organizowała kolejną demonstrację lub wiec. Pamiętam demonstrację zorganizowaną, także po pasterce w 1987. Zresztą, rok 1987 był dla mnie szczególny, kończyłem wtedy 18 lat – byłem już pełnoletni. Był to także rok wizyty Jana Pawła II w Polsce. To były niezapomniane chwile: Gdynia, Zaspa, a nade wszystko Westerplatte.

darmowy hosting obrazków
„Można powiedzieć, że olbrzymią rolę w procesie ideowego dojrzewania i politycznej emancypacji trójmiejskiej młodzieży odegrała pielgrzymka papieska z czerwca 1987 r. Słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na spotkaniu z młodzieżą 12 czerwca, 1987 r., na Westerplatte, stały się zwiastunem całej niezłomnej postawy Federacji Młodzieży Walczącej. Dla wielu przecież kazanie Ojca Świętego o potrzebie posiadania jakiegoś własnego Westerplatte było potwierdzeniem słuszności dokonanego wyboru. Słowa te brzmiały niczym nakaz i ideowe Credo. W tamtym czasie „Westerplatte” znaczyło „Wolność i Niepodległość”! Było zatem oczywiste, że nie może być mowy o porozumieniu z tymi, którzy przez całe dekady PRL tym podstawowym wartościom czynnie się sprzeciwiali” – pisał dr Sławomir Cenckiewicz, przed laty także działacz FMW, a obecnie znany i niezależny historyk.
Nic zatem dziwnego, że coraz częściej i coraz bardziej profesjonalnie młodzież z FMW, NZS, WiP czy RSA dokonywała akcji ulotkowych, malowała hasła na murach, organizowała happeningi na ulicach miasta. Z czasem, to właśnie młodzież wzięła na siebie organizację demonstracji i stała się siłą napędową opozycji. To młode pokolenie, a nie „starzy”, coraz bardziej wypaleni działacze, zorganizowali strajki 1988. w stoczni, Uniwersytecie Gdańskim i protesty poparcia w szkołach.
Strajki w maju 1988 odbywały się dosłownie w tym samym czasie, co mój egzamin dojrzałości. Pomoc dla strajkujących, kolportaż „bibuły” na mieście, redagowanie kolejnych numerów - codziennie wychodzącego wtedy „Monitu”, musiałem godzić z przygotowaniem do matury. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby zatrzymali mnie właśnie wtedy na 48 godzin. Przecież, gdy codziennie późnym wieczorem wracałem z plecakiem pełnym „bibuły” do domu, musiałem przedzierać się pomiędzy patrolami ZOMO. A m.in. kolportażem zajmowałem się także w dniach mojej pisemnej matury.
Jednak dokładnie 22 lat temu, to właśnie młodzi stoczniowcy, studenci i uczniowie, podjęli walkę z reżimem komunistycznym, jako spadkobiercy Kolumbów – nazywając siebie generacją 1988. Nasze działania wymykały się wówczas nie tylko spod kontroli komunistycznych władz, ale i podziemnej „Solidarności”. I tego się pewnie jedni i drudzy wystraszyli.
Demontaż systemu
Dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog. „Dość paktów z czerwonymi” to było hasło noszone na gdyńskim transparencie FMW. Nie akceptowaliśmy idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Byliśmy wtedy wierni rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową zorganizowaliśmy w Trójmieście bojkot koncesjonowanych wyborów.

darmowy hosting obrazków
Bardzo wymownym akordem było zajęcie w styczniu 1990 r. budynku KW PZPR w Gdańsku, w wyniku którego ujawniliśmy fakt niszczenia partyjnych archiwów. Po kilkugodzinnej okupacji budynku, zostaliśmy jednak rozpędzeni na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów. PZPR mogła spokojnie dopalić to, co jeszcze tam zostało.
Tymczasem, do naszych adwersarzy dołączył wtedy sam Lech Wałęsa, który zarzucał nam działanie na szkodę kraju. Na dziedzińcu kościoła św. Brygidy wykrzykiwał pod naszym adresem: „Brak kultury politycznej”, nazywając nas „agentami bezpieki”. Jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie, to: „sam stanie z pasem i będzie lał w dupę”. W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: „Mazowiecki musi odejść”, a na uroczystościach z okazji X-lecia „Solidarności” ulotka sygnowana przez FMW pt. „Kto dzisiaj obłudnie świętuje?”.
Epilog
Pomyślałby kto, że jesteśmy przegranym pokoleniem, że rozminęliśmy się z rzeczywistością, że zostaliśmy oszukani... Wszak tak wielu z nas, nawet po latach nie potrafimy skutecznie zlokalizować. Wielu z dawnych działaczy FMW, tak zraziło się do otaczającego nas świata, że nie chce nawet wracać do tego, co wtedy nas łączyło. Tymczasem w naszym działaniu, nie było nawet cienia kalkulacji i wyrachowania. Nikt przecież, nie mógł wtedy zakładać, że nasza walka tak szybko się skończy, że zmieni się jakiś „układ”.

darmowy hosting obrazków
Byliśmy po prostu, spadkobiercami tych, którzy rozpoczęli walkę w 1939 roku w obronie honoru, niepodległości, wreszcie całości Rzeczpospolitej. Tylko wciąż przykro, że tak wielu, nie potrafi się nawet do dzisiaj pozbierać.
„Bez względu na to, jak dzisiaj oceniany jest tamten radykalizm „młodzieży walczącej”, warto pamiętać, że nie wypływał on z koniunkturalizmu i chęci wskoczenia na stołek, ale z autentycznego umiłowania Ojczyzny i pragnienia wolności. Klimat przełomu lat 1989/1990 oddają też w jakiś sposób dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej. Zwłaszcza jeden, z którego wynika, że jeszcze w końcu maja 1990 r. już nie Wydział III Służby Bezpieczeństwa, a Urząd Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (formalnie istniał już wówczas Urząd Ochrony Państwa, którego szefem został Krzysztof Kozłowski) rozpracowywał trójmiejską FMW” – pisał Cenckiewicz.
Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa, bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa. Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara, Rafał Górski... Kto następny dołączy do niebiańskiej grupy działaczy FMW?
Polecam krótki film o strajkach majowych w 1988, patrz poniżej:

Historia PRL - Od Lenina się zaczęło...
Mariusz A. Roman
Na załączonych zdjęciach: Karty świąteczne, wydawane przez FMW; Demonstracja FMW na ulicach Gdańska niedaleko budynku KW PZPR; Wiec zorganizowany m.in. przez FMW pod budynkiem KW PZPR w Gdańsku - w dzień po zajęciu budynku i usunięciu nas z niego siłą przez rząd Mazowieckiego; Zdjęcie z pogrzebu Adama Dydzińskiego z Kętrzyna, jednego z czołowych działaczy FMW.

czwartek, 23 grudnia 2010

Epitafium dla Janka Wiśniewskiego

Nie ma już w Gdyni - starych, malowanych ręcznie tabliczek z nazwą ulicy J. Wiśniewskiego, zawieszanych społecznie przez młodzież z SW i FMW w 1990. Zastąpiły je zupełnie nowe tabliczki na niebieskim tle. Jednak wmurowanie przed dwoma laty nowej tablicy w ramach pomnika ofiar Grudnia ‘70 przy al. Solidarności, to swoiste epitafium dla wszystkich gdyńskich ofiar. Tablica została odsłonięta w ramach obchodów rocznicy wydarzeń grudnia 1970.

