Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lutego 2012

Ratujmy „Roja”

Naciski, cenzura, blokowanie środków na zakończenie produkcji a ostatnio żądanie zwrotu pieniędzy, to tylko przykłady kłód rzucanych pod nogi reżysera filmu pt. „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać". Ten ważny dla tożsamości narodowej obraz może już tylko uratować pospolite ruszenie widzów. W najbliższy czwartek i piątek kopię roboczą filmu można obejrzeć w gdańskim klubie Akwen.
darmowy hosting obrazków
W czasach gdy produkcja starych i nowych seriali czy telenowel kwitnie w najlepsze, realizacja filmu o bohaterze antykomunistycznego podziemia właściwie od samego początku natrafiała na przeszkody. Pomimo tego, film Jerzego Zalewskiego „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” jest już prawie gotowy. Przedpremierowe pokazy (z konieczności z kopii roboczej) cieszą się ogromna popularnością widzów w całej Polsce. Zabrakło jednak w TVP środków na postprodukcję, chociaż w budżecie filmu zostały przewidziane.
Jak to możliwe, że telewizji nie zależy, by film trafił do widzów. Tym bardziej że w produkcję włożyła już 4 mln zł. Czy telewizja publiczna naprawdę cierpi na nadmiar ambitnych produkcji? Pytania można by mnożyć bez końca, zwłaszcza że skandal wokół tego filmu trwa już od blisko roku. A sam autor obrazu wyraził przekonanie w jednym z licznie udzielanych w tej sprawie wywiadów że film powstał dzięki przypadkowi, bo ekipa Piotra Farfała, który na krótko objął rządy w TVP, potraktowała ten temat misyjnie.
Ostatecznie w ubiegłotygodniowym wywiadzie zamieszczonym na łamach „Naszego Dziennika” Jerzy Zalewski stwierdził, że doszedł do wniosku, że jedyną możliwością zebrania pieniędzy na dokończenie filmu jest zaangażowanie w to jego odbiorców. Tak narodził się pomysł przeprowadzenia ogólnopolskiej akcji pod hasłem "Ratujmy "Roja". Autor zapowiedział również przeprowadzienie zbiórki prywatnej na ten cel, a po uzyskaniu zgody MSW - zbiórki publicznej. Pomóc tym działaniom ma dystrybucja roboczej kopii filmu, gdyż już dzisiaj zgłasza się do reżysera bardzo wiele osób z całej Polski, które chcą zobaczyć "Historię "Roja"".
darmowy hosting obrazków
Pierwszy pokaz odbędzie się 16 i 17 lutego w Gdańsku. Zorganizowali go obok działaczy regionalnych NSZZ „Solidarność” również gdańscy kibice piłkarscy związani z księdzem Jarosławem Wąsowiczem. Środowisko kibiców bardzo mocno włączyło się w organizację tych pokazów - nie tylko w Gdańsku, ale i w całej Polsce. Kolejne projekcje odbędą się m.in. w: Lublinie, Białymstoku, Józefowie, Nowym Sączu, Chojnicach, Szczecinie, Garwolinie, Błoniu, Rzeszowie, Częstochowie, Toruniu. W Warszawie oprócz kibiców, Zalewskiego zaprosili także studenci NZS Uniwersytetu Warszawskiego.
Mnożą się kolejne zaproszenia, które kierują do autora filmu terenowe oddziały IPN, Związek Główny Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojny, przedstawiciele władz poszczególnych miejscowości bądź lokalni działacze społeczni, organizacje takie jak np. Klub Swobodnej Myśli przy kościele Księży Chrystusowców w Szczecinie. W marcu lub kwietniu w wyniku zaproszenia skierowanego od Polonii planowane są projekcje "Historii "Roja" także za oceanem w USA i Kanadzie.
Swoista trasa projekcji przedpremierowych pokazów już wkrótce będzie dostępna na stronie internetowej filmu, patrz tutaj. Na Facebooku powstał także profil Historii Roja. Grupa wsparcia dla filmu, także w internecie, jest coraz liczniejsza.
A wszystko to po to, aby zebrać brakujące środki na dokończenie produkcji i spłatę zaciągniętych wcześniej zobowiązań. Chodzi o niebagatelną kwotę około miliona złotych, z czego dług wynosi około 400 000 złotych.
Film Jerzego Zalewskiego "Historia Roja. W ziemi lepiej słychać" opowiada historię Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój, żołnierza NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który jako dwudziestolatek tuż przed końcem wojny dołączył do oddziału partyzanckiego, a po śmierci brata zabitego przez Sowietów, przysiągł komunistom zemstę.
Działając w podziemiu antykomunistycznym stanął na czele oddziału, który przeprowadzał akcje przeciwko władzom, uwalniał z aresztów więźniów politycznych i wykonywał wyroki na współpracujących z komunistami. Historia "Roja" zakończyła się w 1951 r., kiedy poniósł śmierć w obławie przeprowadzonej przez oddziały wojska i milicji, wydany przez swoją dziewczynę Alinę Burkacką, której rodziców SB aresztowało, szantażem wymuszając na niej współpracę.
Zwiastun filmu Historia "Roja", patrz poniżej:
Pokazy filmu w reżyserii Jerzego Zalewskiego: sala Akwen (w budynku „Solidarności", ul. Wały Piastowskie 24) 16 lutego o godz. 17.30 oraz 17 lutego, również o godz. 17.30.
Mariusz A. Roman

