wtorek, 17 listopada 2009
Kolejny, polski sukces wyborczy na Wileńszczyźnie
poniedziałek, 14 września 2009
W Brukseli o Polakach na Litwie
wtorek, 4 sierpnia 2009
Dewastacja polskich grobów na Litwie
Pisząc o dewastacji polskich grobów, należy jeszcze wspomnieć o kaplicy grobowej znajdującej się na cmentarzu św. Piotra i Pawła, w jakiej urządzono na tym cmentarzu małe wysypisko śmieci. Wyrwane brutalnie drzwi do jej wnętrza dobitnie świadczą o wcześniejszym włamaniu oraz profanacji trumien i zwłok w niej się znajdujących.
poniedziałek, 18 maja 2009
Wileńszczyzna zagłosowała na Polaka
Dość wysoka aktywność wyborców w niedzielnym głosowaniu na Litwie (frekwencja wyniosła około 52 proc.) sprawiła, iż wybory prezydenckie rozstrzygnięto już w I turze. Wybory wygrała, od początku plasująca się na czele siódemki kandydatów, powszechnie wspierana przez rządzącą koalicję i media b. komisarz unijna Dalia Grybauskaite.
Startujący w niedzielnych wyborach prezydenckich Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, zajął wśród siedmiu kandydatów czwarte miejsce, uzyskując poparcie 4,75 proc. głosujących. A zarazem wyprzedzając kandydatki partii chłopskiej i partii pracy oraz kandydata niezależnego. W Wilnie Tomaszewski był drugi (9,69 proc. głosów), wyprzedzając kandydata z drugim wynikiem wyborczym na Litwie, lidera socjaldemokratów Algirdasa Butkevičiusa, który zdobył w stolicy zaledwie 8,77 proc. poparcia. W tradycyjnie polskich rejonach, Tomaszewski otrzymał przeszło połowę wszystkich głosów.
Wileńszczyzna również aktywnie uczestniczyła w tych wyborach. Ogólna frekwencja wyniosła prawie 52 proc., natomiast w rejonie wileńskim - 55,42 proc., a w solecznickim - 56,57 proc.
Sama walka to już zwycięstwo
Waldemar Tomaszewski, był pierwszym polskim kandydatem ubiegającym się o mandat szefa państwa litewskiego. Wśród wszystkich kandydatów wydał na kampanię wyborczą najmniej środków finansowych, jedynie ok. 10 tys. euro. I jak podkreśla, uważa swój wynik w wyborach za sukces wszystkich litewskich Polaków.
Głosowali na niego, nie tylko jednak Rodacy, ale również przedstawiciele innych mniejszości narodowych - Rosjan czy Białorusinów. Tomaszewski liczył także na poparcie Litwinów zrażonych do obecnego establishmentu (który najwyraźniej stracił na swojej popularności z uwagi na bardzo dotkliwy przebieg kryzysu na Litwie).
– Polacy w wyborach prezydenckich już zwyciężyli. Naszym zwycięstwem jest fakt, że stanęliśmy do walki o najwyższy urząd w państwie. Kolejnym zwycięstwem jest to, że zebraliśmy najwięcej podpisów osób popierających naszego kandydata (37 tys.). W ocenie nie tylko Polaków, ale też wielu Litwinów w debatach przedwyborczych wypadliśmy dobrze. I na pewno w pierwszej turze wyborów uzyskamy więcej głosów, niż wskazywały sondaże przedwyborcze – mówił w niedzielę Tomaszewski, któremu sondaże dawały, co najwyżej 2 proc. głosów.
Waldemar Tomaszewski w debatach przedwyborczych wypadał nawet w ocenie litewskich obserwatorów i komentatorów naprawdę dobrze. Mówiło się, że można z nim się zgadzać, albo nie, ale jego wypowiedzi są uzasadnione. Miał swój program, który nie ograniczał się wyłącznie do tematu polskiej mniejszości narodowej.
Pierwsze komentarze
Z pewnym zaskoczeniem odnotowali ten sukces wiodący politolodzy litewscy - twierdząc, iż polski kandydat osiągnął zamierzony cel startując do walki, a mianowicie: mocne zaakcentowanie obecności Polaków w życiu politycznym Litwy.
