Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dariusz Stolarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dariusz Stolarski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 stycznia 2012

Kartki ze stanu wojennego

Zazwyczaj każdy z nas wspomina z nostalgią czasy swojej młodości, te z okolic zdawania egzaminu dojrzałości. Współczesnym czterdziestolatkom i nieco więcej, ten okres wypadł dokładnie w czasie stanu wojennego. Długie zimowe wieczory sprzyjały przejrzeniu nieco zapomnianego, mojego archiwum podziemnej „bibuły”. Natrafiłem m.in. na dwie kartki świąteczne wydane przez Federację Młodzieży Walczącej. Zatrzymałem się chwilę nad nimi, wspominając przyjaciół - tych, co już odeszli, nie doczekawszy często swoich 40 urodzin.
darmowy hosting obrazków
W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia) był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac. A okres świąteczny to czas wyciszenia, sprzyja refleksji i wspomnieniom. Postanowiłem i ja wstrzymać nieco bieg w tym okresie, oddając się nostalgii za czasem, który dawno przeminął...
Czytaj więcej, patrz tutaj.
Epilog
Pomyślałby kto, że jesteśmy przegranym pokoleniem, że rozminęliśmy się z rzeczywistością, że zostaliśmy oszukani... Wszak tak wielu z nas, nawet po latach nie potrafimy skutecznie zlokalizować. Wielu z dawnych działaczy FMW, tak zraziło się do otaczającego nas świata, że nie chce nawet wracać do tego, co wtedy nas łączyło. Tymczasem w naszym działaniu, nie było nawet cienia kalkulacji i wyrachowania. Nikt przecież, nie mógł wtedy zakładać, że nasza walka tak szybko się skończy, że zmieni się jakiś „układ”. Byliśmy po prostu, spadkobiercami tych, którzy rozpoczęli walkę w 1939 roku w obronie honoru, niepodległości, wreszcie całości Rzeczpospolitej. Tylko wciąż przykro, że tak wielu, nie potrafi się nawet do dzisiaj pozbierać.
darmowy hosting obrazków
„Bez względu na to, jak dzisiaj oceniany jest tamten radykalizm „młodzieży walczącej”, warto pamiętać, że nie wypływał on z koniunkturalizmu i chęci wskoczenia na stołek, ale z autentycznego umiłowania Ojczyzny i pragnienia wolności. Klimat przełomu lat 1989/1990 oddają też w jakiś sposób dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej. Zwłaszcza jeden, z którego wynika, że jeszcze w końcu maja 1990 r. już nie Wydział III Służby Bezpieczeństwa, a Urząd Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (formalnie istniał już wówczas Urząd Ochrony Państwa, którego szefem został Krzysztof Kozłowski) rozpracowywał trójmiejską FMW” – pisał Cenckiewicz.
Polecam krótki film o strajkach majowych w 1988, patrz poniżej:


Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa, bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa. Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara, Rafał Górski... Kto następny dołączy do niebiańskiej grupy działaczy FMW?
Historia PRL - Od Lenina się zaczęło...
Mariusz A. Roman

wtorek, 15 listopada 2011

Pamiętajmy o zmarłych z FMW

Nie zapominajmy, o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci! Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich!
darmowy hosting obrazków
Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa, a może po prostu szczególna łaska, której niesposób na tym świecie zrozumieć? Odeszli od nas m.in.: Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara.
Listopad to miesiąc w sposób szczególny poświęcony w kościele duszom czyśćcowym, tymczasem nurtujące nas sprawy bieżące odrywają nas coraz częściej od spraw duchowych... I dlatego pewnie tak niewielu z nas zjawiło się w ubiegłym roku w podgórskim kościele 16 listopada br. w Krakowie na Mszy świętej za duszę śp. Roberta Bodnara, działacza niepodległościowego, w tym FMW.
O wiele liczniej spotykamy się na pogrzebach naszych Przyjaciół z FMW. Ukazują się wtedy okazjonalne teksty, organizowana jest pomoc dla rodzin zmarłych Kolegów. To wszystko bardzo szlachetne. Jednak postarajmy się również nie zapominać o „dusz świętych obcowaniu”, o łączności z naszymi Przyjaciółmi z FMW, także po tym, jak opuścili już nas w tym naszym życiu doczesnym.
darmowy hosting obrazków
Polecajmy ich Panu Jezusowi w naszej modlitwie, nie zapominajmy o nich w naszych intencjach mszalnych. Oni z pewnością się nam odwdzięczą, za tą niewielką za nich ofiarę - po stokroć. Wydaje mi się, że przynajmniej dwukrotnie doświadczyłem tego obcowania na sposób wymierny.
Nie zapominajmy, że nasze federacyjne środowisko tworzą Ci pozostający wciąż tutaj na ziemi, ale także coraz większe grono tych - którzy odchodzą i czekają na nas w wieczności. Zazwyczaj to oczekiwanie połączone jest z mękami, jakich dusza doznaje w czyśćcu, tym bardziej dotkliwe są to męki, kiedy dusza jest pozbawiona wsparcia z naszej strony, kiedy podlega zapomnieniu. Tymczasem tak niewiele trzeba, – aby móc im ulżyć: modlitwa, msza święta, post lub ofiara podjęta w ich intencjach – zdziałać potrafi cuda.
Pamiętajmy zatem o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci. Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich.
Pragnę poinformować, że w duchu tej łączności (o której powyżej), zostanie odprawiona w najbliższą środę msza święta za duszę naszego przyjaciela z FMW śp. Roberta BODNARA, w 6 rocznicę jego przedwczesnej śmierci. Warto dodać, że Robert mocno zaangażowany w działalność na rzecz Kresów odszedł w dniu święta Najświętszej Marii Panny Ostrobramskiej.
Czas: Środa 16 listopada 2011, godz. 06.30;
Miejsce: Kościół pw. św. Rodziny w Gdyni, ul. Kołłątaja 40.
Kolejna msza odprawiona zostanie w tym samym kościele za duszę śp. Adama DYDZIŃSKIEGO, działacza niepodległościowego FMW z Kętrzyna, w jego 5 rocznicę przedwczesnej śmierci – 28 lutego 2012 o godz. 18.00.
To zrozumiałe, że nie każdy z nas będzie mógł przybyć na tą mszę świętą do Gdyni, ale postarajmy się chociaż w tych dniach o łączność duchową poprzez modlitwie w intencji naszych Przyjaciół z FMW, lub uczestnicząc w ich intencji na innych mszach świętych. W każdym razie podejmujmy podobne inicjatywy i informujmy się o nich nawzajem!
Polecam także film z uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Dariuszowi Stolarskiemu w Płocku, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Kartki ze stanu wojennego