środa, 30 listopada 2011

„Z mocy bezprawia” w Gdyni

Klub "Gazety Polskiej" w Gdyni zaprasza na spotkanie z dziennikarzem śledczym Wojciechem Sumlińskim, połączone z promocją jego najnowszej książki: „Z mocy bezprawia”, odnoszącej się do mających miejsce w ostatnich latach wydarzeń wokół jego osoby. Spotkanie odbędzie się 30 listopada 2011 o godz. 17:30 w Cechu Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Gdyni, ul. 10 Lutego 33, Ip.
darmowy hosting obrazków
„Z mocy bezprawia” to opowieść o wielomiesięcznej inwigilacji przez służby specjalne III RP dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, jego bliskich i przyjaciół. Autor bez ogródek odsłania sieć mafijnych interesów z udziałem najważniejszych osób w państwie, pisze o wielkich korporacjach i fundacjach, których jedynym celem było wyłudzenie z kasy publicznej setek milionów złotych, o rosyjskich i ukraińskich zabójcach, którzy za miejsce swych spotkań obrali polski Sejm, i tajnych interesach ludzi Wojskowych Służb Informacyjnych i o ich wpływie na losy poszczególnych osób i całego kraju.
Najnowsza książka Sumlińskiego to thriller, który napisało samo życie. Odnoszący się do mających miejsce w ostatnich latach wydarzeń wokół jego osoby, w szczególności związanych z tzw. „Aferą Marszałkową”, patrz tutaj.
Jak to możliwe, że w wolnej Polsce śledztwo w sprawie ujawnienia wszystkich osób odpowiedzialnych za śmierć błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki trwa od ponad 20 lat i utknęło w martwym punkcie? Jak to się stało, że prezydent Aleksander Kwaśniewski wolał „zaśpiewać i zatańczyć”, niż stanąć przed Sejmową Komisją Śledczą? Jak doszło do tego, że w 2006 roku oficerowie Wojskowych Służb Informacyjnych usiłowali uwikłać polskich biskupów w opatrzoną klauzulą najwyższej tajemnicy kombinację operacyjną? W jakim celu Bronisław Komorowski spotykał się z oficerami kontrwywiadu PRL? Jak to możliwe, że niedługo przed śmiercią Andrzej Lepper powierzył dokumenty stanowiące dla niego „polisę na życie” człowiekowi powiązanemu z tajnymi służbami? Jaką cenę trzeba zapłacić w III RP za ujawnianie niewygodnej dla elit prawdy?
Cytując za portalem Fronda.pl podpowiadamy, że odpowiedzi na powyższe pytania można znaleźć przy okazji lektury książki pt. „Z mocy bezprawia”. Daje to przy okazji sugestywny i przekonujący obraz czegoś, czego oficjalnie nie ma, a co od lat podskórnie niszczy naszą Ojczyznę i tych, którzy usiłują to zdemaskować.
Fragmenty książki, patrz tutaj.
Książkę można również zamówić w Internecie, patrz tutaj.
Wojciech Sumliński jest dziennikarzem, autorem licznych reportaży i książek dotyczących działalności służb specjalnych PRL, m.in.: „Kto naprawdę Go zabił?” i „Teresa Trawa Robot” opisujących sprawę zamordowania księdza Jerzego Popiełuszko i jej następstwa oraz autor scenariusza filmowego na ten temat.
Polecamy również krótki wywiad z Wojciechem Sulimskim, patrz poniżej:
(MAR)
[Fot. Archiwum]

środa, 9 listopada 2011

Nowy program Pospieszalskiego

W najbliższy czwartek o godz. 22.30 w TVP Info zobaczymy pierwszy odcinek nowego cyklu Jana Pospieszalskiego pt. „Bliżej”. Zapowiada się gorąca debata o tym kto komu, daje prawo do świętowania niepodległości?
darmowy hosting obrazków
Czwartkowy program będzie poświęcony świętowaniu niepodległości. Kontekstem dyskusji będzie zaplanowany na 11 listopada Marsz Niepodległości. Tak jak w poprzednich latach spotyka się on z gwałtownym sprzeciwem środowisk lewicowych i lewackich.
W zapowiedzi programu czytamy m.in.: „Od trzech lat Marsz jest miejscem konfrontacji. W zeszłym roku akcji sprzeciwu przeciw Marszowi Niepodległości patronowała „Gazeta Wyborcza” i „Krytyka Polityczna”. Wewnątrz obozu kontestatorów trwa spór o to czy można użyć przemocy wobec demonstrantów przy pomocy paramilitarnej anarchistyczno-lewicowej Antify.
darmowy hosting obrazków
„Do Warszawy ma przybyć bowiem odsiecz z Berlina by dać odpór „polskiemu neofaszyzmowi”. Komu przeszkadza Marsz Niepodległości? Dlaczego obóz postępu i tolerancji nie znosi patriotów? Jaki ma sens kwestionowanie prawa niektórych do świętowania Niepodległości? - o tym będą rozmawiali goście najbliższego programu”.
Premierowy odcinek nowego programu Jana Pospieszalskiego, roboczo zatytułowanego „Bliżej”, pojawi się na antenie TVP Info 10 listopada br. o godzinie 22.30 i potrwa 40 minut. Umowa, do której podpisania został upoważniony przez zarząd TVP Jan Szul, szef TVP Info, przewiduje emisję nowego programu Pospieszalskiego do wakacyjnej ramówki w 2012 roku. Ma to być łącznie 31 odcinków.
Krótki zwiastun programu, patrz poniżej:
(MAR)
[Fot. Archiwum]

poniedziałek, 7 listopada 2011

Teatr TVP: „Kontrym”