To, co stanowi niespodziankę dla politologów, według Czesławy Paczkowskiej, polskiej dziennikarki mieszkającej w Wilnie „nie jest czymś nadzwyczajnym dla społeczności polskiej na Litwie”. W swoim tekście, jaki ukazał się na portalu internetowym AWPL napisała min.:
„Po każdych kolejnych wyborach AWPL polepsza swoje wyniki, i to nie tylko w rejonach zwarcie zamieszkałych przez Polaków. I tym razem na lidera partii w rejonie solecznickim, zamieszkałym w 79 proc. przez ludność polską, głosowało 67 proc. wyborców, a w rejonie wileńskim, gdzie Polacy stanowią około 58 proc. ludności - 50 proc. W stolicy kraju Wilnie, liczącym około 18 proc. Polaków, Waldemar Tomaszewski zajął zaszczytne II miejsce uzyskując blisko 10 proc. poparcia, a w kilku dzielnicach miejskich nawet pierwsze miejsce. Znaczną liczbę głosów na kandydata AWPL oddano także w rejonach: trockim, święciańskim i szyrwinckim. Polska partia znacznie polepszyła swoje wyniki, osiągnięte podczas ostatnich wyborów parlamentarnych.
Tak więc opinie pesymistów i krytyków powziętej decyzji o startowaniu Polaka w wyborach prezydenckich nie miały podstaw – z pewnością ten krok należycie posłuży dalszej konsolidacji społeczności polskiej na Litwie. Po raz kolejny nie sprawdziły się też prognozy, propagowane w rozmaitych sondażach, gdzie Waldemarowi Tomaszewskiemu dawano ledwie ułamki procenta bądź pomijano jego kandydaturę w ogóle. Kampania wyborcza, od samego początku pracująca na zwycięstwo jednej z kandydatek, nie osiągnęła skutku w mocnym jednością środowisku polskim, które miało swego kandydata i oddało na niego ponad 65 tysięcy głosów”.
Dla porównania, w ostatnich wyborach parlamentarnych na AWPL oddano 59 tys. głosów i tylko minimalnie polskiej liście zabrakło do przekroczenia 5 proc. progu (na Litwie inaczej niż w większości krajów - w tym Polsce, listy mniejszości także poddawane są weryfikacji progu wyborczego). Wszystko zatem wskazuje, że ta mobilizacja polskiego elektoratu to także dobry prognostyk, przed zbliżającymi się wyborami (7 czerwca br.) do Europarlamentu na Litwie. Listę AWPL, także w tych wyborach, będzie otwierał Waldemar Tomaszewski.
Mariusz A. Roman
(Fot. Mariusz Roman)
sobota, 16 maja 2009
Litwa: Codzienne realia dyktują wybór
Bardzo wymownym, oddającym klimat ostatnich dni kampanii prezydenckiej na Litwie, jest również komentarz Czesławy Paczkowskiej pt. „Codzienne realia dyktują wybór” zamieszczony na łamach wychodzącego w Wilnie „Tygodnika Wileńszczyzny”, w którym czytamy:
piątek, 15 maja 2009
Wybory prezydenckie na Litwie
poniedziałek, 4 maja 2009
Dzień Polonii: Manifestacja polskości w Wilnie
Polacy na Litwie świątecznym pochodem, który przeszedł ulicami wileńskiej starówki z Placu Niepodległości do Ostrej Bramy, uczczili 2 maja br. dzień Polonii i Polaków za Granicą, a także 20-lecie założenia Związku Polaków na Litwie (ZPL). W tej swoistej demonstracji polskości wzięło udział ok. 8 tys. osób, w tym przedstawiciele ZPL i innych polskich organizacji na Litwie, polskie szkoły, zespoły artystyczne. „Pod sztandarem Związku Polaków na Litwie, który obchodzić będzie tego dnia jubileusz 20-lecia, stańmy ramię przy ramieniu i zamanifestujmy naszą obecność na wileńskiej ziemi. Jednością silni, mocni duchem i pamięcią wszystkich Rodaków, którzy tu, na tej ziemi, pracowali i tworzyli, rozsławiali ten kraj. Wileńszczyzna i Wilno ze swoim polskim rodowodem jest nieodłączną częścią naszej Ojczyzny, zaś my – Polacy – jej obywatelami. Biorąc udział w pochodzie w ludowych strojach, śpiewając pieśni ludowe i narodowe pokażmy współobywatelom i światu, że Polacy i polska kultura jest na Wileńszczyźnie obecna, że się rozwija łącząc pokolenia. Rodacy z Wilna, Wileńszczyzny i Kowieńsczyzny, Litwy Środkowej i Żmudzi, Inflant i Macierzy – niech nas połączy wspólny marsz!” – czytamy w odezwie ZPL.