Zazwyczaj każdy z nas wspomina z nostalgią czasy swojej młodości, te z okolic zdawania egzaminu dojrzałości. Współczesnym czterdziestolatkom i nieco więcej, ten okres wypadł dokładnie w czasie stanu wojennego. Podczas świąt przejrzałem zapomniane nieco, moje archiwum podziemnej „bibuły”. Natrafiłem m.in. na dwie kartki świąteczne wydane przez Federację Młodzieży Walczącej. Zatrzymałem się chwilę nad nimi, wspominając przyjaciół - tych, co już odeszli, nie doczekawszy często swoich 40 urodzin.

darmowy hosting obrazków
W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia) był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac. A okres świąteczny to czas wyciszenia, sprzyja refleksji i wspomnieniom. Postanowiłem i ja wstrzymać nieco bieg w tym okresie, oddając się nostalgii za czasem, który dawno przeminął...
Urodziłem się, blisko dwa lata przed grudniem 1970. Wspomnienie tej tragedii było żywe na Wybrzeżu, ale i w moim domu rodzinnym. Do szkoły poszedłem we wrześniu 1976, zaraz po tym, jak spacyfikowano robotników w Radomiu. Właśnie, uzyskałem promocję do piątej klasy, kiedy wybuchł Wielki Sierpień 1980. Wiele z dzieciaków jeździło wtedy, choćby pod stocznię. Strajkującym potrzebne było wsparcie finansowe, żywność, ale także dobre słowo i wyraz poparcia. Potem, te śledzenie kolejnych informacji z telewizji i radia. Atmosfera napięcia, ale też wybuch powszechnej nadziei na lepsze jutro, udzielało się nawet nam - dzieciom. Rozmowy, dyskusje, także te przeprowadzane na podwórku wśród moich rówieśników, dotyczyły wtedy, tak naprawdę jednego i sprowadzały się do pytania - „kiedy dokopiemy Komunie?”.
Dzień 13 grudnia 1981 rozpoczął się dla mnie zupełnie zwyczajnie. Była niedziela, więc rano poszedłem do kościoła, starałem się wtedy być na mszy przed „telerankiem”. Dla przeciętnego dziecka, nie wzbudzała wtedy zdziwienia zwiększona aktywność sił porządkowych na ulicach, w Trójmieście byliśmy przyzwyczajeni do takich widoków. Dopiero ksiądz podczas kazania, powiedział coś o wielu tysiącach internowanych. Pomyślałem, że kolejne przesilenie, takie jak te w Bydgoszczy, czy szkole straży pożarnej...
Wróciłem do domu i dopiero łzy w oczach mojej mamy, pozwoliły zrozumieć, że naprawdę jest coś nie tak. Matka płakała, bo Ojciec – maszynista kolejowy, był wtedy w pracy, bała się zatem o niego. Ojcu zawsze jakoś wypadała służba w te dni, zarówno 17 grudnia w 1970, jak i 13 grudnia w 1981. Wrócił jednak cały, po południu z uśmiechem na twarzy – mówiąc: „no to mamy wojnę - komuna się w końcu doigrała”. Całą noc maszyniści przez radio odgrażali się komunistom. Nic dziwnego, że Ojciec, członek NSZZ „Solidarność”, był optymistycznie nastawiony, wszak całą noc słyszał, w swoim radiu w elektrowozie, że „byle do wiosny...”.
Minęło chyba półtorej roku, a Ojciec codziennie wieczorem słuchający z nami Radia Wolna Europa, usłyszał o swojej lokomotywowni w Gdyni-Grabówku, że nadal nie udało się władzom, powołać nowych branżowych związków...
Pierwsza własna ulotka
W pierwszy dzień stanu wojennego z kolegą próbowałem dostać się do stoczni w Gdyni, czołgi zagrodziły nam jednak drogę na Estakadzie Kwiatkowskiego (droga była wtedy w budowie). Nawet nas nie zatrzymali, mieliśmy wtedy niespełna 13 lat, więc nie potraktowali nas chyba poważnie. Ogólnie, atmosfera była wspaniała. Naprawdę, w pierwszych dniach stanu wojennego, wszyscy dookoła zakładali, że wreszcie „komuna padnie”. „Byle do wiosny” - to hasło wspomagane było specyficznym układem palców w prawej ręce, pokazującym, że jeszcze trochę i po „komunie”.