darmowy hosting obrazków
Nowopowstała Rada Miasta w Gdyni, składająca się w 49/50 z radnych Komitetu Obywatelskiego Solidarność, wahała się w 1990 roku ze zmianą nazwy ulicy Juliana Marchlewskiego (czołowego działacza komunistycznego) na ulicę Janka Wiśniewskiego. Twierdząc m.in., że Janek Wiśniewski to postać fikcyjna. I rzeczywiście, to fakt bezsporny. Jednak Janek Wiśniewski, to, co prawda postać symboliczna, ale najbardziej kojarząca się z wydarzeniami Grudnia 1970 roku na Wybrzeżu.
Akcja denazyfikacyjna
Nie mogąc się doczekać oficjalnej decyzji władz miejskich, czynnik społeczny postanowił sprawę wziąć we własne ręce. 20 rocznicę obchodów Grudnia 1970, działacze Solidarności Walczącej oraz Federacji Młodzieży Walczącej uczcili w ten sposób, że samodzielnie, bez uchwały Rady Miasta, przeprowadzili akcję denazyfikacyjną polegającą na zmianie wszystkich tabliczek z nazwą ul. Marchlewskiego na ul. Wiśniewskiego.
Akcja została przeprowadzona w nocy z 16/17 grudnia 1990 roku, brałem w niej także, osobiście udział. Ulica Wiśniewskiego jest jedną z dłuższych w Gdyni – liczy dobrych parę kilometrów. Całość prac, trwała zatem, kilka nocnych godzin, ale zakończyła się pełnym sukcesem. Zamalowano wszystkie tabliczki z Marchlewskim, w to same miejsce przymocowując przygotowane wcześniej (w stoczniowym warsztacie) tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Jedną z tych tabliczek przymocowano do siatki na ogrodzeniu przy torach, zarówno w stronę peronu kolejki SKM Gdynia Stocznia, jak i do ulicy. I właśnie ta tabliczka przetrwała najdłużej, jeszcze kilka lat temu była na swoim miejscu...

darmowy hosting obrazków
Podczas uroczystości grudniowych w 1990, przy pomniku poległych stoczniowców u zbiegu wcześniej: ulic Marchlewskiego i Czechosłowackiej, zebrani (w tym radni RM w Gdyni) zauważyli, że nie ma już tabliczek z ulicą Marchlewskiego. Z racji tego, że były o wiele szersze od „naszych”, zostały wcześniej zamalowane, a do nich przymocowane zostały tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Władzom miasta nie zostawiono zatem wyboru, pozostało im jedynie usankcjonować uchwałą – to, co zostało już faktycznie i tak, społecznie wykonane.
Na miejsce tabliczek wykonanych społecznie (napis malowany ręcznie czerwoną farbą), pojawiły się wkrótce nowe, oryginalne miejskie tabliczki. Z racji tego, że „naszych” było dość sporo i mocowaliśmy je także do płotów i siatek ogrodzeń, przez jakiś czas funkcjonowały one, obok tych oficjalnych i była to, przez długie lata, bodajże najlepiej oznakowana ulica w Gdyni. Do niedawna przetrwała jedna z tych tabliczek przy kolejce SKM. Tabliczka wykonana w stoczniowym warsztacie różniła się od oficjalnej tym, że napis z nazwą był namalowany ręcznie i oficjalne tabliczki podają całe imię: Janka Wiśniewskiego, a „nasze” były o treści: ul. J. Wiśniewskiego.
Po 20 latach...
Sprawdziłem dokładnie, nie przetrwała żadna z malowanych ręcznie i przywieszanych bez zgody władz miejskich przez SW i FMW, tabliczek z nazwą: ul. J. Wiśniewskiego. Nie ma nawet, tych miejskich tabliczek z czerwona obwolutą - zastąpiły je zupełnie nowe, na niebieskim tle, które pojawiły się przy okazji przeprowadzanego remontu historycznego wiaduktu i ronda pod stocznią w Gdyni. To znak czasu, ale za to wiecznie zakorkowana ulica Wiśniewskiego została poszerzona o dodatkowe pasy w każdą ze stron.
Tradycyjnie, rozpoczynające się każdego 17 grudnia o godz. 6 rano, przy pomniku - obok przystanku SKM Gdynia Stocznia, gdyńskie obchody rocznicy tragedii z 1970, przed dwoma laty miały szczególnie uroczystą oprawę. Połączono je bowiem z odsłonięciem tablicy, upamiętniającej pomordowanych stoczniowców w 1970. Tablicę, w towarzystwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odsłoniły Izabela Godlewska - matka i Stefania Drywa – wdowa, po zabitych w Gdyni.

darmowy hosting obrazków
Tablica została ufundowana przez społeczny komitet i została zamontowana na Pomniku Ofiar Grudnia. Zaprojektował ją rzeźbiarz Stanisław Gierada, który jest także autorem samego pomnika. Tablica jest dwustronna. Po jednej ze stron znajduje się lista znanych nam nazwisk 18 osób poległych na ulicach Gdyni w grudniu 1970, a po drugiej swoiste epitafium o treści:
„Ulica, po której codziennie zmierzają do pracy gdyńscy portowcy i stoczniowcy nosi imię Janka Wiśniewskiego – bohatera ballady opiewającej młodego portowca Zbyszka Godlewskiego, którego ciało niesiono na drzwiach przez miasto”.
I choć najprawdopodobniej na drzwiach niesiono wtedy, co najmniej dwie ofiary, to z całą pewnością, jedną z nich był uwieczniony na tablicy Zbyszek Godlewski.
Ballada o Janku Wiśniewskim, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Mariusz Roman]

wtorek, 8 czerwca 2010

Historia zatacza swoje koło

W niedzielę 6 czerwca około 50 kibiców z Gdańska oraz Wrocławia wzięło udział w uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Dołączyli do nich działacze ze stowarzyszeń założonych przez dawnych działaczy: Solidarności Walczącej oraz Federacji Młodzieży Walczącej.

darmowy hosting obrazków
Największa grupa wyruszyła z Gdańska autokarem kilka minut po północy. Pozostali dotarli do Warszawy samochodami. Na mszy św. beatyfikacyjnej do gdańskiej grupy dołączyli fani z Wrocławia. Po zakończeniu eucharystii z rozwiniętą flagą „Bóg, Honor, Ojczyzna” stali przez chwilę przy grobie Nieznanego Żołnierza. Przyłączyła się do nich grupa warszawskich działaczy „Solidarności Walczącej”. Następnie przemaszerowali ulicami Warszawy do metra i udali się na Żoliborz do grobu ks. Jerzego. Tu oddali hołd błogosławionemu kapelanowi „Solidarności” i wspólnie odmówili koronkę do Miłosierdzia Bożego.

darmowy hosting obrazków
Tyle w telegraficznym skrócie o tej swoistej pielgrzymce można dowiedzieć się z Bloga jej animatora – ks. Jarosława Wąsowicza, SDB. Więcej zdjęć, patrz tutaj.
Ksiądz Jarosław Wąsowicz (dawny działacz FMW) dziękuje następnie wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w tych uroczystościach. Szczególnie Zbyszkowi Zalewskiemu i „Bliźniakowi” z Kościerzyny, którzy byli u grobu księdza Jerzego z Lechią Gdańsk w 1985 r. W ostatnią niedzielę stali się oni symboliczną nicią łączącą tamten wyjazd z pobytem na uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Jerzego.