czwartek, 2 kwietnia 2009
Litwa: Rekord poparcia, antagonizmy i polskie szanse w wyborach
Waldemar Tomaszewski, prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie zebrał rekordową liczbę podpisów (37 tys.) popierających jego kandydaturę w wyborach prezydenckich. Koniecznym minimum było 20 tys. Wybory prezydenckie na Litwie odbywają się niemal jednocześnie z wyborami do Europarlamentu. Start prezesa AWPL w wyborach prezydenckich, realnie przekłada się na zdobycie mandatu eurodeputowanego dla polskiej partii.„(...) - To koniec świata – lamentuje patriota o nicku „L”. – Mało tego, że napędzamy polską gospodarkę kupując u nich produkty, to jeszcze Polak zamierza kandydować na prezydenta Litwy! No, brak jeszcze tylko Unii Lubelskiej! Inny, pod pseudo „Vilnius”, zawodzi boleściwie: - Litwo najdroższa, czy to możliwe, że znów chcą Cię zająć Polacy?! Mój pradziadek poległ broniąc Litwy przed najeźdźcami Polakami. Od owych czasów oni i utwierdzili się w Vilniusie.
Słowem, pospólstwo – nawrócone nagle na towar czysto litewski (w Pałacu Prezydenckim – też) – nie ukrywa ani szoku, ani wściekłości, ani płaczu, ani zgrzytania zębów. - Wygląda na to, że wszyscy Litwini i nie-Litwini, którzy znaleźli na Litwie przystań, chcą być prezydentami. Nie mają honoru i bezczelnie się reklamują, prowokując naród do wieszania na nich psów, co czeka niechybnie i tego szlachciurę… – płonie patriotycznym oburzeniem ktoś o nicku „embrijus”. - Kochani ludzie Litwy, nie bądźcie bezmózgowcami i niech wam nie przyjdzie do głowy wybrać na prezydenta Litwy Polaka. Gdyby tak się stało, historia by się powtórzyła. Litwa znów dostałaby się Polakom i o moim rodzinnym Vilniusie mówiliby „Wilno nasze” – bojaźliwie ostrzega „antypolak”.
Zaś ci, w których na dźwięk nazwiska Tomaszewski duch bojowy nie uwiądł jak porzucona w letnim skwarze piwonia, nawołują do rozwiązań radykalnych. Ktoś proponuje, by: - zachowanie posła Tomaszewskiego poważnie oceniła policja, gdyż jego próba kandydowania – to prowokacja, mająca na celu wywołanie antypolskiej wrzawy. Wielu innych każe mu się wynosić do Polski: - bo widział to kto, by przyjechał taki do obcego klasztoru i dyktował tu własne warunki. Są i tacy (nick LLL), którzy bez ceregieli podgrzewają współobywateli do działania: - Widzisz Polaka, strzelaj, nie pomylisz się! A gdy oszołomy tak "klną i bluźnią, i płaczą, jęczą i syczą, i dyszą nieustającą rozpaczą...”, ich duchowi przywódcy – panowie Songaila, Ozolas czy Garšva – najpewniej zacierają ręce. Bo w gniewie tym nie tylko nacjonalizmu przebudzenie, lecz też dla Ojczyzny ratunek”.
(za: Lucyna Dowdo, Strzeż się Podlaskiego i Tomaszewskiego!, „Magazyn Wielński”, nr 3/2009. )
sobota, 14 marca 2009
Polak zarejestrowany jako kandydat na prezydenta Litwy
Delegaci podczas poniedziałkowej konferencji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie jednogłośnie poparli kandydaturę Waldemara Tomaszewskiego, jako kandydata z ramienia polskiej partii w wyborach prezydenckich. Jednym głosem twierdzili, że bardzo dobrze się stało, że Polak będzie brał udział w wyborach prezydenckich. Podkreślali walory kandydata, jego zdecydowanie, wiedzę, autorytet i kompetencję. Paulina Mielko, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Polaków na Litwie, wyraziła przekonanie, że Tomaszewski potrafi pracować nie tylko dla dobra społeczności polskiej, ale i całego kraju. We wtorek po południu prezes AWPL złożył odpowiednie dokumenty w GKW.