Bohaterem dzisiejszego spektaklu Teatru Telewizji jest postać niezwykła, o której jednak mało kto słyszał. Cichociemny i bohater polskiego podziemia niepodległościowego, wcześniej uczestnik Bitwy Warszawskiej po stronie sowieckiej. Postać Bolesława Kontryma „Żmudzina” przybliży najnowsza inscenizacja Sceny Faktu, emisja w poniedziałek, 07 listopada br. o godz. 20.30 w TVP 1.
„Kontrym" to sztuka opowiadająca o cenie, jaką trzeba zapłacić za zachowanie własnej godności. To opowieść o wielkiej miłości i wielkiej zdradzie, brawurowych ucieczkach i tajnych więzieniach, skorumpowanych urzędnikach i wielopoziomowej, pełnej zaskakujących zwrotów rozgrywce, pomiędzy legendarnymi postaciami - Bolesławem Kontrymem, a Józefem Światło.
darmowy hosting obrazków
Bolesław Kontrym „Żmudzin” był legendarną postacią – z jednej strony cichociemny, bohaterski dowódca w trakcie Powstania Warszawskiego, uczestnik bitwy o Narwik, walk we Francji, współorganizator Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, postrach konfidentów w okupowanej Warszawie, żołnierz Dywizji gen. Stanisława Maczka; z drugiej zaś - kombryg Armii Czerwonej odznaczony trzema czerwonymi sztandarami, uczestnik Bitwy Warszawskiej – ale po stronie czerwonoarmistów, bohater Rewolucji Październikowej.
Więcej o Bolesławie Kontrymie „Żmudzinie”, patrz tutaj.
Józef Światło był wysoko postawionym oficerem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, wicedyrektor Departamentu X MBP, ale także autor słynnych audycji nadawanych na falach Radia Wolna Europa, które przyczyniły się do upadku Urzędu Bezpieczeństwa, oraz aresztowania najbardziej brutalnych śledczych.
darmowy hosting obrazków
I to właśnie zderzenie tych wielkich osobowości - niecodzienne, dziwne i mroczne, oraz ich pełna napięć gra, tworzy niezwykle emocjonującą oś dramaturgiczną scenariusza spektaklu. Całość potęgują zachwycające zdjęcia nakręcone nowatorską techniką, rzadko wykorzystywaną na polskim rynku, a szczególnie w Teatrze Telewizji. W głównych rolach wystąpili: Jan Frycz, Redbad Klynstra, Andrzej Grabowski, Robert Gonera i Wojciech Zieliński.
"Kontrym" był rewelacją tegorocznego festiwalu Dwa Teatry w Sopocie (zdobył Grand Prix). Wielu wskazywało spektakl jako dzieło przełomowe i wyznaczające nowy kierunek w Teatrze Telewizji. Premiera spektaklu już w poniedziałek 7 listopada o 20:30 w Programie TVP 1.
Przypomnijmy, Scena Faktu pojawiła się w Teatrze Telewizji na początku lat 60-tych i była w nim stale obecna do początku lat 90-tych. Po kilkunastu latach przerwy, pierwszy na realizację tego rodzaju przedstawienia zdecydował się Ryszard Bugajski, scenarzysta i reżyser „Śmierci rotmistrza Pilackiego”, opowieści o wielce zasłużonym patriocie, oskarżonym po wojnie o działalność wywiadowczą na rzecz rządu polskiego na uchodźstwie, aresztowanym i skazanym na śmierć. Jak dotychczas każda premierowa emisja Sceny Faktu gromadziła bardzo dużą widownię, która z ogromnym zainteresowanie przyjęła powrót na antenę tego typu inscenizacji.
Krótki zwiastun Sceny Faktu Teatru TV pt. „Kontrym”, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