darmowy hosting obrazków
Opór społeczny na Wybrzeżu był powszechny, obejmował nawet uczniów szkół podstawowych i średnich. Wydałem właśnie wtedy, wraz z przyjaciółmi pierwszą w życiu odezwę, powielaną przez kalkę na maszynie do pisania, zatytułowaną do „Ludzi dobrej woli” i rozwieszaną następnie, jeszcze w grudniu 1981 na ulicach Gdyni. Założyliśmy w szkole podziemną - Organizację Starej Polski, jako dzieci gotowi byliśmy walczyć, chociażby poprzez przypinanie oporników do naszych fartuszków lub przepisując ręcznie: ulotki i różnego rodzaju piosenki, jakie do nas docierały, a jakie podtrzymywały wtedy na duchu.
Mieszkałem wtedy w Gdyni Chyloni, dzielnicy oddalonej 7 kilometrów od centrum, ale dym petard milicyjnych docierał także do mojego podwórka i inspirował do brania udziału w „zadymach”. Jeżdżenie wraz z kolegami na „zadymy”, potajemnie przed rodzicami, to jakby rytuał tamtych dni. Dopiero później, w połowie lat 80. nastąpiło w społeczeństwie załamanie, niewiara w możliwość zmiany rzeczywistości.
W pierwszych latach po wprowadzeniu stanu wojennego manifestacje z udziałem tysięcy demonstrantów nie należały do rzadkości. Po roku 1985. zgromadzenie kilkuset uczestników graniczyło z cudem. I właśnie wtedy swój renesans przeżywa Federacja Młodzieży Walczącej, organizując większość demonstracji solidarnościowych na terenie całego kraju.
Kolumbowie – generacja 1988
W liceum zacząłem działalność w szeregach FMW, była to organizacja działająca głównie na terenie trójmiejskich szkół średnich. Wydawaliśmy coraz bardziej profesjonalne pisma szkolne i o coraz szerszym zasięgu, organizowaliśmy ciche przerwy, koła samokształceniowe przy parafiach, w grudniu przychodziliśmy do szkoły ubrani na czarno. Kolejnym, tym razem niedzielnym rytuałem stało się jeżdżenie na mszę świętą do kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Po każdej sumie o godz. 11, młodzież w większości z FMW, organizowała kolejną demonstrację lub wiec. Pamiętam demonstrację zorganizowaną, także po pasterce w 1987. Zresztą, rok 1987 był dla mnie szczególny, kończyłem wtedy 18 lat – byłem już pełnoletni. Był to także rok wizyty Jana Pawła II w Polsce. To były niezapomniane chwile: Gdynia, Zaspa, a nade wszystko Westerplatte.