sobota, 7 marca 2009
Litwa: Polacy apelują do premierów
Liderzy społeczności polskiej na Litwie wystosowali w piątek apel do premierów Litwy Andriusa Kubiliusa i Polski Donalda Tuska o zaprzestanie wymuszania na władzach regionu wileńskiego i solecznickiego usuwania tablic z polskimi nazwami ulic."Zwracamy się do premiera Andriusa Kubiliusa z apelem, by rząd (...) zaniechał dalszych działań wymuszających usuwanie litewsko-polskich tablic z nazwami ulic w rejonach wileńskim i solecznickim, w których Polacy stanowią, według oficjalnych statystyk, odpowiednio 61,3 i 79,4 procent" - czytamy w liście podpisanym przez posłów: Waldemara Tomaszewskiego (przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie) oraz Michała Mackiewicza (szef Związku Polaków na Litwie).
Jego autorzy przypominają, że tuż przed styczniową wizytą w Warszawie premier Litwy zadeklarował, iż rozwiązanie problemów polskiej społeczności będzie jednym z priorytetów jego rządu. "Niestety, wkrótce po zakończeniu wizyty Najwyższy Sąd Administracyjny nakazał usunięcie w rejonie wileńskim tablic z polskimi nazwami ulic. (...) Liczna społeczność polska odczuła przykry zawód" - napisali w apelu. Posłowie zaznaczyli także, iż umieszczanie tablic polskich obok litewskich na terenach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość narodową jest zgodne z litewską ustawą o mniejszościach narodowych oraz z ratyfikowaną przez Litwę w 2000 roku konwencją ramową Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, która Litwa ratyfikowała w 2000 roku.
Polskojęzyczne tablice
Przypomnijmy, realizując prawa mniejszości polskiej zagwarantowane w Ustawie o mniejszościach narodowych i w Konwencji, m.in. w rejonie wileńskim, w niektórych miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość polską, obok nazw ulic w języku urzędowym, zostały zamieszczone tablice z nazwami ulic po polsku. Przedstawiciel rządu na powiat wileński uznał to za złamanie prawa ustawionego przez Ustawę o języku urzędowym, zażądał więc od samorządu rejonu wileńskiego usunięcia polskich nazw z ulic między innymi Mejszagoły, Rzeszy, Niemenczyna i Czerwonego Dworu. Gdy samorząd odmówił podporządkowania się żądaniom namiestnika rządu, ten skierował sprawę do sądu. Kolejne decyzje sądów były z kolei nieprzychylne samorządowi. Aż pod koniec stycznia Najwyższy Sąd Administracyjny nakazał bezapelacyjnie usunięcie polskich tablic. Przy tym zarówno Najwyższy Sąd Administracyjny, jak też sądy niższych instancji, podejmując decyzję kierowały się wyłącznie postanowieniami Ustawy o języku urzędowym, która mówi, że wszystkie napisy i nazwy są pisane w języku litewskim.
W rezultacie, przed kilkoma dniami samorząd rejonu wileńskiego poinformował, że zgodnie z decyzją sądu, przystąpił do usuwania tablic z polskimi nazwami ulic. - Jako instytucja państwowa musieliśmy wykonać orzeczenie sądu, nie oznacza to jednak, że zgadzamy się z nim - powiedziała wówczas mer rejonu wileńskiego Maria Rekść.
Unijne standardy i prawa człowieka
Mer rejonu wileńskiego uważa, że nakazując zdjęcie tablic z nazwami ulic w języku polskim w miejscowościach zwarcie zamieszkałych przez mniejszości narodowe, naruszono prawa właśnie mniejszości narodowych. Zresztą nie w każdym przypadku samorząd będzie mógł egzekwować orzeczenie sądu, bo w jaki sposób wyegzekwować usunięcia dwujęzycznych tablic np. z prywatnych posesji i domów?
- „Kurier Wileński”, codzienna polska gazeta na Litwie, podkreśla, że: „w Polsce, od kilku lat coraz częściej w miejscowościach, zamieszkałych zwarcie przez mniejszości narodowe, zamieszcza się tablice z nazewnictwem w języku mniejszości obok nazw polskich. Przy tym wystarczy, jeśli mniejszość narodowa stanowi zaledwie 20 proc. ogółu mieszkańców. Co więcej, tablice są zamieszczane na koszt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które rekompensuje wydatki związane z produkcją i zamieszczaniem tablic. Tymczasem, według litewskich standardów praw człowieka, aby zamieścić tablice z nazewnictwem ulic w języku mniejszości narodowej, nie wystarczy, jeśli mniejszość ta praktycznie stanowi większość w konkretnej miejscowości, jak też na koszt własny chce zamieścić tablice w swoim języku obok urzędowego.”