piątek, 14 października 2011

O wydawnictwach drugiego obiegu

Fundacja Pomorska Inicjatywa Historyczna oraz gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej zapraszają 15 października (sobota) do Muzeum Miasta Gdyni (ul. Zawiszy Czarnego 1) na Ogólnopolską Konferencję Wydawnictw Niezależnych „Wydawnictwa Solidarności Walczącej na tle innych wydawnictw podziemnych w latach 80-tych”. Wśród uczestników znajdą się m.in.: Kornel Morawiecki, Adam Borowski, Mirosław Chojecki, Rafał Grupiński, Andrzej Kołodziej.
darmowy hosting obrazków
Według Służby Bezpieczeństwa w lipcu 1986 r. w skład Solidarności Walczącej miało wchodzić 47 grup działających na terenie 19 województw. Szacowano, że w organizacji działało ok. 1000 osób, a wydawnictwa sygnowane przez Agencję Informacyjną „SW" osiągały nakład 20 000 druków miesięcznie.
W programie konferencji:
Godz. 10.00 - Otwarcie wystaw w Muzeum Miasta Gdyni: „Książki poza cenzurą 1976-1989" oraz „Biblioteka Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Zakładu Gospodarki Komunalnej w Łodzi";
Godz. 10.15-12.15 - konferencja naukowa (część pierwsza)
- otwarcie konferencji - Ruch wydawniczy Solidarności Walczącej - Kornel Morawiecki;
- Wydawnictwa SW Odział Wrocław/ Dolny Śląsk - Piotr Medoń;
- Wydawnictwo Prawy Margines SW Oddział Warszawa - Adam Borowski;
- Wydawnictwo Petit SW Oddział Trójmiasto - Roman Zwiercan;
- Wydawnictwo Czas Kultury SW Oddział Poznań - Barbara Fabiańska;
- Wydawnictwa SW Oddział Rzeszów i Kraków - Andrzej Kucharski/Janusz Szkutnik;
Godz. 12.15 - Część oficjalna;
Godz. 12.45 - Część artystyczna - „Trio Łódzko-Chojnowskie”, piosenki Jacka Kaczmarskiego;
Godz. 13.20-14.30 - Przerwa;
darmowy hosting obrazków
Godz. 14.30-18:00 - konferencja naukowa (część druga)
- Początki ruchu wydawniczego - oficyna Nowa - Mirosław Chojecki;
- Biznes patriotyczny Wydawnictwa CDN - Czesław Bielecki i Mateusz Fałkowski;
- Twórczość niezależna w latach 80. Wojna polityki z estetyką- Rafał Grupiński;
- Wydawnictwa podziemne w Trójmieście;
- Wydawnictwo Alternatywy - Piotr Kapczyński;
- Podziemna drukarnia. Wydawnictwo Kształt - Andrzej Fic;
- Wydawnictwa emigracyjne i współpraca z krajowymi wydawnictwami oraz z SW - Piotr Jegliński;
- Dyskusja ogólna;
Godz. 18.00 - Podsumowanie - Włodzimierz Domagalski;
Godz. 18.30 - Zakończenie.
Konferencję poprowadzą dyrektor gdańskiego oddziału IPN dr hab. Mirosław Golon oraz Andrzej Kołodziej.
Podczas konferencji będzie można zakupić wydawnictwa IPN poświęcone najnowszej historii Polski (m.in. najnowsze wydawnictwo źródłowe z materiałami multimedialnymi poświęcone I Krajowemu Zjazdowi Delegatów NSZZ „Solidarność”).
Patronat nad konferencją objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski oraz Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
(MAR)
[Fot. Archiwum]

środa, 5 października 2011

Czy grozi nam nowoczesność?