darmowy hosting obrazków
„Można powiedzieć, że olbrzymią rolę w procesie ideowego dojrzewania i politycznej emancypacji trójmiejskiej młodzieży odegrała pielgrzymka papieska z czerwca 1987 r. Słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na spotkaniu z młodzieżą 12 czerwca, 1987 r., na Westerplatte, stały się zwiastunem całej niezłomnej postawy Federacji Młodzieży Walczącej. Dla wielu przecież kazanie Ojca Świętego o potrzebie posiadania jakiegoś własnego Westerplatte było potwierdzeniem słuszności dokonanego wyboru. Słowa te brzmiały niczym nakaz i ideowe Credo. W tamtym czasie „Westerplatte” znaczyło „Wolność i Niepodległość”! Było zatem oczywiste, że nie może być mowy o porozumieniu z tymi, którzy przez całe dekady PRL tym podstawowym wartościom czynnie się sprzeciwiali” – pisał dr Sławomir Cenckiewicz, przed laty także działacz FMW, a obecnie znany i niezależny historyk.
Nic zatem dziwnego, że coraz częściej i coraz bardziej profesjonalnie młodzież z FMW, NZS, WiP czy RSA dokonywała akcji ulotkowych, malowała hasła na murach, organizowała happeningi na ulicach miasta. Z czasem, to właśnie młodzież wzięła na siebie organizację demonstracji i stała się siłą napędową opozycji. To młode pokolenie, a nie „starzy”, coraz bardziej wypaleni działacze, zorganizowali strajki 1988. w stoczni, Uniwersytecie Gdańskim i protesty poparcia w szkołach.
Strajki w maju 1988 odbywały się dosłownie w tym samym czasie, co mój egzamin dojrzałości. Pomoc dla strajkujących, kolportaż „bibuły” na mieście, redagowanie kolejnych numerów - codziennie wychodzącego wtedy „Monitu”, musiałem godzić z przygotowaniem do matury. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby zatrzymali mnie właśnie wtedy na 48 godzin. Przecież, gdy codziennie późnym wieczorem wracałem z plecakiem pełnym „bibuły” do domu, musiałem przedzierać się pomiędzy patrolami ZOMO. A m.in. kolportażem zajmowałem się także w dniach mojej pisemnej matury.
Jednak dokładnie 22 lat temu, to właśnie młodzi stoczniowcy, studenci i uczniowie, podjęli walkę z reżimem komunistycznym, jako spadkobiercy Kolumbów – nazywając siebie generacją 1988. Nasze działania wymykały się wówczas nie tylko spod kontroli komunistycznych władz, ale i podziemnej „Solidarności”. I tego się pewnie jedni i drudzy wystraszyli.
Demontaż systemu
Dojrzewało pokolenie, które nie przyjmowało do wiadomości, że z czerwonymi można uprawiać jakikolwiek dialog. „Dość paktów z czerwonymi” to było hasło noszone na gdyńskim transparencie FMW. Nie akceptowaliśmy idei okrągłego stołu oraz porozumienia z komunistami. Byliśmy wtedy wierni rządowi polskiemu na uchodźstwie i wspólnie z SW oraz Polską Partią Niepodległościową zorganizowaliśmy w Trójmieście bojkot koncesjonowanych wyborów.

darmowy hosting obrazków
Bardzo wymownym akordem było zajęcie w styczniu 1990 r. budynku KW PZPR w Gdańsku, w wyniku którego ujawniliśmy fakt niszczenia partyjnych archiwów. Po kilkugodzinnej okupacji budynku, zostaliśmy jednak rozpędzeni na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów. PZPR mogła spokojnie dopalić to, co jeszcze tam zostało.
Tymczasem, do naszych adwersarzy dołączył wtedy sam Lech Wałęsa, który zarzucał nam działanie na szkodę kraju. Na dziedzińcu kościoła św. Brygidy wykrzykiwał pod naszym adresem: „Brak kultury politycznej”, nazywając nas „agentami bezpieki”. Jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie, to: „sam stanie z pasem i będzie lał w dupę”. W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: „Mazowiecki musi odejść”, a na uroczystościach z okazji X-lecia „Solidarności” ulotka sygnowana przez FMW pt. „Kto dzisiaj obłudnie świętuje?”.
Epilog
Pomyślałby kto, że jesteśmy przegranym pokoleniem, że rozminęliśmy się z rzeczywistością, że zostaliśmy oszukani... Wszak tak wielu z nas, nawet po latach nie potrafimy skutecznie zlokalizować. Wielu z dawnych działaczy FMW, tak zraziło się do otaczającego nas świata, że nie chce nawet wracać do tego, co wtedy nas łączyło. Tymczasem w naszym działaniu, nie było nawet cienia kalkulacji i wyrachowania. Nikt przecież, nie mógł wtedy zakładać, że nasza walka tak szybko się skończy, że zmieni się jakiś „układ”.

darmowy hosting obrazków
Byliśmy po prostu, spadkobiercami tych, którzy rozpoczęli walkę w 1939 roku w obronie honoru, niepodległości, wreszcie całości Rzeczpospolitej. Tylko wciąż przykro, że tak wielu, nie potrafi się nawet do dzisiaj pozbierać.
„Bez względu na to, jak dzisiaj oceniany jest tamten radykalizm „młodzieży walczącej”, warto pamiętać, że nie wypływał on z koniunkturalizmu i chęci wskoczenia na stołek, ale z autentycznego umiłowania Ojczyzny i pragnienia wolności. Klimat przełomu lat 1989/1990 oddają też w jakiś sposób dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej. Zwłaszcza jeden, z którego wynika, że jeszcze w końcu maja 1990 r. już nie Wydział III Służby Bezpieczeństwa, a Urząd Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa (formalnie istniał już wówczas Urząd Ochrony Państwa, którego szefem został Krzysztof Kozłowski) rozpracowywał trójmiejską FMW” – pisał Cenckiewicz.
Najważniejszymi z powodów, dla których powołaliśmy, we wrześniu 2007 roku, Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej jest udokumentowanie historii naszej organizacji i pomoc rodzinom naszych zmarłych przyjaciół z FMW. Wielu z nich odeszło do Pana, często nie doczekawszy swoich 40 urodzin. Od kilku lat trwa, bowiem nieprzerwanie w naszym środowisku zła passa. Dariusz Stolarski, Wiesław Gęsicki, Tadeusz Duffek, Robert Bodnar, Mieczysław Brzezicki, Andrzej Kuczyński, Adam Dydziński, Krzysztof Kornaś, Rafał Kosmalski, Artur Golara, Rafał Górski... Kto następny dołączy do niebiańskiej grupy działaczy FMW?
Polecam krótki film o strajkach majowych w 1988, patrz poniżej:

Historia PRL - Od Lenina się zaczęło...
Mariusz A. Roman
Na załączonych zdjęciach: Karty świąteczne, wydawane przez FMW; Demonstracja FMW na ulicach Gdańska niedaleko budynku KW PZPR; Wiec zorganizowany m.in. przez FMW pod budynkiem KW PZPR w Gdańsku - w dzień po zajęciu budynku i usunięciu nas z niego siłą przez rząd Mazowieckiego; Zdjęcie z pogrzebu Adama Dydzińskiego z Kętrzyna, jednego z czołowych działaczy FMW.

wtorek, 30 listopada 2010

Pamiętajmy o zmarłych Kolegach z FMW

Nie zapominajmy, o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci! Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich!
Listopad to przecież taki szczególny miesiąc poświęcony w kościele duszom czyśćcowym, jednak bieżące nasze sprawy odrywają nas coraz częściej od spraw duchowych... I dlatego pewnie (bardzo to było przykre), tak niewielu z nas zjawiło się w podgórskim kościele 16 listopada br. w Krakowie na Mszy świętej za duszę śp. Roberta Bodnara m.in. dawnego działacza Federacji Młodzieży Walczącej.

darmowy hosting obrazków
O wiele więcej nas zjawia się na pogrzebach za naszych przyjaciół z FMW. Ukazują się wtedy okazjonalne teksty, organizowana jest pomoc dla rodzin zmarłych Kolegów. To wszystko bardzo szlachetne. Jednak postarajmy się również nie zapominać o „dusz świętych obcowaniu”, o łączności z naszymi Przyjaciółmi z FMW, także po tym, jak opuścili już nas w tym naszym życiu doczesnym.
Polecajmy ich Panu Jezusowi w naszej modlitwie, nie zapominajmy o nich w naszych intencjach mszalnych. Oni z pewnością się nam odwdzięczą, za tą naszą troskę, niewielką za nich ofiarę po stokroć. Sam doświadczyłem tego obcowania na sposób wymierny – już 17 listopada br. nad ranem, a więc w kilka godzin po uczestnictwie w Mszy za duszę śp. Roberta, kiedy to po przyjacielsku i bardzo szybko Robert pospieszył także i mi z pomocą (fakt, że sprawa błaha – a jednak), chociaż go wprost o to nie prosiłem.
Nie zapominajmy, że nasze federacyjne środowisko tworzą Ci pozostający wciąż tutaj na ziemi, ale także coraz większe grono tych - którzy odchodzą i czekają na nas w wieczności. Zazwyczaj to oczekiwanie połączone jest z mękami, jakich dusza doznaje w czyśćcu, tym bardziej dotkliwe są to męki, kiedy dusza jest pozbawiona wsparcia z naszej strony, kiedy podlega zapomnieniu. Tymczasem tak niewiele trzeba, – aby móc im ulżyć: modlitwa, Msza święta, post lub ofiara podjęta w ich intencjach – zdziałać potrafi cuda.
Nie zapominajmy, zatem o naszych zmarłych Przyjaciołach z Federacji Młodzieży Walczącej, utrzymujmy z nimi naszą wieź pokoleniową oraz środowiskową – także po ich śmierci!!! Z tej więzi jestem przekonany, narodzi się wiele łask zarówno dla nas – jak i dla nich!!!
Pragnę poinformować, że w duchu tej łączności, (o której powyżej) zostanie odprawiona Msza święta, którą za duszę naszych Przyjaciół z FMW: śp. Adama Dydzińskiego, śp. Tadeusza Dufeka, śp. Roberta Bodnara, śp. Wiesława Gęsickiego, śp. Dariusza Stolarskiego i innych, odprawi ks. Jarosław Wąsowicz (SDB).
Czas: Piątek 3 grudnia 2010 godz. 8.00
Miejsce: Kaplica zakonna Inspektoratu Salezjańskiego w Pile, ul. Św. Jana Bosko 1
To zrozumiałe, że nie każdy z nas będzie mógł przybyć na tą Mszę Świętą do Piły, ale postarajmy się, chociaż połączyć w tym dniu na modlitwie w intencji naszych Przyjaciół z FMW, lub uczestniczyć w ich intencji w innej Mszy Świętej. W każdym razie podejmujmy podobne inicjatywy i informujmy się o nich nawzajem!
Mariusz A. Roman
[Fot. Wikipedia]