darmowy hosting obrazków
O pielgrzymce kibiców z 1985 roku do grobu ks. Jerzego, patrz tutaj.
[Fot. Archiwum]

poniedziałek, 31 maja 2010

Sprawa „Projektu Łódź”

Fundacja „Projekt Łódź", powołana została przez grupę młodzieży akademickiej i środowiska byłej opozycji demokratycznej, od 2005 roku działa na rzecz ożywienia społecznej i gospodarczej aktywności obywateli Łodzi. Przed tygodniem Łodzią wstrząsnęła wiadomość o licznych zatrzymaniach działaczy z „PŁ” przez ABW.

darmowy hosting obrazków
Sprawa jest, co najmniej dziwna, Centrum im. Adama Smitha, pisze wprost o nielegalnym użyciu ABW, w swoim oświadczeniu, jakże wymownie zatytułowanym - „Łukaszenkizacja Rzeczypospolitej”, patrz tutaj.
Zastanawiającym jest, że do zatrzymania ludzi o nieposzlakowanej opinii społecznej, wcześniej niekaralnych, prowadzących działalność społeczną i samorządową, angażowany jest aparat mający dbać o bezpieczeństwo państwa i to akurat na kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi.
Traktowani są jak pospolici przestępcy i nie brane są pod uwagę ich dotychczasowe zasługi życiowe. Bulwersuje zwłaszcza nie zastosowanie środka zapobiegawczego wobec Sebastiana Rybarczyka (osoby nie karanej nigdy wcześniej, prowadzącej w latach 80-tych działalność niepodległościową, związanej na początku lat 90 z polskim wywiadem), na którego nałożono trzymiesięczną sankcję prokuratorską i osadzono w areszcie.
Czytaj również oświadczenie Projektu Łódź w tej sprawie, patrz tutaj.
Sprawa prowokuje do wysnucia pewnej analogii pomiędzy tym, jak podobne sytuacje traktowano w II RP i jak są traktowane w post-PRL, zwanym inaczej III RP.
II Rzeczpospolita
Sergiusz Piasecki, agent II Oddziału działający w Rosji Sowieckiej (patrz: „Bogom Nocy Równi”), wcześniej przemytnik działający na pograniczu polsko-sowieckim (patrz: „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”), człowiek walczący o Niepodległą, o którym ta potem nieco zapomniała (patrz: „Żywot Człowieka Rozbrojonego”), popełnił błąd w życiu..., ze zgryzoty i opuszczenia odreagował i dokonał rozboju z bronią w ręku - dostał za to wyrok śmierci.
Jednak wtedy odkryto-przypomniano, że przecież był agentem II. Pracował, ryzykował życiem dla Polski... Jak skazać na śmierć bohatera? W II RP to nie przeszło, został ułaskawiony i skazany na ciężkie więzienie w Świętym Krzyżu. W tym więzieniu, pomimo, że w Jego rodzinnym domu mówiono po rosyjsku, a sam Piasecki chodził do rosyjskich szkół, to jednak ujawnił się w nim wprost niesamowity talent pisarski. Na skrawkach gazet powstaje rękopis – „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”, pisany po polsku, najlepszą z możliwych polszczyzn, chociaż sam Piasecki był samoukiem.
Napisana w ciężkim więzieniu powieść okazuje się hitem literackim, kilkakrotnie wydawana - wzbudza sensację. Polscy literaci wstawiają się za Piaseckim (zwłaszcza Wańkowicz) i w 1936 roku Piasecki wychodzi na wolność. Jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy nie tylko okresu międzywojennego, ale jest wciąż poczytny – jeszcze do dzisiaj...
Jego bohaterskie wyczyny na Wileńszczyźnie podczas okupacji to już inna historia... nie mająca istotnego dla sprawy wydźwięku, może tylko ten, że Piasecki swój błąd, najpiękniej jak mógł – odpokutował – dla Polski.
O Sergiuszu Piaseckim, można przeczytać więcej, patrz tutaj.
Post-PRL, nazywany III RP
Sebastian Rybarczyk, jeden z działaczy niepodległościowych, przyjaciel wielu z nas. Przeszliśmy z nim w drugiej połowie lat 80 niejedno. Na początku lat 90-tych pracuje w wywiadzie, jeździ pod przykrywką korespondenta wojennego m.in. na Kaukaz, jest w Wilnie, gdy sowieci strzelają pod wieżą telewizyjną, a potem w obleganym parlamencie litewskim. Wielokrotnie pewnie ryzykował własnym życiem – dla Polski, dla sprawy. Po latach (jeszcze niedawno), najczęściej można spotkać go w szpitalu, ma pewną dolegliwość, na którą nie ma póki co skutecznego lekarstwa.

darmowy hosting obrazków
Dzisiaj, tzn. przed tygodniem, jak donoszą media, dostał trzymiesięczną sankcję i osadzono go w areszcie, ale po kilku dniach przeniesiono do więziennego szpitala. Zatrzymano 7 czy 8 osób, wszystkich wypuszczono (najczęściej za poręczeniem majątkowym). Sebastiana zatrzymano, gdyż jak donoszą media, jest: „głównym podejrzanym”, „szefem grupy przestępczej”. A zarzuty: ktoś przywłaszczył sobie 500 PLN, kogoś, ponoć fikcyjnie zatrudniono... Ale ABW zatrzymało grupę działaczy z Projektu Łódź i to akurat przed wyborami samorządowymi. Przypadek? Dawno przestałem wierzyć w przypadki...
Wszystko to dzieje się w tym samym czasie, kiedy prawdziwi bandyci mający polską krew na rękach - opływają w luksusy, korzystają z prominenckich emerytur, próbują kreować się na przywódców bezkrwawej rewolucji. Wożeni są rządowymi samolotami na ogólnoświatowe uroczystości. Chyba wiecie, o kim piszę, nie trzeba wymieniać ich nazwisk.
Zamknięto jednego z cichych, bezimiennych, tak licznych bohaterów stanu wojennego, a mordercy Księdza Jerzego od dawna są na wolności. Sądy debatują czy Jaruzelski złamał prawo PRL, czy też nie – wprowadzając stan wojenny. Nikt nie zastanawia się nad tym, co warte było prawa okupacyjnego państwa. Nikt nie zrobi prostej analogii, nie porówna PRL do Generalnego Gubernatorstwa, bo wtedy by nie zastanawiano się nad tym, czy Jaruzelski złamał prawo PRL, czy też nie... Nie było by programów publicystycznych napastliwie oceniających film odsłaniający prawdziwe oblicze Jaruzelskiego.
Sebastian Rybarczyk dostał trzymiesięczna sankcję prokuratorską. „Szef grupy przestępczej”, właściciel dwupokojowego mieszkania w Łodzi i samochodu kupionego na kredyt zostawił żonę i córkę na pastwę bezlitosnej gawiedzi. Nikt nie pamięta, co zrobił wcześniej dla Polski. Przyjaciele najczęściej milczą, chowają głowę w piasek... Co zrobimy MY – dawni działacze FMW, NZS, PPN, SW, LDPN - z którymi współpracował Sebastian?
Krótka notatka biograficzna Sebastiana Rybarczyka, patrz tutaj.
Roman Kluska o nieuzasadnionych aresztowaniach, patrz poniżej:

Robert Gwiazdowski o nieuzasadnionych aresztowaniach, patrz poniżej:

Lech Jeziorny o nieuzasadnionych aresztowaniach, patrz poniżej:

Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

piątek, 14 maja 2010

Solidarność Walcząca w Trójmieście

W kwietniu minęło 25 lat od ukazania się pierwszego numeru biuletynu: „Solidarność Walcząca" Oddziału Trójmiasto. Choć samo ugrupowanie rozpoczęło działalność w Trójmieście znacznie wcześniej, to właśnie wydanie biuletynu, który ukazywał się nieprzerwanie, choć z różną częstotliwością, do sierpnia 1990 roku, traktuje się jako początek powstania trwałych struktur Solidarności Walczącej na Wybrzeżu.

darmowy hosting obrazków
W związku z tą rocznicą w niedzielę 16 maja 2010 r. odbędą się w Gdyni uroczyste obchody tego wydarzenia.
Program obchodów:
Godz. 9.15 - Msza św. w Kolegiacie Gdyńskiej NMP Królowej Polski przy ul. Armii Krajowej 26, otwarcie wystawy plenerowej przedstawiającej działania Solidarności Walczącej - dr Kornel Morawiecki;
- Przejście do Muzeum Miasta Gdyni gdzie odbędą się obchody;
Godz. 10.45 - Otwarcie wystawy w Muzeum Miasta Gdyni (ul. Zawiszy Czarnego 1) przedstawiającej historię i działalność Solidarności Walczącej w Trójmieście;

darmowy hosting obrazków
Godz. 11.00-13.00 - Konferencja naukowa cz. I - prowadzenie Łukasz Kamiński (IPN);
- Geneza powstania Solidarności Walczącej - dr Kornel Morawiecki;
- Początki SW w Trójmieście - Andrzej Kołodziej;
- SWT w aktach SB - Arkadiusz Kazański (IPN);
- Prasa Solidarności Walczącej w Trójmieście - Jan Olaszek (IPN);
- Solidarność Walcząca w Trójmieście w ramach SW - Grzegorz Waligóra (IPN);
- SW widziana z zewnątrz - przedstawicielstwo za granicą - Ewa Kubasiewicz-Houee;
Godz. 13.00 - Część oficjalna (wręczenie Krzyży SW);
Godz. 13.30 - recital fortepianowy - Bogdan Czapiewski;
Godz. 14.15-15.15 - Przerwa;

darmowy hosting obrazków
Godz. 15.15-18.15 - Konferencja naukowa cz. II;
- SWT jako zaplecze opozycji „niekonstruktywnej" - Marek Czachor;
- Panele dyskusyjne:
Miejsce SWT pośród organizacji opozycyjnych - Sławomir Cenckiewicz, Marek Czachor, Mariusz Roman, Roman Zwiercan;
Przygotowanie do stawiania czynnego oporu. Grupa Zakładowa SKP w Gdyni - Edward Frankiewicz, Roman Jankowski, Andrzej Kołodziej, Roman Zwiercan;
- Dyskusja ogólna;
Godz. 18.15 - Część artystyczna w wykonaniu aktorów Teatru Muzycznego;
Godz. 19.00 – Zakończenie;
Godz. 19:15 - Część nieoficjalna – pub „Contrast”.
Na wszystkie wydarzenia wstęp wolny!
Organizatorzy: Komitet Organizacyjny Obchodów 25-lecia Solidarności Walczącej w Trójmieście, patrz tutaj oraz Instytut Pamięci Narodowej, patrz tutaj.
Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli: przed katastrofą Prezydent RP śp. Lech Kaczyński, Arcybiskup Metropolita Gdański Sławoj Leszek Głódź oraz Prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu.
Polecam również film pt. Solidarność Walcząca - Głową Mur Przebijesz





Polecam również: Spotkania historyczne na UG - Solidarność Walcząca, patrz tutaj.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

wtorek, 12 stycznia 2010

W rocznicę zajęcia KW PZPR

W czwartek, 14 stycznia 2010 br. odbędzie się w Gdańsku na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Gdańskiego (sala 1.43) konferencja oraz pokaz filmu pt. „Wojna o akta”. Konferencja zorganizowana została w celu upamiętnienia wydarzeń z początku 1990 r. związanych z okupacją budynku KW PZPR w Gdańsku, a także burzliwego okresu przejmowania archiwaliów rozwiązanej PZPR przez archiwa państwowe.

darmowy hosting obrazków
Częścią konferencji jest pokaz dotąd nie emitowanego materiału filmowanego, przedstawiający samą okupację budynku KW PZPR w Gdańsku. W trakcie spotkania zostaną zaprezentowane relacje osób, które brały udział w okupacji gmachu KW PZPR oraz w negocjacjach czy zabezpieczaniu dokumentacji i przejmowaniu archiwaliów PZPR do Archiwum Państwowego w Gdańsku.
Program konferencji:
12:00-12:10 - Wprowadzenie, przywitanie gości i prowadzących dr hab. prof. UG Grzegorz Berendt. Całość prowadzą Lech Parell (Dziennik Bałtycki) oraz Marek Wałuszko (TVP Gdańsk);
12:10-12:25 - Prezydent Miasta Gdańska, Przedstawiciel Uniwersytetu Gdańskiego, Naczelnik OBEP IPN Oddział w Gdańsku, Przedstawiciel Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”;
12:25 - 12:45 - PZPR w ostatnich miesiącach istnienia (Antoni Dudek – UJ, IPN);
relacje
12:45 - 12:50 - Słowo wstępne przed filmem - Marek Fila (autor filmu dokumentalnego - SFMW);
12:50 - 13:20 - Pokaz filmu dokumentalnego z zajęcia budynku KW PZPR w dniu 28 stycznia 1990 roku;
13:20 - 13:40 - Relacja uczestnika zajęcia budynku KW PZPR w Gdańsku - Robert Kwiatek (SFMW);
13:40 - 14:00 - Relacja uczestnika wydarzeń- Sławomir Numann (wówczas działacz KPN, współorganizator okupacji Komitetu Miejskiego PZPR w Starogardzie Gdańskim, uczestnik okupacji KW PZPR w Gdańsku);
14:00 - 14:20 - Relacja uczestnika wydarzeń Jacek Starościak (wówczas Dyrektor Biura poselsko Senatorskiego OKP, Prezydent Miasta Gdańska 1990-1991);
14:20 – 14:40 - Relacja uczestnika wydarzeń - Czesław Nowak (wówczas poseł OKP, uczestnik rozmów z okupującymi budynek KW PZPR);
14:40 – 15:00 - „Wojna o akta” KW PZPR w Gdańsku, ich zabezpieczenie i przejmowanie - Stanisław Flis (SAP, IPN);
15:00 – 15:20 – przerwa na kawę;