W ostatnią przedwyborczą niedzielę proboszcz w parafii w Kolbudach koło Gdańska z ambony namawiał wprost do głosowania na Platformę Obywatelską. Po fali protestów parafian oraz czytelników portalu niezależna.pl, ostatecznie przeprosił za promowanie „organizacji prezentującej treści wrogie Kościołowi oraz antychrześcijański styl życia”. Warto przy okazji tej niefrasobliwości proboszcza zastanowić się nad stanem polskiego katolicyzmu jako takiego.
darmowy hosting obrazków
Z jednaj strony dość powszechnie znane są wskazówki, jakimi powinien kierować się katolik w czasie wyborów. Episkopat Polski przypomina o nich przed każdymi wyborami. Jan Paweł II wręcz apelował o roztropną troskę o dobro wspólne i nie akceptował postawy wycofywania się z życia publicznego katolików. Namawiał do obrony wartości chrześcijańskich także w wymiarze publicznym. Z drugiej strony coraz częściej możemy zaobserwować prawdziwą wolną amerykankę w wyborach, jakich dokonują polscy katolicy. Często na myśl przychodzi wtedy, stare polskie przysłowie: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.
Protest w Kolbudach
W ostatnią niedzielę (2 października br.) ks. Prałat Józef Nowak, proboszcz parafii w Kolbudach, z ambony podczas ogłoszeń czytanych na zakończenie mszy świętej poinformował o swoim poparciu dla akcji wyborczej prowadzonej tuż pod drzwiami do kościoła przez jednego z gdańskich kandydatów Platformy Obywatelskiej. Zwolennicy kandydata PO korzystali także z salki katechetycznej przy kościele, gdzie mieli zgromadzone materiały wyborcze: baloniki oraz ulotki.
darmowy hosting obrazków
Po interwencji Pawła Wąsowicza, brata ks. Jarosława Wąsowicza, salezjanina (znanego w Polsce publicysty i historyka, który rokrocznie organizuje m.in. pielgrzymkę kibiców do Częstochowy), młodzi ludzie rozdający materiały wyborcze PO przenieśli się w pobliże schodów prowadzących do świątyni, co zostało uwidocznione na załączonych zdjęciach.
Poniżej protest zredagowany przez Pawła Wąsowicza:
Wyrażam głęboki sprzeciw wobec wykorzystania w celach wyborczych świątyni oraz zgromadzenia wiernych na mszy św. w kościele parafialnym w Kolbudach k/Gdańska. Agituje młodzież związana z Platformą Obywatelską za przyzwoleniem i oficjalnym poparciem w ogłoszeniach parafialnych przez proboszcza parafii Ks. Prałata Józefa Nowaka. Wobec jawnego i oficjalnie wyrażonego sprzeciwu wobec takich praktyk antykościelnych wyraził On opinię, że promocja zachowań antychrześcijańskich oraz przyzwolenie na niszczenie najświętszych symboli wiary, nie stoi w jego przekonaniu w sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Wobec powyższego uważam, że parafialna wspólnota p.w. św. Floriana w Kolbudach powinna poprosić biskupa Archidiecezji Gdańskiej Ks. Abp Sławoja Leszka Głódzia o interwencję i zapobieżenie dalszemu niszczeniu Kościoła.
Wszystkich wiernych Kościoła Katolickiego, którym droga jest czystość naszej wiary proszę o wsparcie modlitewne dla naszej wspólnoty parafialnej. Jednocześnie zwracam się również z prośbą o wyrażanie sprzeciwu bezpośrednio w kurii Archidiecezji Gdańskiej oraz w kancelarii Parafii św. Floriana w Kolbudach.
darmowy hosting obrazków
Treść protestu Pawła Wąsowicza, ukazała się jeszcze w niedzielę na portalu niezależna.pl. W konsekwencji na stronie parafialnej (w dziale: księga gości), pojawiło się sporo negatywnych opinii pod adresem proboszcza, patrz tutaj.
Na reakcję ks. Prałata Józefa Nowaka, na szczęście nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek (3 października br.) na portalu parafialnym okazało się następujące oświadczenie:
Przepraszam wszystkich wiernych parafii Św. Floriana w Kolbudach, za promowanie w Niedzielę, 2 X 2011 r., o godz. 9, organizacji prezentującej treści wrogie Kościołowi oraz antychrześcijański styl życia.
I choć jak napisał następnie na swoim Blogu Paweł Wąsowicz:
(...) uważam akcję protestacyjną wiernych za zakończoną. Ksiądz Prałat zobowiązał się do przeproszenia parafian bezpośrednio w ogłoszeniach parafialnych na mszach św. w niedzielę 9 października 2011 r.
To jednak nie sposób wyzbyć się pewnych wątpliwości, co do finału całej sprawy, w sytuacji gdyby całe zdarzenie nie nabrało wydźwięku medialnego i gdyby osoba organizująca protest nie była spokrewniona ze znanym salezjaninem. Zastanówmy się we własnych sumieniach czy z podobną do opisanej niefrasobliwością nie mieliśmy już sami do czynienia? I jaka była nasza reakcja – czy podobna do tej, na jaką zdecydował się Paweł Wąsowicz?
Wielki milczący?
Kościół nie będzie wielkim milczącym w czasie kampanii wyborczej – przypomnieli biskupi diecezjalni w sierpniowym komunikacie wydanym przez Episkopat Polski. W dokumencie tym zawarte są również wskazówki, jakimi powinien kierować się katolik w czasie wyborów:
„Obowiązkiem katolika jest jednak wybieranie ludzi i środowisk, którzy gwarantują obronę godności człowieka i życia od poczęcia do naturalnej śmierci; wybieranie osób, które będą prowadzić sprawy Państwa tak, by troska o rodziny była na pierwszym miejscu; głosowanie na ludzi zdolnych podjąć trudne sprawy i reformy, konieczne dla dobra Ojczyzny. Polska potrzebuje ludzi sumienia, sprawdzonych i gotowych jej służyć, zarówno w trosce o jej historię, o jej dziś, a szczególnie o jej przyszłość” – napisali w dokumencie biskupi.
Czy jednak, aby na pewno katolicy polscy biorą sobie powszechnie do serca, wskazówki własnych pasterzy? Pytanie dość retoryczne. Może lepiej zastanowić się czy katolicyzm w Polsce jest tożsamy jedynie z chrztem, przyjęciem I komunii świętej i bierzmowaniem, do których to sakramentów przyznaje się znakomita większość polskiego społeczeństwa? A co zrobić z Ewangelią i nauką społeczną kościoła? Dobre, ewentualnie dla dzieci w szkołach i przedszkolach, chociaż coraz częściej i to już nie dla wszystkich.
W nasze życie publiczne, ale jakże często także prywatne coraz częściej wkrada się relatywizm... Poprawność polityczna nie pozwala na odwołanie się do Boga w konstytucji. Brakuje większości dla obrony życia w polskim parlamencie. Od lat istnieje również dość powszechna akceptacja dla aborcji.
Powie ktoś: relikt komunistycznej przeszłości, zdziczenie obyczajów. A może po prostu wystarczy stwierdzić, jak działacze Ruchu Palikota: czas na nowoczesne państwo. Państwo, w którym partie oficjalnie chrześcijańskie, nie widzą żadnych sprzeczności w promowaniu zabiegów in vitro, tzw. związków partnerskich czy braku poszanowania dla życia od jego początku aż do naturalnej śmierci.
Pozostaje już tylko każdemu z nas, zadać sobie pytanie: Quo Vadis Polsko?
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum oraz P. Wąsowicz]