środa, 28 października 2009

Płock: Order dla śp. Dariusza Stolarskiego

W Płocku została 24 października odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca śp. Dariusza Stolarskiego, niezłomnego działacza opozycji niepodległościowej, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w 1993 roku. Jednocześnie Dariusz Stolarski, działacz Federacji Młodzieży Walczącej, Polskiej Partii Niepodległościowej i KPN, został w 16. rocznicę śmierci odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, nadanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

darmowy hosting obrazków
Tablicę przy Starym Rynku 27, gdzie mieszkał Dariusz Stolarski, w sobotę odsłonili jego rodzice. Aktu poświęcenia dokonał ks. Wiesław Gutowski, proboszcz parafii, na terenie której została umiejscowiona tablica. Wydarzenie to poprzedziło złożenie kwiatów na grobie Stolarskiego, na cmentarzu komunalnym przy ul. Bielskiej w Płocku.
Następnie w płockim kościele p.w. św. Stanisława Kostki odprawiona została Msza św. w intencji Dariusza Stolarskiego. Przewodniczył jej proboszcz parafii ks. Walerian Jastrzębiec-Święcicki SDB, dawny wychowawca i przewodnik duchowy Darka oraz całej płockiej młodzieży związanej z FMW. W swojej homilii dziękował Bogu za młodych ludzi, którzy walczyli w tamtych, mrocznych czasach stanu wojennego.
,,- Ci młodzi ludzie odważyli się wtedy stanowczo powiedzieć „nie” totalitaryzmowi. Byli wierni swoim ideałom i wartościom. Zawsze stali po stronie prawdy, gotowi zrobić wszystko, aby Ojczyzna była wolna. To byli ludzie bardzo odważni. Potrzebowali sił duchowych, a te znajdowali w Kościele i w modlitwie" - podkreślał ks. Jastrzębiec-Święcicki.
W opinii księdza proboszcza ze „Stanisławówki”, rówieśnicy Dariusza Stolarskiego byli ,,Kolumbami lat 80", ideowcami, którzy nie bali się przykrych konsekwencji swojej działalności niepodległościowej, np.: aresztowań, więzienia, utraty pracy czy wyrzucenia ze szkoły, zawsze ,,trwali na pierwszej linii działań", byli bezkompromisowi i ,,szli wyznaczoną przez siebie drogą".

darmowy hosting obrazków
Podczas tej mszy świętej, Zofia Romaszewska - osoba związana z Płockiem w najtrudniejszych czasach stanu wojennego i reprezentująca kapitułę Orderu Odrodzenia Polski wręczyła Krzyż Oficerski Rodzicom Dariusza Stolarskiego. Następnie, na terenie parafii otwarto wystawę pt. ,,Darek Stolarski i Federacja Młodzieży Walczącej w Płocku i Kutnie".
W czasie tych uroczystości, w których wzięło udział ok. 200 osób, w tym przedstawiciele władz państwowych i samorządowych - Darka wspominało wielu Jego przyjaciół i współtowarzyszy w prowadzonej przez Niego walce.
Jacek Pawłowicz, obecnie historyk Instytutu Pamięci Narodowej, wspominając Stolarskiego i przyjaźń z nim z okresu podziemnej działalności w ostatnich latach PRL, podkreślił, iż był on człowiekiem niezwykle skromnym i uczciwym, który mimo różnic w wielu sprawach, potrafił zawsze łączyć ludzi.
"- Byliśmy razem na demonstracjach i w drukarni. Byliśmy przyjaciółmi. Według mnie Dariusz Stolarski został zamordowany, bo chciał żyć w wolnej i uczciwej Polsce" – mówił m.in. Pawłowicz. Ocenił, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego śmierć mogła mieć związek z aferą paliwową i dokumentami, na które w tej sprawie natrafił.
Krzysztof Michalski, obecnie dziennikarz Polskiego Radia, także przyjaciel Dariusza Stolarskiego, powiedział m.in. dla PAP, iż grupa dawnych działaczy FMW wystąpiła do ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego (także dawny działacz FMW) o wznowienie śledztwa w sprawie niewyjaśnionej dotąd śmierci Stolarskiego.
"-To jest prośba środowiskowa do ministra Kwiatkowskiego, który powołuje się na swój rodowód z FWM, o to żeby zweryfikował dotychczasowe ustalenia i w razie możliwości podjął decyzję o wznowieniu postępowania na etapie śledztwa w sprawie przyczyn śmierci Darka i sprawców tego morderstwa" - oświadczył Michalski dla PAP.
28-letni Stolarski został znaleziony martwy przez patrol policji na przystanku autobusowym w jednym z osiedli mieszkaniowych na peryferiach Płocka w nocy z 16 na 17 października 1993 r. W części potylicznej głowy stwierdzono ranę o długości około 3 cm, jednak biegli z warszawskiego Zakładu Medycyny Sądowej podczas przeprowadzonej sekcji zwłok wykluczyli, by ten uraz mógł spowodować zgon. Śledztwo, prowadzone wówczas przez płocką Prokuraturę Rejonową, nie dało jednoznacznej odpowiedzi na temat przyczyn śmierci Stolarskiego. Ustalono jedynie zmiany miażdżycowe serca, które mogły spowodować niewydolność krążeniową.
Przyjaciele Stolarskiego są przekonani, że został on zamordowany, gdyż dotarł do dokumentów mających wskazywać na przestępcze układy związane z nielegalnym obrotem paliwami, które miało trafiać m.in. za granicę. Dokumentów tych nigdy nie odnaleziono.
Więcej, nt. śp. Dariusza Stolarskiego, patrz tutaj.
Zapis multimedialny z sobotniego odsłonięcia tablicy, patrz poniżej:

Mariusz A. Roman
[Fot. Mariusz Roman]

poniedziałek, 19 października 2009

Płock: Pamięci Dariusza Stolarskiego z FMW

Przed 16 laty w Płocku, 17 października 1993 r. został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach 27-letni Dariusz Stolarski, więzień polityczny PRL, działacz Solidarności, Konfederacji Polski Niepodległej, Polskiej Partii Niepodległościowej i współzałożyciel Federacji Młodzieży Walczącej w Płocku. W 25. rocznicę powstania FMW, stowarzyszenie skupiające dawnych działaczy tej organizacji, zaprasza 24 października 2009 r. na uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej swojego przedwcześnie zmarłego kolegę.
Dariusz Stolarski w okresie od sierpnia 1980 do grudnia 1981 roku był jednym z najmłodszych działaczy płockiej „Solidarności”. Po ogłoszeniu Stanu Wojennego jako kilkunastoletni chłopak rzucił się w wir działalności podziemnej. Zawiedziony jednak biernością starszych działaczy „S” swoje sympatie skierował w stronę KPN. Aresztowany za swą niepodległościową działalność w marcu 1986 roku trafił do wiezienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, z którego wyszedł w trzy miesiące później na mocy amnestii (czerwiec 1986 r.). W maju 1988 Dariusz Stolarski był jednym z założycieli Płockiej Rady „Solidarności”, której szeregi opuścił w kwietniu 1989 roku, nie godząc się z ustaleniami Okrągłego Stołu. Wówczas, głównie skoncentrował się na działalności w FMW.
Wcześniej, w 1985 roku podczas głodówki w Głogowcu k/Kutna poznał ludzi, z którymi założył Federację Młodzieży Walczącej. W sierpniu tego samego roku Płocko-Kutnowska organizacja przyłączyła się do struktur ogólnopolskich FMW, wchodząc w skład Krajowej Rady Koordynacyjnej. W Płocku członkowie Federacji uczestniczyli w tworzeniu MRK „S” Region Płock, Płockiej Rady „Solidarności”, Płockiego Klubu Politycznego. Utrzymywali stałą współpracę z KPN, PPS, PPN, PPZ oraz działającym przy parafii św. Stanisława Kostki w Płocku Duszpasterstwie Akademickim „Petroklezja”. Organizowali kolportaż prasy podziemnej, prowadzili obserwację funkcjonariuszy SB oraz akcje ulotkowe, malowali napisy na murach.

darmowy hosting obrazków
W sierpniu i wrześniu 1988 r. członkowie Federacji zorganizowali wspólnie z Komisją Zakładową NSZZ „Solidarność” MZRiP wiece popierające akcje strajkowe robotników Wybrzeża i Śląska. Płocka struktura krytycznie odnosiła się do porozumień Okrągłego Stołu, uważając je za przejaw kolaboracji z władzami komunistycznymi. Odmówiła współpracy z Komitetem Obywatelskim, bojkotując czerwcowe wybory 1989 r. Dariusz Stolarski aktywnie działając na rzecz środowisk młodzieżowych, jako jeden z przedstawicieli płockiej Federacji czynnie uczestniczył w Ogólnopolskiej Konferencji Środowisk Młodzieżowych, która odbyła się w dniach 4-5 lutego 1989 roku w gmachu Politechniki Warszawskiej. W efekcie m.in. tego spotkania, 25 lutego 1989 roku powstaje wspólny program działania FMW Płock i FMW Gdynia, w którym czytamy m.in.:
„W 1944 roku wrogi sowiecki totalitaryzm narzucił nam agenturalne rządy komunistyczne. Spotkało się to ze zrozumiałym sprzeciwem społecznym, którego interesy od samego początku, starał się bronić powstały przeciwko aparatowi ucisku Ruch Oporu. Zdławiony w początkach lat 50-tych odrodził się w nowej formie w latach siedemdziesiątych. Na jego bazie, jak również przelanej krwi robotniczej i studenckiej w 1956, 1968, 1970, 1976 i 1981 roku powstała Federacja Młodzieży Walczącej.
Rozpoczynając w 1984 roku swoją działalność stała się organizacją ideową działającą w konspiracji. Stawiając sobie za cel nadrzędny odzyskanie niepodległości FMW Gdyni i Płocka stoi na stanowisku stosowania wszelkich dostępnych nam środków przybliżających dzień powstania III Rzeczpospolitej (...). Popieramy wszelkie organizacje zmierzające ku wspólnym celom. Nie utożsamiamy się zarazem z tzw. „opozycją demokratyczną” powstałą na bazie ideologii marksistowskiej (...).
Akcja bieżąca - ma na celu paraliżowanie i osłabianie działań komunistycznych oraz wspieranie działań organizacji zmierzających do obalenia istniejącej władzy (...).
Mały sabotaż - ma na celu utrudnianie funkcjonowania aparatu komunistycznego (...)”.