Spór o tablice w rejonie wileńskim, jak też solecznickim trwa już od kilku lat. Wobec presji sądów i litewskich struktur rządowych - polskich nazw ulic prawie już nie ma. Jednak presja dyskryminacyjna i nietolerancja władz wobec swoich obywateli należących do mniejszości narodowych staje się poważnym problemem nie tylko na Litwie. Sprawa ta ciągle bowiem ciąży na polsko-litewskich relacjach, jak też stale jest akcentowane w raportach międzynarodowych organizacji z zakresu ochrony praw człowieka.
Mariusz A. Roman
środa, 4 marca 2009
Polacy na Litwie przed kolejnymi wyzwaniami wyborczymi
Udział w wyborach prezydenckich na Litwie, których pierwsza tura odbędzie się 17 maja, zgłosiło już siedem osób. Wśród nich - unijna komisarz ds. budżetu Dalia Grybauskaite i przewodniczący Sejmu Arunas Valinskas. Kandydaturę Tomaszewskiego będzie musiała jeszcze zatwierdzić konferencja AWPL, która odbędzie się za tydzień, 10 marca. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 7 czerwca, jednocześnie z wyborami do Parlamentu Europejskiego. - Jesteśmy w kraju liczącą się siłą polityczną. Od lat zachowujemy stabilną pozycję w wyborach parlamentarnych i samorządowych, uzyskując około 5 proc. głosów i brak naszego kandydata w wyborach prezydenckich byłby pewną luką – powiedział dla PAP Waldemar Tomaszewski.
Podczas przeprowadzonej na początku lutego br. konferencji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, która odbyła się w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, Waldemar Tomaszewski, oświadczył także, że partia weźmie aktywny udział w wyborach do Europarlamentu i wystawi własną listę kandydatów. Lider polskiej partii poinformował, że już rozpoczęła się praca organizacyjna i ruszył proces formowania komisji wyborczych. Zadaniem dla partii jest osiągnięcie maksymalnego wyniku w wyborach do Parlamentu Europejskiego. – Głównym zadaniem jest posiadanie swego przedstawiciela w tym najwyższym organie władzy na Starym Kontynencie, a uzyskanie jak najlepszego wyniku w tych wyborach będzie miało też wpływ na finansowanie partii - otwarcie stwierdził Tomaszewski. Dodał też, że aby utrzymać tendencję wzrostu zaufania i poparcia elektoratu dla AWPL potrzebna jest dogłębna analiza wyników każdych poprzednich wyborów. Według Tomaszewskiego polska partia ma jeszcze niewykorzystane rezerwy, szczególnie w mieście Wilnie, gdzie Polaków mieszka najwięcej.
O zauważalnej tendencji wzrostu poparcia dla kandydatów AWPL podczas ostatnich wyborów parlamentarnych mówił podczas ostatniej konferencji także Zdzisław Palewicz, wicemer rejonu wileńskiego, który poinformował zebranych, że kandydatów polskiej partii popierali nie tylko Polacy, ale i mieszkańcy litewskiego rejonu orańskiego. Zwrócił on jednocześnie uwagę na istotny problem, jakim dla AWPL wciąż pozostaje niska frekwencja wyborcza wśród głosujących Polaków.
Rada Naczelna AWPL na swym wczorajszym posiedzeniu wytypowała również 12 kandydatów mających startować w wyborach do PE. Listę tą uzupełnią oddziały lokalne partii. W sumie znajdzie się na niej 24 osoby.
Liczba oddanych głosów na ZPL i AWPL w wyborach parlamentarnych w ciągu ostatnich lat:
- Lata Liczba oddanych głosów %
- 1992 (ZPL) 39900 2,11
- 1996 (AWPL) 40941 2,98
- 2000 (AWPL) 28641 1,95
- 2004 (AWPL) 45302 3,79
- 2008 (AWPL) 59237 4,79
żródło: „ Tygodnik Wileńszczyzny”, Wilno, 10 - 16 lutego 2009 r. nr 7.