poniedziałek, 26 września 2011

"Polskie obozy" - czarny PR nazistów

Termin "polskie obozy koncentracyjne" wymyśliły w 1956 roku zachodnioniemieckie tajne służby - pisze na łamach nowopowstałego tygodnika "Wręcz Przeciwnie" - Leszek Pietrzak.
darmowy hosting obrazków
Określenie "polskie obozy koncentracyjne" powielane wielokrotnie w mediach na całym świecie mocno nadszarpnęło wizerunek Polski. Tymczasem, okazuje się, że wymyślił je Alfred Benzinger, w latach 50. szef tajnej komórki kontrwywiadu RFN zwanej "Agencją 114". Benzinger w czasach wojny był gorliwym nazistą i po latach zatrudniał w swojej komórce zbrodniarzy hitlerowskich działających na Wschodzie - bo ci potrafili np. zdemaskować szpiegów sowieckich.
Niemcom zależało na tym, żeby przerzucić ciążące na nich odium na Polaków. "Odrobina fałszu w historii po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę" - miał powiedzieć. Jego pomysł zyskał akceptację przełożonych, a kłamliwe sformułowanie zrobiło zawrotną karierę - tylko w tym roku trzy niemieckie gazety posłużyły się owym terminem, a na świecie takich wypadków były dziesiątki.
Trzeba przypomnieć, że przez lata zbywano polskie protesty uważając je w najlepszym razie za typowo polskie "przewrażliwienie". Wiele zmieniło się wraz z kampanią "Rzeczypospolitej" sprzed kilku lat przeciw "polskim obozom", placówki dyplomatyczne reagują dość szybko na tego rodzaju incydenty.
Wprawdzie American Jewish Comitee już w 2005 roku wypowiedział się przeciwko temu terminowi, ale nie brak po żydowskiej stronie działaczy, którzy chętnie nim się posługują. W kwietniu 2006 r. Maram Stern, zastępca sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów (WJC) napisał: "Mimo, że obóz został zbudowany i był prowadzony przez Niemców, wszyscy w okolicy wiedzieli o jego istnieniu, a z miejscowych mieszkańców rekrutowano robotników. Rząd w Warszawie chce historię Polski odseparować od historii Auschwitz i dać do zrozumienia, że Polska nie odgrywała żadnej roli w obozie”. Ta skandaliczna wypowiedź spotkała się z oburzeniem wielu byłych żydowskich więźniów Auschwitz. Trzeba przyznać także, że żydowska Liga Przeciw Zniesławieniu popiera Polaków w walce z tym sformułowaniem.
MAR / Fronda.pl
[Fot. Wikipedia]

piątek, 23 września 2011

„Kolumbia - Świadectwo dla świata”

Wspólnota Emaus zaprasza dzisiaj do Sopotu na pokaz filmu „Kolumbia - Świadectwo dla świata”. Film ten ukazuje przemiany społeczne i duchowe w wymiarze narodowym, jakie dokonały się i nadal się dokonują w Kolumbii, gdy naród zwrócił się do Boga. Wprowadzenie oraz dyskusję po projekcji poprowadzi reżyser filmu Dominik Tarczyński.
darmowy hosting obrazków
"Kolumbia - świadectwo dla świata" to najlepszy film dokumentalny na tegorocznym XVI Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie. Film został nagrodzony I nagrodą za pokazanie prawdziwego oblicza dzisiejszej Kolumbii, gdzie wiara katolicka i odważne wyznawanie jej przez rządzących prowadzi do eliminowania przestępczych marksistowskich mafii narkotykowych.
Film ten nie jest typowym filmem dokumentalnym. To raczej zarejestrowane w szczególnych warunkach świadectwo, manifest wiary obecnej w życiu Prezydenta Kolumbii oraz innych przedstawicieli władzy świeckiej i kościelnej. Jest to obraz walki prowadzonej przez członków Kościoła Katolickiego na płaszczyźnie duchowej ale także w świecie materialnym który dla Kolumbijczyków jest światem wypełnionym przemocą.
"Kolumbia - świadectwo dla świata" jest także świadectwem dla Polski... Jest wyjątkowym obrazem , który szczególnie teraz w tym okresie historii naszej Ojczyzny może być dla nas bardzo ważny. Jako Naród stoimy właśnie przed ważnymi decyzjami tak politycznymi jak i społecznymi dlatego tak ważne jest aby film ten zobaczyło wielu z nas.
Początek projekcji w piątek 23 września br. w Sopocie o godz. 19.30 w Kaplicy św. Wojciecha, przy ul. Chopina 16 a.
Dla 50-ciu pierwszych gości w Sopocie organizatorzy przygotowali w prezencie płyty z konferencjami ks. Pawlukiewicza. Uczestnicy spotkania otrzymają także pamiątkowe breloki - "Nie wstydzę się Jezusa".
Polecam zwiastuny fimu, patrz poniżej:
(MAR)
[Fot. Archiwum]

piątek, 9 września 2011

Nowy dziennik: „Gazeta Polska Codziennie”