darmowy hosting obrazków
podsumowania
15:20 - 15.40 - Kompletność uporządkowanych akt KW PZPR i ich wykorzystanie do badań naukowych. Beata Szmytkowska (AP Gdańsk, SAP);
15.40 - 16:00 - Dokumentacja fotograficzna gdańskiego KW PZPR w zbiorach Archiwum Państwowego w Gdańsku - Joanna Obin (AP Gdańsk);
16:00 - 16:20 - Ślad pozostał w aktach...Garść uwag wynikających z lektury wybranych akt osobowych działaczy KW PZPR w Gdańsku. Piotr Brzeziński - (IPN Gdańsk);
16:20 - 16:40 - Artefakty i pamiątki po KW PZPR zgromadzone przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska. Janusz Dargacz (MHMG);
16:40 - 17:20 - Debata po referatach, dyskusja, pytania z sali.
Pierwotnie planowany był panel dyskusyjny większego grona osób uczestniczących w zajęciu budynku KW PZPR w styczniu 1990 roku. Wycofano się jednak z tego projektu i wydaje się, że ze szkodą dla procesu odkrywania prawdy o tamtych wydarzeniach.
Organizatorami konferencji są: Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej wraz z Instytutem Pamięci Narodowej (oddział w Gdańsku), Stowarzyszeniem Archiwistów Polskich (oddział w Gdańsku) oraz Wydział Historyczny Uniwersytetu Gdańskiego.
Krótka relacja uczestnika wydarzeń
Pod koniec lat 80-tych dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog. „Dość paktów z czerwonymi” to było hasło noszone na gdyńskim transparencie FMW. Nie akceptowaliśmy idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Byliśmy wtedy wierni rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową zorganizowaliśmy w Trójmieście bojkot koncesjonowanych wyborów. Bardzo wymownym akordem było zajęcie w styczniu 1990 r. budynku KW PZPR w Gdańsku, w wyniku którego ujawniliśmy fakt niszczenia partyjnych archiwów. Po kilkugodzinnej okupacji budynku, zostaliśmy jednak rozpędzeni na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów.

darmowy hosting obrazków
W tydzień później, do naszych adwersarzy dołączył także Lech Wałęsa, który zarzucał nam działanie na szkodę kraju. Po mszy, w kościele św. Brygidy (4 lutego 1990 roku), na dziedzińcu przed budynkiem parafialnym przemawiając do kilkuset osób, Wałęsa m.in. tłumaczył a jednocześnie groził ówczesnej młodzieży, że obecny rząd będzie używał siły wobec każdej radykalnej akcji. W relacji zamieszczonej na łamach „Antymantyki”, pisma regionalnego FMW czytamy także:
„(...) Następnie zadawano mu pytania. Już pierwszemu z młodych ludzi zadającemu kłopotliwe pytanie L. Wałęsa zarzucił, że jest agentem SB. Na dalsze kłopotliwe pytania odpowiadał podobnie. Zarzucał pytającym, że mają „żółte papiery”, że biorą od niego pieniądze, z których rzekomo nie rozliczają się. W odpowiedzi grupa młodzieży zaczęła skandować hasła: „Przepraszamy, że żyjemy”, „Solidarność bez Wałęsy” i „Czauczesku”. Rozległy się również gwizdy. Zapytano ks. H. Jankowskiego, kim są wspomniani przez niego w kazaniu rzekomi prowodyrzy takich akcji jak zajęcie budynku KW PZPR. Ks. H. Jankowski zarzucił brak kultury politycznej, lecz na postawione pytanie nie odpowiedział. Oto jedna z wypowiedzi osób zebranych na placu:
- Zarzucił ksiądz młodzieży brak kultury politycznej, a przecież to Lech Wałęsa dał zły przykład zarzucając już pierwszemu z pytających, że jest ubekiem. To właśnie świadczy o złej kulturze politycznej panie Wałęsa. Zarzuca pan młodzieży, że jest radykalna i przeszkadza w pracy pańskiego sztabu. Ale wcześniej, gdy nie był Pan jeszcze w tym sztabie, to zależało panu na tym, by młodzież była radykalna. Teraz, gdy na jej plecach wszedł pan do tego sztabu, gdy dogaduje się pan z komunistami, gdy pańskimi doradcami są byli komuniści i emigranci z komunizmu, to chciałby pan młodzież uspokoić, aby w układach z komunistami panu nie przeszkadzała. Niedawno, ogłosił pan oświadczenie atakujące były rząd M. Rakowskiego. A niech pan sobie przypomni swoją wcześniejsza wypowiedź w „Rudym Kocie” (znany lokal w Gdańsku – przyp. autora), gdzie powiedział pan - nie ma takiej siły w Polsce, która mogłaby lepiej pokierować krajem niż ówczesne władze, i że tylko fanatycy i demagodzy mogą mówić inaczej (wypowiedź nawiązuje do spotkania L. Wałęsy z ZSMP – przyp. autora). Premierem był wówczas M. Rakowski. Niech pan się zdecyduje panie Wałęsa, za kim pan jest: za Rakowskim, czy przeciw Rakowskiemu?

darmowy hosting obrazków
Zdenerwowany L. Wałęsa odpowiedział: - Na pewno nie za Tobą. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Cytowaną relację kończył komentarz redakcyjny: kiedy L. Wałęsa był w opozycji M. Rakowski zarzucał mu, że nie ma programu, że jego działalność jest destrukcyjna itd. Czy nie widzi on dzisiaj tego, że używa on wobec nas tych samych zarzutów, jakich Rakowski używał przeciw niemu?
(za: Relacja: „W tydzień po zajęciu KW PZPR”, „Antymantyka” str. 3, pismo FMW Region Pomorze Wschodnie, Gdynia nr 29 z 25 lutego 1990).
Do podobnych w swojej wymowie utarczek słownych Lecha Wałęsy z młodzieżą dochodziło pod kościołem św. Brygidy, w tamtym przełomowym okresie 1988/1990 bardzo często. Młodzież ochrzciła go wtedy przezwiskiem „ponton” zarzucając, że: „na pontonie nawet komuna nie utonie”, oskarżała o zaprzepaszczenie ideałów „Solidarności” i dogadywanie się kosztem społeczeństwa z komunistami. W odpowiedzi Wałęsa jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie, to: „sam stanie z pasem i będzie lał w dupę”. W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: „Mazowiecki musi odejść”, a na uroczystościach z okazji X-lecia „Solidarności” ulotka sygnowana przez FMW pt. „Kto dzisiaj obłudnie świętuje?”.
Polecam również tekst dr Sławomira Cenckiewicza pt. „Dość Paktów z czerwonymi”, OBEP IPN Gdańsk, Biuletyn Pamięci Narodowej nr 4 (39) kwiecień 2004, str. 33-34, patrz tutaj.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

wtorek, 15 grudnia 2009

Epitafium dla Janka Wiśniewskiego

Nie ma już w Gdyni - starych, malowanych ręcznie tabliczek z nazwą ulicy J. Wiśniewskiego, zawieszanych społecznie przez młodzież z SW i FMW w 1990. Zastąpiły je zupełnie nowe tabliczki na niebieskim tle. Jednak wmurowanie nowej tablicy w ramach pomnika ofiar Grudnia ‘70 przy al. Solidarności, to swoiste epitafium dla wszystkich gdyńskich ofiar. Tablica została odsłonięta w ramach zeszłorocznych obchodów rocznicy wydarzeń grudnia 1970.