Obecny 2009 rok jest dla Polaków na Litwie bardzo szczególny z uwagi na dwa jubileusze: 20 – lecie działalności obchodzi Związek Polaków na Litwie, a swoje 15-lecie AWPL. Czy rok ten stanie się również rokiem polskiego sukcesu wyborczego na Litwie? Sukcesem niewątpliwie byłoby zdobycie przez AWPL mandatu erodeputowanego. Gdyby do tego doszło, byłby to pierwszy eroparlamentarzysta Polak, wybrany poza krajem.
Mariusz A. Roman
Na załączonym zdjęciu: Waldemar Tomaszewski składa wieniec przy grobie Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie. Fot. Autora.
piątek, 9 stycznia 2009
Polakofobia wciąż obecna na Litwie

Sprawa Karty Polaka wypłynęła tuż po październikowych wyborach do litewskiego Sejmu, gdy jeden z deputowanych konserwatywnych Gintaras Songaila uznał, że dwaj nowo wybrani posłowie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Waldemar Tomaszewski i Michał Mackiewicz – powinni zostać pozbawieni mandatów, bo „posiadając Kartę Polaka, mają zobowiązania wobec Polski” (patrz: http://prawica.net/node/14341). Od tego czasu sprawą na Litwie zajmowała się: Główna Komisja Wyborcza, marszałek i departament prawny Sejmu, prezydent oraz MSZ. Ten ostatni, co prawda stwierdził, ze KP nie jest żadnym zobowiązaniem wobec państwa polskiego, ale to i tak nie rozwiązało problemu. Ostatecznie, problem utknął na biurku Statysa Sedbarasa, szefa sejmowego komitetu Prawa i Praworządności, który zastanawiał się jak odbić piłeczkę do Sądu Konstytucyjnego Litwy. Aby jednak to zrobić parlament litewski musiałby uruchomić procedurę impeachmentu wobec posłów AWPL. Przed końcem starego roku Sedbaras enigmatycznie stwierdził, że jego komitet sprawy raczej nie będzie rozpatrywał, ponieważ w tej kwestii „potrzebne są szersze debaty”, a decyzja może być powzięta tylko „na szczeblu politycznym”, gdyż prawna nie jest możliwa.
W międzyczasie, w połowie grudnia, były szef parlamentu a obecnie eurodeputowany Vytautas Landsbergis zagalopował się znacznie dalej niż Songaila, publicznie stwierdzając, że posiadanie KP jest niebezpieczne nie tylko dla posłów, ale dla wszystkich urzędników państwowych i osób odbywających służbę wojskową na Litwie. Wezwał jednocześnie, jako pierwszy, polski parlament do znowelizowania ustawy o KP. Tego rodzaju wypowiedź doskonale się wkomponowała w medialną histerię podsycaną wciąż nowymi polskimi urojeniami, o których pisałem już wcześniej (patrz: http://prawica.net/node/14502).
Litewski grafik atakuje polskość
Mówiąc o antypolskich urojeniach, to na Litwie wciąż ich przybywa. Do medialnej - antypolskiej nagonki, dołączają równie często, nawet ludzie kultury. Oto, jak donosi „Kurier Wileński” (polski dziennik na Litwie), na poczcie głównej w Wilnie można zakupić koperty z nadrukowaną na nich złośliwą grafiką oraz podpisem stwierdzającym, że polscy posłowie na Litwie są agentami rządu polskiego. Jednocześnie Antanas Rimantas Sakalys, litewski mistrz grafiki, lapidarnie stwierdza dziennikarzowi „KW”:
- Nie czytam żadnej polskiej prasy, ponieważ nie rozumiem tego języka. Poza tym nie ma w niej niczego, co mogłoby mnie zainteresować. Rysunki czy też grafikę tworzę opierając się tylko o historyczne fakty. Do widzenia.
Kurier Wileński podkreśla, że litewski grafik, nie po raz pierwszy przy pomocy swego talentu walczy z Polakami oraz znanymi postaciami z dziejów polsko-litewskiej historii. Przed kilkoma miesiącami w sprzedaży ukazały się także inne koperty z rysunkami o jawnie antypolskich akcentach. Napis na jednej z nich głosił, że „polska armia okupowała Litwę Wschodnią, pustosząc kraj i przenosząc na miejsce wymordowanych Litwinów tysiące kolonistów z Polski”. Na innej kopercie z jeszcze bardziej ubliżającym Polakom rysunkiem, przedstawia obok siebie - Józefa Stalina, Adolfa Hitlera oraz Józefa Piłsudskiego z napisem: „Wielcy organizatorzy ludobójstwa narodu litewskiego”.