Dzisiaj ukazał się pierwszy numer nowego dziennika „Gazety Polskiej Codziennie”. Redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz określa nowy dziennik jako tabloid polityczny. W rozmowie z IAR redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz zapowiada, że gazeta będzie patrzyła władzy na ręce. "Gazeta Polska Codziennie" będzie miała - jak mówi Sakiewicz - charakter konserwatywno-patriotyczny.
Nowy dziennik, jak zapowiada Tomasz Sakiewicz, ma zawierać dużo żywych informacji ze świata polityki i gospodarki, obszerny dział sportowy oraz plotki. - Gazeta ma w łatwy, przystępny i zrozumiały sposób przybliżać to, co się dzieje - dodaje Sakiewicz. Pomimo, że nowy dziennik będzie tabloidem, treści w nim zawarte mają odpowiadać również czytelnikom o większych potrzebach. Forma ma być dostosowana do każdego czytelnika, także takiego, który mało interesuje się życiem publicznym.
darmowy hosting obrazków
Zastępca dyrektora generalnego Izby Wydawców Prasy Marek Frąckowiak ocenia, że na polskim rynku jest miejsce na kolejny dziennik. Jak zauważa istnieje zapotrzebowanie na mocno sprofilowane ideowo-politycznie gazety. W opinii Marka Frąckowiaka, rynek prasowy, podobnie jak poziom debaty publicznej może tylko zyskać na pojawieniu się nowego tytułu na rynku.
Tak zwany layout (czyli makieta) "Gazety Polskiej Codziennie" przypomina na pierwszy rzut oka styl "Metra" - bezpłatnej gazety wydawanej przez Agorę. Takie wrażenie sprawia w każdym razie częste operowanie kwadratami. Różnice to więcej koloru i kontrastu w nowym projekcie. W sumie jednak "GPC" można zaliczyć do kategorii półtabloidów - gazet lekkich, ale oszczędniej operujących emocjami i nie skupiających się tak bardzo na życiu gwiazd i tzw. celebrytów.
Niestety, już na starcie nowy dziennik wzbudził agresję. Trzy stacje telewizyjne odmówiły bowiem emisji reklamówki gazety. Stacje argumentowały, że reklamy są zbyt zaangażowane politycznie i mają charakter wyborczy.
Klip reklamowy dziennika - ten sam, którego nie chcą emitować telewizje, patrz poniżej:
Zarzuty te odpiera redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz. Przeciwko decyzji stacji telewizyjnych zaprotestowała również Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która uznała, że odmowa emisji reklam to ograniczenie swobody wypowiedzi.
W pierwszym numerze możemy przeczytać m.in.:
„Miał kwity na prezydenta - poszedł siedzieć” - Współpracownik służb specjalnych: Komorowski chciał mi dać 100 tys. Za Aneks WSI.
darmowy hosting obrazków
„Człowiek Anodiny poucza Polaków” - Igor Mintusow, który wymyślił skandaliczną konferencję MAK w sprawie smoleńskiej katastrofy, został zaproszony przez Eryka Mistewicza do Krynicy na Forum Ekonomiczne.
„ Nergal, Kościół się tobą zajmie” – Episkopat zaczyna działać.
„Trzeba zniszczyć wielką ściemę” – Joanna Lichocka rozmawia z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem.
„Molestowanie Mapetów” - Geje wkraczają na ulicę Sezamkową.
Dziennik "Gazeta Polska Codziennie" będzie kosztować 1,80 zł. Perspektywicznie, będzie ukazywał się w nakładzie ponad 200 tysięcy egzemplarzy.
Jak powstał pierwszy numer „Gazety Polskiej Codziennie”, patrz poniżej:
MAR / IAR, wpolityce.pl
[Fot. wpolityce.pl]

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Teatr TVP: „Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu”

Dokładnie w 25 rocznicę katastrofy reaktora jądrowego w Czarnobylu Scena Faktu Teatru Telewizji zaprezentuje dzisiaj spektakl opowiadający o pierwszych dniach po wybuchu, kiedy plotki zastępowały brak oficjalnych informacji (najpierw o katastrofie, potem o jej rozmiarach), a zdrowie i życie ludzi ważyło dla komunistycznych władz mniej niż dobre stosunki z bratnim mocarstwem. Inscenizacja "Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu", zostanie wyemitowana w poniedziałek, 18 kwietnia o godz. 22.05 w TVP 1.

darmowy hosting obrazków

Rok 1986. Noc z 25. na 26 kwietnia. W elektrowni w Czarnobylu na Ukrainie, kilkadziesiąt kilometrów od Kijowa, dochodzi do eksplozji reaktora atomowego. Świat dowiaduje się o tym nie z radzieckich oficjalnych komunikatów, lecz dzięki urządzeniom pomiarowym, zainstalowanym w różnych częściach Europy, nad którymi przeszła radioaktywna chmura.

Akcja spektaklu obejmuje pierwsze cztery dni po katastrofie. W Polsce, władze komunistyczne stają przed dylematem: co zrobić? Jak się zachować w sytuacji kryzysowej, aby – z jednej strony – zapobiec możliwym, tragicznym skutkom skażenia promieniotwórczego, a z drugiej - nie narazić się Moskwie.

darmowy hosting obrazków

Autorzy pokazują rozwój sytuacji z kilku perspektyw. Profesora Jaworowskiego z Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie (Zbigniew Zamachowski), próbującego przekonać polityków do wystosowania komunikatu do narodu z instrukcją postępowania w obliczu skażenia powietrza i wody, nakazem podania dzieciom płynu Lugola oraz odwołania pochodów 1-majowych. Lekarzy i podopiecznych stołecznego Centrum Zdrowia Dziecka; ekipy kolarzy pod wodzą trenera Szurkowskiego (Marek Włodarczyk), zmuszanych do wyjazdu do Kijowa, gdzie mieli wziąć udział w rozpoczęciu prestiżowego dla władz Wyścigu Pokoju, oraz korespondentów moskiewskiego oddziału PAP, którzy zamiast o katastrofie, muszą informować o przygotowaniach do zbliżających się obchodów święta ludzi pracy.