darmowy hosting obrazków
Nowopowstała Rada Miasta w Gdyni, składająca się w 49/50 z radnych Komitetu Obywatelskiego Solidarność, wahała się w 1990 roku ze zmianą nazwy ulicy Juliana Marchlewskiego (czołowego działacza komunistycznego) na ulicę Janka Wiśniewskiego. Twierdząc m.in., że Janek Wiśniewski to postać fikcyjna. I rzeczywiście, to fakt bezsporny. Jednak Janek Wiśniewski, to co prawda postać symboliczna, ale najbardziej kojarząca się z wydarzeniami Grudnia 1970 roku na Wybrzeżu.
Akcja denazyfikacyjna
Nie mogąc się doczekać oficjalnej decyzji władz miejskich, postanowiono sprawę wziąć we własne ręce. 20 rocznicę obchodów Grudnia 1970, działacze Solidarności Walczącej oraz Federacji Młodzieży Walczącej uczcili w ten sposób, że samodzielnie, bez uchwały Rady Miasta, przeprowadzili akcję denazyfikacyjną polegającą na zmianie wszystkich tabliczek z nazwą ul. Marchlewskiego na ul. Wiśniewskiego.
Akcja została przeprowadzona w nocy z 16/17 grudnia 1990 roku, brałem w niej także, osobiście udział. Ulica Wiśniewskiego jest jedną z dłuższych w Gdyni – liczy dobrych parę kilometrów. Całość prac, trwała zatem, kilka nocnych godzin, ale zakończyła się pełnym sukcesem. Zamalowano wszystkie tabliczki z Marchlewskim, w to same miejsce przymocowując przygotowane wcześniej (w stoczniowym warsztacie) tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Jedną z tych tabliczek przymocowano do siatki na ogrodzeniu przy torach, zarówno w stronę peronu kolejki SKM Gdynia Stocznia, jak i do ulicy. I właśnie ta tabliczka przetrwała najdłużej, całkiem niedawno była jeszcze na swoim miejscu...

darmowy hosting obrazków
Podczas uroczystości grudniowych w 1990, przy pomniku poległych stoczniowców u zbiegu wcześniej: ulic Marchlewskiego i Czechosłowackiej, zebrani (w tym radni RM w Gdyni) zauważyli, że nie ma już tabliczek z ulicą Marchlewskiego. Z racji tego, że były o wiele szersze od „naszych”, zostały wcześniej zamalowane, a do nich przymocowane zostały tabliczki z napisem: ul. J. Wiśniewskiego. Władzom miasta nie zostawiono zatem wyboru, pozostało im jedynie usankcjonować uchwałą – to, co zostało już faktycznie i tak, społecznie wykonane.
Na miejsce tabliczek wykonanych społecznie (napis malowany ręcznie czerwoną farbą), pojawiły się wkrótce nowe, oryginalne miejskie tabliczki. Z racji tego, że „naszych” było dość sporo i mocowaliśmy je także do płotów i siatek ogrodzeń, przez jakiś czas funkcjonowały one, obok tych oficjalnych i była to, przez długie lata, bodajże najlepiej oznakowana ulica w Gdyni. Do niedawna przetrwała jedna z tych tabliczek przy kolejce SKM. Tabliczka wykonana w stoczniowym warsztacie różniła się od oficjalnej tym, że napis z nazwą był namalowany ręcznie i oficjalne tabliczki podają całe imię: Janka Wiśniewskiego, a „nasze” były o treści: ul. J. Wiśniewskiego.
Po 19 latach...
Sprawdziłem dokładnie, nie przetrwała żadna z malowanych ręcznie i przywieszanych bez zgody władz miejskich przez SW i FMW, tabliczek z nazwą: ul. J. Wiśniewskiego. Nie ma nawet, tych miejskich tabliczek z czerwona obwolutą - zastąpiły je zupełnie nowe, na niebieskim tle, które pojawiły się przy okazji przeprowadzanego ostatnio remontu historycznego wiaduktu i ronda pod stocznią w Gdyni. To znak czasu, ale za to wiecznie zakorkowana ulica Wiśniewskiego została poszerzona o dodatkowe pasy w każdą ze stron.
Tradycyjnie, rozpoczynające się każdego 17 grudnia o godz. 6 rano, przy pomniku - obok przystanku SKM Gdynia Stocznia, gdyńskie obchody rocznicy tragedii z 1970, w zeszłym roku miały szczególnie uroczystą oprawę. Połączono je bowiem z odsłonięciem tablicy, upamiętniającej pomordowanych stoczniowców w 1970. Tablicę, w towarzystwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odsłoniły Izabela Godlewska - matka i Stefania Drywa – wdowa, po zabitych w Gdyni.

darmowy hosting obrazków

Tablica została ufundowana przez społeczny komitet i została zamontowana na Pomniku Ofiar Grudnia. Zaprojektował ją rzeźbiarz Stanisław Gierada, który jest także autorem samego pomnika. Tablica jest dwustronna. Po jednej ze stron znajduje się lista znanych nam nazwisk 18 osób poległych na ulicach Gdyni w grudniu 1970, a po drugiej swoiste epitafium o treści:

„Ulica, po której codziennie zmierzają do pracy gdyńscy portowcy i stoczniowcy nosi imię Janka Wiśniewskiego – bohatera ballady opiewającej młodego portowca Zbyszka Godlewskiego, którego ciało niesiono na drzwiach przez miasto”.
I choć najprawdopodobniej na drzwiach niesiono wtedy, co najmniej dwie ofiary, to z całą pewnością, jedną z nich był uwieczniony na tablicy Zbyszek Godlewski.
Ballada o Janku Wiśniewskim, patrz poniżej:


Program obchodów 39 rocznicy Masakry w Grudniu 1970, patrz tutaj.
Mariusz A. Roman
[Fot. Mariusz Roman]

sobota, 12 grudnia 2009

Wieczornica w rocznicę stanu wojennego

Wzorem lat ubiegłych Solidarność Walcząca oraz Porozumienie Organizacji Niepodległościowych zaprasza w Warszawie na wieczornicę „Nasza Wolność” poświęconą ofiarom stanu wojennego.
W sobotę, 12 grudnia o godzinie 18 odbędzie się uroczysta msza święta w kościele Matki Boskiej Królowej Polski w intencji zamordowanych w okresie stanu wojennego i za tych co przedwcześnie odeszli. O godzinie 19 - tej rozpocznie się wieczornica, w dawnym kinie "Wrzos" w Aninie przy ul Rzeźbiarska 46. (wjazd na teren przykościelny i do kina od ul. Poprzecznej r. Kajki).

darmowy hosting obrazków
Podczas wieczornicy wręczone zostaną odznaczenia dla działaczy niepodległościowych nadane przez Prezydenta RP. Okres stanu wojennego i polskiej transformacji ustrojowej oraz agentury w III RP wspominać będą prof. Jan Żaryn, ks. Stanisław Małkowski oraz Antoni Maciarewicz.
Następnie odbędzie się okolicznościowy koncert oraz kiermasz wydawnictw historycznych. A po północy (już 13 grudnia) zebrani tradycyjnie udadzą się pod willę gen. Jaruzelskiego, aby zapalić znicze za poległych w stanie wojennym.

Polecam również, krotką retrospekcję filmową z podkładem muzycznym Jacka Kaczmarskiego, patrz poniżej:



[Fot. Archiwum]

czwartek, 3 września 2009

Krzyże: Niepodległości i Solidarności

31 sierpnia br. w siedzibie małopolskiej „Solidarności” w Krakowie odbyła się uroczystość podpisania projektu ustawy o wznowieniu nadawanego przed wojną Krzyża Niepodległości oraz o ustanowieniu Krzyża Solidarności. Działacze Krakowskiego Komitetu Krzyża Solidarności (KKKS) starają się, aby pierwsze odznaczenia mogłyby być nadane w trzydziestą rocznicę obchodów Porozumień Sierpniowych z 1980.
darmowy hosting obrazków
Jest to inicjatywa krakowskich środowisk kombatanckich i niepodległościowych, którą poparło wiele organizacji o podobnym charakterze o wymiarze ogólnopolskim, m.in. stowarzyszenia: Solidarności Walczącej, Wolnego Słowa, Niezależnego Zrzeszenia Studentów z 1980, oraz fundacje: Ośrodka Karta i Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, a także Instytut Pamięci Narodowej. Projekt, ponad politycznymi podziałami, obiecali poprzeć parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej: poseł Jarosław Gowin i europoseł Bogusław Sonik, oraz Prawa i Sprawiedliwości: prof. Ryszard Terlecki.
Jak podkreślał podczas krakowskiego spotkania Adam Kalita z KKKS, chodzi o uhonorowanie po latach zarówno weteranów zbrojnej walki z komunistyczną dyktaturą, jak i działaczy antykomunistycznej opozycji. Według komitetu, najlepszą ścieżką legislacyjną dla takiej ustawy byłoby wspólne wniesienie projektu przez grupę parlamentarzystów PiS i PO. Stąd obecność parlamentarzystów z obu klubów.
Według szacunków pomysłodawców projektu, ustanowienie Krzyża Niepodległości oraz Krzyża Solidarności, które mogłoby się odbyć za rok, w 30. rocznicę Sierpnia 1980, kosztowałoby budżet około 30 mln zł. Przewidują także, że - jeśli zostaną przyjęte proponowane kryteria nadawaniu obydwu odznaczeń - to Krzyż Niepodległości miałoby prawo otrzymać około 70 tysięcy, a Krzyż Solidarności - około 30 tysięcy osób. W ten sposób zostaliby uhonorowani wreszcie wszyscy ci, którzy w latach 1945-1989 doznali prześladowań i represji za walkę o wolną i niepodległą Polskę.

darmowy hosting obrazków
Z inicjatywy KKKS, na spotkaniu poprzedzającym podpisanie projektu "Ustawy o wznowieniu Krzyża Niepodległości i ustanowieniu Krzyża Solidarności", przedstawiciele 10 organizacji skupiających działaczy dawnej opozycji przeciwko komunistycznej dyktaturze podpisali oświadczenie, w którym czytamy m.in.:

„Nazbyt długo Państwo Polskie w żaden systematyczny, przemyślany, skuteczny i
sprawiedliwy sposób nie okazuje szacunku ani nie obejmuje opieką ludzi, których
poświęcenie miało olbrzymi wpływ na to, że odzyskało ono suwerenność i prawo do
samostanowienia - działaczy dawnej opozycji przeciwko komunistycznej dyktaturze.
Jak dotąd, przyznano nam jedynie prawo do dochodzenia przed sądem odszkodowania od tej Niepodległej Polski, o którą walczyli. A jedynym dowodem szacunku, do jakiego mamy prawo, jest bycie umieszczonym w prowadzonym przez IPN „Katalogu osób rozpracowywanych przez organa bezpieczeństwa PRL”.

Trudno jest nam wyobrazić sobie nadchodzącą 30 rocznicę powstania „Solidarności”, jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane kroki mające na celu zmianę tej sytuacji. Niech ta rocznica nie będzie dniem, w którym raz jeszcze wielu z naszych kolegów poczuje
się zapomnianymi, zlekceważonymi, czy wręcz cynicznie wykorzystanymi. Zaś zmiana tej sytuacji, wyraźne powiedzenie, że III Rzeczpospolita ich szanuje i ceni -
wymaga zarazem uhonorowania, jak też w miarę potrzeby otoczenia opieką socjalną,
gdyż honory bez chleba są pustymi gestami, a chleb bez honorów jest jałmużną (...)

Doceniając wysiłki Pana Prezydenta RP, aby wreszcie nadać odznaczenia osobom najbardziej zasłużonym w walce przeciwko komunistycznej dyktaturze, uważamy jednak, że koniecznym jest ustanowienie odrębnego odznaczenia państwowego, przysługującego wszystkim osobom, które w istotny sposób angażowały się w działalność opozycyjną lub były za taką działalność represjonowane. Do tego odznaczenia powinni mieć prawo dawni działacze opozycji, którzy spełniają określone ustawą kryteria, a o jego nadaniu powinna decydować jedynie zachowane dokumenty i relacje świadków, zweryfikowane przez historyków z IPN-u. Ustanowienie takiego odznaczenia nie tylko spełni oczekiwania środowisk dawnych działaczy, lecz także powinno być ostatecznym stwierdzeniem, kto w tym konflikcie stał po właściwej stronie, kto był patriotą, a kto był kolaborantem (...)"

Całość oświadczenia, patrz tutaj.
darmowy hosting obrazków

Niestety, jak podkreślał m.in. prof. Ryszard Terlecki, szanse na to, by sprzyjający ustawie posłowie przeforsowali ją w parlamencie, są niewielkie.

- W szufladach komisji sejmowych od miesięcy zalega wiele naszych projektów, dotyczących tematyki historycznej. Uważam, że zebranie pod tym dokumentem 100 tysięcy podpisów obywateli daje mu większe szanse uchwalenia – mówił Terlecki. W podobnym duchu wypowiedział się także Jarosław Gowin.

Aktualny projekt ustawy wraz z dokumentami towarzyszącymi, patrz tutaj.

Mimo to pomysłodawcy wierzą, że projekt uda się przeforsować i już za rok Ci, którzy poświęcali się w walce o niepodległość naszej ojczyzny, zostaną wreszcie należycie uhonorowani. W tym celu zapowiadają w najbliższym czasie przeprowadzenie w kraju, co najmniej kilku podobnych uroczystości, podczas których poparcie dla tej inicjatywy będą składać parlamentarzyści, działacze NSZZ „Solidarność” oraz działacze lokalnych stowarzyszeń byłych działaczy opozycyjnych i osób represjonowanych.

Więcej informacji na stronie: Forum Krakowskiego Komitetu Krzyża Solidarności, patrz tutaj.

Mariusz A. Roman

[Fot. Forum KKKS]

wtorek, 16 czerwca 2009

Nie żyje Maciej Frankiewicz, legenda Solidarności Walczącej

W wieku 51 lat zmarł dzisiaj Maciej Frankiewicz - działacz polityczny, samorządowy i sportowy, od 2002 roku wiceprezydent Poznania. Frankiewicz w okresie PRL był aktywnym działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz Solidarności Walczącej, organizatorem podziemia antykomunistycznego w Wielkopolsce.

darmowy hosting obrazków

Studiował na Politechnice Poznańskiej, gdzie był inicjatorem powstania Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W stanie wojennym - członek "Solidarności Walczącej", i jej lider w Poznaniu. W 1982 roku w ramach Solidarności z internowanymi sam oddał się w ręce "władzy ludowej". W podziemiu, niezastąpiony organizator i drukarz. Przyjaciele i znajomi mówili często o Maćku "Długi", gdyż był bardzo pokaźnego wzrostu.

Kilkakrotnie zatrzymywany - dwukrotnie brawurowo uciekał z komisariatów milicji obywatelskiej. Jak wspominają jego współpracownicy, do historii przeszły jego spektakularne ucieczki z aresztu i bezprecedensowe pościgi, jakie urządzały za nim organa bezpieczeństwa państwowego. Do historii przeszła na przykład jego ucieczka fiatem 126p po schodach, wyskok z okna aresztu śledczego i udział w demonstracji w Zakładach Cegielskiego, zakończony ciężkim pobiciem.

darmowy hosting obrazków

Po 1989 roku działacz prawicowy, jeden z liderów Partii Wolności oraz Ruchu Odbudowy Polski, później bezpartyjny - popierany na stanowisku wiceprezydenta Poznania m.in. przez PO. Na początku roku 2000 zorganizował pobyt i spotkania delegacji Białoruskiego Frontu Narodowego "Odrodzenie" na czele z Zjanonem Paźniakiem, Walerym Bujwałem i Sjarhiejem Papkouem z przedstawicielami miasta Poznania i ugrupowaniami politycznymi.