za: „ANTYMANTYKA” nr 14, magazyn Federacji Młodzieży Walczącej, Gdynia 1989.03.01-15, ss.2-3.

darmowy hosting obrazków
O zaangażowaniu niepodległościowym Darka Stolarskiego w latach 1985-89 można by bardzo wiele napisać. Redagował "Orlęta", pismo Federacji Młodzieży Walczącej w Płocku. Prowadził szeroko zakrojoną działalność wydawniczą, wydając m.in. takie pisma młodzieżowe, jak: "Elektryk", "Jagielloniak", "Małachowiak". Zajmował się również kolportażem niezależnych pism płockich i mazowieckich ("Solidarność Ziemi Płockiej", "Solidarność Płocka" "Biuletyn Informacyjny" MRK "S", "Tygodnik Mazowsze", "Wola", "CDN - GWR", "KOS", "PWA" itp.). Był zawsze niezłomny w prowadzonej przez siebie walce. Ani wiezienie, ani pobicie i wielokrotne zatrzymania, nie były w stanie zawrócić Go z raz obranej drogi, drogi dojścia naszego kraju do pełnej niepodległości i suwerenności.
W 1990 odnowił swoje kontakty z KPN, aktywnie działając na rzecz budowy nowej polskiej rzeczywistości. Po wyborach w 1991 roku został dyrektorem biura poselskiego Michała Tokarzewskiego z KPN-u. Startuje także w wyborach samorządowych, niestety brakuje mu kilku głosów ażeby zostać radnym, mimo to aktywnie włączał się w życie społeczne, działając aż do dnia Swojej śmierci.

darmowy hosting obrazków
Ciało Dariusza Stolarskiego zostało znalezione w niedzielę 17 października 1993 około godziny 2.00 w nocy na jednym z przystanków autobusowych w płockiej dzielnicy Podolszyce. Według informacji podanych w regionalnym wydaniu Gazety Wyborczej z dn. 19 października 1993 roku, powołując się na wypowiedź anonimowego funkcjonariusza policji, wezwany na miejsce patrol znalazł Darka leżącego na ławce, na brzuchu obejmującego. rękoma jeden z słupków. Wyglądało jakby klęczał. Jedynym zauważalnym obrażeniem była trzycentymetrowa rana z tyłu głowy. Rana, która według biegłych z warszawskiej Akademii Medycznej, przeprowadzających sekcję zwłok, nie mogła być przyczyną Jego śmierci. Choć oficjalny komunikat głosił, iż ze względu na zmiany miażdżycowe przyczyną zgonu Darka mogła być niewydolność oddechowo – krążeniowa (zawał serca), Jego śmierć owiana jest do dziś tajemnicą. Co wydarzyło się tej jesiennej nocy pomiędzy godziną 1.00 a 2.00 wciąż czeka na wyjaśnienie...
24 października 2009 r. w Płocku, odbędą się uroczystości poświęcone śp. Dariuszowi Stolarskiemu, współzałożycielowi FMW Płock, będącą jedną z najlepiej zorganizowanych organizacji podziemnych działających w województwie płockim. W programie m.in. odsłonięcie tablicy upamiętniającej przedwcześnie zmarłego Stolarskiego. Organizatorem jest Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej, a patronat honorowy nad uroczystościami objęli Jego Ekscelencja Biskup Płocki Piotr Libera oraz Prezydent Miasta Płocka Mirosław Milewski.
Program obchodów:
Godz. 13.30 - Składanie kwiatów na grobie śp. Darka Stolarskiego (Cmentarz Komunalny w Płocku, ul. Bielska);
Godz. 14.00 - Odsłonięcie tablicy śp. Darka Stolarskiego (ul. Stary Rynek 27 - róg ul. Jerozolimskiej);
Godz. 15.00 - Msza św. w intencji śp. Darka Stolarskiego (parafia Św. Stanisława Kostki, ul. Jachowicza 4);
Godz. 16.15 - Otwarcie wystawy ,,Darek Stolarski i FMW w Płocku i Kutnie” na terenie parafii Św. Stanisława Kostki, ul. Jachowicza 4.
Organizatorzy zapewniają transport w czasie trwania uroczystości. Autobus komunikacji miejskiej zostanie podstawiony na plac przy parafii Św. Stanisława Kostki o godz.13.00.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]