Właśnie, m.in. w taki sposób na Litwie, pisze się naszą wspólną historię - zupełnie na nowo. Przeświadczenie, co do rzetelności przedstawianych faktów historycznych, przez litewskiego grafika, nie dziwi tak bardzo, jak miało się wcześniej możliwość studiowania litewskich podręczników do nauki historii. Na Litwie, nie ma z tym większego kłopotu, gdyż można nabyć tam także polską wersję takiego podręcznika, drukowanego dla polskich szkół. Aż boję się pomyśleć, co nowego dowiemy się z filmowej inscenizacji „Bitwy pod Grunwaldem” (na Litwie oczywiście Žalgiris), szumnie zapowiadanej w celu uświęcenia obchodów 600-lecia zwycięskiej bitwy.
Litwa nie chce Karty Polaka
Jeszcze dwa tygodnie temu Statys Sedbaras, szef sejmowego komitetu Prawa i Praworządności twierdził, że sprawę Karty Polaka należy odłożyć w związku z intensyfikacją prac nad uchwaleniem litewskiego budżetu. Tymczasem ten sam Sedbaras po wtorkowym posiedzeniu rządu, na którym omawiano m.in. kwestie polityki zagranicznej, poinformował media, że Litwa przedstawi wkrótce Polsce swoje stanowisko w tej sprawie. Jak donosi litewska agencja BNS, Sedbaras powiedział m.in.:
- Naszym zdaniem, w gestii samych Polaków należy przeanalizowanie tej ustawy, z czego już oni zdają sobie sprawę – już się toczyły nieformalne dyskusje. Wyłoniło się z nich następujące stanowisko – sądzimy, że w określeniu statusu osób, otrzymujących Kartę Polaka, musiałaby być zaakcentowana różnica między byłymi republikami sowieckimi a tymi państwami, które okupowane zostały przez sowietów w roku 1940. Jeśli ta Karta nie jest przewidziana dla zamieszkałej w Niemczech mniejszości polskiej, to podobnie, w naszym przekonaniu, powinny być traktowane należące do UE państwa bałtyckie.
Jego zdaniem, takie stanowisko Litwy powinno być wyrażone podczas mającej się odbyć w przyszłym tygodniu wizyty premiera Andriusa Kubiliusa w Warszawie.
Co ciekawe, polskie agencje prasowe i media informują jedynie o naciskach litewskich w sprawie zmian w Karcie Polaka oraz rzekomych nieformalnych konsultacjach, jakich nie potwierdził żaden z pytanych przez nie w tej sprawie – polski polityk. Zupełnie nie zwrócono uwagi na porównanie przez Sedbarasa krajów bałtyckich do Niemiec. Czy jednak to porównanie nie zmierza, aby do tego, aby wyeliminować możliwość ubiegania się o KP przez Polaków zamieszkałych na Litwie – a więc w kraju, podobnie jak Niemcy, należącym do UE?
Tego pewnie dowiemy się już wkrótce, po wizycie premiera litewskiego w Polsce, lub dopiero podczas wizyty polskich najwyższych dostojników na Litwie. Do Wilna pojadą zapewne w najbliższej przyszłości prezydent Lech Kaczyński oraz marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Oni z kolei będą przekonywać Litwinów, że żadna zmiana ustawy nie jest potrzebna, a Karty Polaka nie trzeba się obawiać. Zwłaszcza, że podobny dokument jak KP funkcjonuje także na Litwie i obejmuje swoim zasięgiem litewską diasporę. Jednak litewskie przepisy w tej sprawie idą o wiele dalej niż polskie. Jest w nich bowiem mowa o gotowości przyznania obywatelstwa litewskiego, gdy tymczasem nasza Karta takiej możliwości nie daje.
Czyżby zatem te wspomniane wcześniej urojenia, wynikały z mierzenia nas Polaków - ich litewską miarą? Jeżeli tak, to należałoby przypomnieć im także inne polskie przysłowie, o tym: że każdy kij ma dwa końce... Czas pokaże, czy nasze władze na to stać?
Na załączonym zdjęciu z „Kuriera Wileńskiego” - Litewski grafik Antanas Rimantas Šakalys jest przekonany, że Waldemar Tomaszewski oraz Michał Mackiewicz są lojalni nie wobec Litwy, a wobec rządu polskiego. Fotomontaż: Marian Paluszkiewicz