W czasie obchodów 25-lecia Solidarności Walczącej (czerwiec 2007) odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w walce o niepodległość Polski i demokrację.

darmowy hosting obrazków

Organizator imprez sportowych. Uwielbiał jazdę konną, był w kompanii reprezentacyjnej 15 Pułku Ułanów Poznańskich. I właśnie w maju br. jadąc wierzchem, doznał groźnego wypadku - upadający koń przygniótł go i uszkodził mu narządy wewnętrzne. Niestety, próby ratowania nie dały pożądanych rezultatów. Zmarł dzisiaj nad ranem w szpitalu w Śremie w wyniku zatoru płucnego. Osierocił żonę i dwójkę dzieci.

Cześć Jego pamięci !

Mariusz A. Roman

Na załączonych zdjęciach: Maciej Frankiewicz podczas obchodów 25-lecia SW i podczas odznaczenia go z tej okazji; Obchody święta 15 Pułku Ułanów Poznańskich - Maciej Frankiewicz pierwszy z prawej. Fot. Archiwum.

czwartek, 11 czerwca 2009

Konferencja Formacji Niepodległościowej

„Zwycięstwa nie było. Wprawdzie komunizm legł, ale jego aparat dostał szansę przetrwania i dalszej egzystencji. Polska jest niepodległa wbrew koncepcjom komunistów, wbrew zachowawczym elitom, które poszły na koncesje z upadającym reżimem. Niepodległość jest przez to ułomna i niewykorzystana zgodnie z aspiracjami narodu. Rzutuje to na rozwój gospodarki, jakość życia, kształtowanie kultury, wychowanie młodzieży. Ma to znaczenie dla ochrony interesów Polski i rodzimych wartości” – mówił Waldemar Pernach, który był moderatorem sobotniej Konferencji Formacji Niepodległościowej.

darmowy hosting obrazków
„Organizacje antykomunistyczne o charakterze niepodległościowym, nurt niepodległościowy, formacja niepodległościowa. Rozmaicie nas nazywano, ale wyróżniało jedno – wspólne dążenie do niepodległości, która jest gwarantem wolności wyboru. Zarzucano nam brak realizmu i brak mocy do obalenia komunizmu. Próbowano nas wyeliminować przez wyszydzanie, pomawianie i przemilczanie. Nie mieliśmy oręża, ale naszym narzędziem walki była wiara w odwieczne pragnienie wolności narodu polskiego, którą pobudzaliśmy i podtrzymywaliśmy. Podstawą naszej nadziei na rychłe obalenie zniewalającego ustroju, była analiza układu sił w kraju i polityce globalnej. Uważaliśmy, że właśnie w tamtym czasie komunizm można było obalić bez żadnych koncesji na jego rzecz” – podkreślał w swoim wystąpieniu Waldemar Pernach z Unii Demokratów „BAZA”.
W ubiegłą sobotę, 6 czerwca z inicjatywy Kornela Morawieckiego oraz Romualda Szeremietiewa odbyła się Konferencja Formacji Niepodległościowej pt. Czy okrągły stół był potrzebny? W obradach wzięło udział 138 osób z różnych organizacji i środowisk, przybyłych z całej Polski. Wśród prelegentów, o których wspominałem wcześniej -patrz poniżej, zabrakło jedynie Krzysztofa Wyszkowskiego, który nie mógł przybyć z powodu choroby.

darmowy hosting obrazków
Po oficjalnych wystąpieniach odbyła się ciekawa dyskusja, w której głos z sali zabrali m.in.:
Hubert Kossowski (delegat NSZZ „Solidarność”), który przedstawił swoje działania w kilku organizacjach (w tym: Porozumieniu Centrum) na rzecz niepodległości i eliminacji spuścizny po komunizmie. Stwierdził m.in., że przy „okrągłym stole” wręcz manifestowano wrogie stanowisko do ruchu niepodległościowego. Takie według niego opinie, przeważały wtedy w Komitecie Obywatelskim. Kossowski poinformował również, że w Warszawie ma powstać muzeum komunizmu, postulował zatem, by nad jego formą i nazwą przeprowadzić poważną dyskusję.
Hanna Szczepanowska (żołnierz „Szarych Szeregów”), przybliżyła zebranym obecną sytuację w środowisku akademickim. Proponowała także nawiązanie kontaktów z dzisiejszym NZS-em, w celu zorganizowania cyklu konferencji dla młodzieży, podczas których należałoby budzić patriotyzm i dumę narodową.

darmowy hosting obrazków

Adam Chajewski („Niepodległość’), stwierdził, że 4 czerwca Naród wypowiedział się za niepodległością, a elity opozycji konstruktywnej pozostały uległe władzom komunistycznym.
Janusz Szkutnik (Ogólnopolski Komitet Oporu Rolników) przypomniał zebranym, że OKOR był przed 20 laty przeciwny „okrągłemu stołowi”. Koncepcję niepodległościową propagował w tej formacji m.in.: Józef Teliga.
Edward Dulewicz (Konfederacja Polski Niepodległej), były łącznik KPN z „Solidarnością” na terenie województwa białostockiego, mówił, że „okrągły stół” stał się płaszczyzną do utrzymania funkcji państwowych i gospodarczych przez elity władzy komunistycznej. Według niego cała rozgrywkę wygrali komuniści, a przede wszystkim Wojskowe Służby Informacyjne i bezpieka.
Prof. Wiesław Wysocki (Uniwersytet im Kardynała Stefana Wyszyńskiego) stwierdził, że istnieje historia alternatywna. - Nie przeciwstawiajmy faszyzmu komunizmowi. Te dwa systemy wyrastają z jednego pnia. Potrzebna jest prawdziwa historia formacji niepodległościowej, ich przywódców i wybitnych postaci tego nurtu – mówił Wysocki. Według niego współcześni historycy stawiają za mało pytań, które pozwoliłyby uzyskać pełen obraz zakulisowych działań agenturalnych, ich wpływu na prawdziwy obraz historii i omawianych faktów.
Na zakończenie obrad zabrał ponownie glos Romuald Szeremietiew (Polska Partia Niepodległościowa), który stwierdził, że najważniejszym prawem człowieka jest prawo do prawdy, a prawda jest ważna dla przyszłości Polski. - Prawdę trzeba nieustannie poznawać i szerzej propagować. Ludzie ruchu niepodległościowego ciągle są niedoceniani i lekceważeni, często żyją w ubóstwie – mówił Szeremietiew. Zwrócił jednocześnie uwagę, że o niepodległość mogą walczyć jedynie ludzie z silnym charakterem, którzy nie podejmą współpracy na szkodę kraju za doraźne korzyści osobiste.
Organizatorzy zapowiedzieli wydanie materiałów z konferencji w wersji książkowej.
Konferencję zorganizowano przy współpracy Instytutu Pamięci Narodowej, Stowarzyszenia Solidarności Walczącej, Archiwum Akt Nowych oraz Narodowego Centrum Kultury.

Mariusz A. Roman
(Na załączonych zdjęciach: Konferencja Formacji Niepodległościowej Fot. Krystyna Cybula; Młodzież z Polskiej Partii Niepodległościowej na szlaku Kadrówki w 1989r. Drugi od lewej Sławomir Cenckiewicz; Winieta pisma PPN „Sprawa”).