Sprawa Czarnobyla to dla twórców przedstawienia przykład dramatu ludzkiego, wynikającego z braku dostępu do rzetelnej, prawdziwej informacji. Okazało się bowiem wkrótce po katastrofie, że to nie sam wybuch, ale brak natychmiastowej informacji i otwartej reakcji władz zagrożonych państw, zaważył na losach tysięcy ludzi. Tym bardziej, że rzeczywistość dopisała własny kontekst w postaci niedawnej katastrofy reaktora jądrowego w Fukuszimie.

darmowy hosting obrazków

Przypomnijmy, Scena Faktu pojawiła się w Teatrze Telewizji na początku lat 60-tych i była w nim stale obecna do początku lat 90-tych. Po kilkunastu latach przerwy, pierwszy na realizację tego rodzaju przedstawienia zdecydował się w 2007 roku Ryszard Bugajski, scenarzysta i reżyser „Śmierci rotmistrza Pilackiego”. I jak dotychczas każda premierowa emisja Sceny Faktu gromadziła bardzo dużą widownię, która z ogromnym zainteresowaniem przyjęła powrót na antenę tego typu inscenizacji. Do końca bieżącego roku zobaczymy kolejne, niestety tylko dwie odsłaniające białe plamy naszej historii – premiery Sceny Faktu. Pierwszą z nich jest właśnie "Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu" Drugi spektakl pokazany zostanie dopiero jesienią. To "Kontrym" według powieści Marka Pruchniewskiego, w reżyserii Marcina Fischera.

Krótki filmowy zwiastun wiosennych premier prezentowanych w Teatrze Telewizji, patrz poniżej:


Mariusz A. Roman

[Fot. TVP/Jan Bogacz]

sobota, 27 listopada 2010

Nowy portal: 10 MILIONÓW.pl

Warto odnotować ciekawą inicjatywę – tak bardzo pokrewną z Memento.org.pl, powołania w Internecie portalu społecznościowego: 10milionow.pl – Portal Ludzi Solidarnych. Głównym celem portalu jest stworzenie płaszczyzny dla integracji, wymiany poglądów, nawiązywania relacji i przekazywanie informacji między środowiskami opozycji antykomunistycznej i ruchów demokratycznych z czasów PRL.

darmowy hosting obrazków
Portal Ludzi Solidarnych będzie miał m.in. za zadanie promocję dokonań „pokolenia Solidarności” w przestrzeni publicznej i medialnej oraz wśród młodzieży szkolnej i akademickiej.
„Chcemy zebrać wspomnienia i materiały opisujące trudne drogi do wolności, którą się możemy dzisiaj cieszyć. Nazwą nawiązujemy do 10 milionów Polaków, którzy w latach 80-tych tworzyli Solidarność. Chcemy tym samym podkreślić jak ważne dla odzyskania naszej wolności była indywidualna i osobista walka, którą podjęło tak wielu Polaków” – piszą członkowie zespołu redakcyjnego.
Autorzy portalu stawiają sobie za zadanie, aby przekazywać młodemu pokoleniu: wspomnienia tych nawet pozornie najmniejszych wydarzeń, o których dziś się nie pamięta, a które tak bardzo przyczyniły się do odzyskania wolności. Zamierzają promować ciekawe oraz ważne aktualne wydarzeniach i inicjatywy. Prowadzić akcje edukacyjne propagujące postawy obywatelskie i patriotyczne.
Portal umożliwia zakładanie profili osobistych, budowanie grup, swobodną wymianę informacji oraz integracje już istniejących środowisk. Portal ma charakter społecznościowy – tworzony jest zatem przez samych użytkowników, którzy publikują swoje wspomnienia, piszą artykuły, dodają multimedia i zamieszczają komentarze.
Wysoki poziom merytoryczny ma gwarantować współpraca z innymi inicjatywami m.in. z redakcją „Encyklopedii Solidarności” oraz „Tygodnikiem Solidarność”. Autorzy portalu zamierzają uczestniczyć w budowie wirtualnego muzeum Solidarności tworzonego przez użytkowników (m.in.: zbierać fotografie, teksty, pamiątki i wspomnienia użytkowników). Za cel postawili sobie także wysoką jakość estetyczną i dużą funkcjonalność. Ma to umożliwić korzystanie z portalu także ludziom słabo obeznanym z komputerem.
Warto odnotować, że Portal Ludzi Solidarnych, patrz tutaj nie jest jedyną tego typu inicjatywą. Od trzech lat działa powstały z inicjatywy osób związanych obecnie ze SKOK Stefczyka, bardzo pokrewny portal: Memento.org.pl, patrz tutaj.
Polecam również krótki film poświęcony idei powołania portalu 10milionów.pl, patrz poniżej:

Mariusz A. Roman
[Fot. 10milionów.pl]

poniedziałek, 4 października 2010

Teatr TVP: „Przerwanie działań wojennych”

Jest noc z 2 na 3 października 1944. Sześćdziesiąty trzeci dzień Powstania Warszawskiego. Do dworku położonego w Ożarowie pod Warszawą przybyli oficerowie Komendy Głównej Armii Krajowej w celu pertraktowania najkorzystniejszych dla strony polskiej warunków zakończenia powstania. Tak rozpoczyna się najnowsza inscenizacja Sceny Faktu pt. "Przerwanie działań wojennych", która zostanie wyemitowana w poniedziałek, 4 października o godz. 21.30 w TVP 1.
darmowy hosting obrazków
Spektakl „Przerwanie działań wojennych” dotyczy rozmów pomiędzy oficerami Komendy Głównej AK a Erichem von dem Bachem - głównodowodzącym siłami niemieckimi walczącymi z Powstaniem w Warszawie. Scenariusz Juliusza Machulskiego został napisany na podstawie relacji Kazimierza Iranka-Osmeckiego znanej pod tytułem „Ostatni akt” i opublikowanej przed paroma laty w Polsce w zbiorze „Powołanie i przeznaczenie”.
Kazimierz Iranek-Osmecki, jako szef polskiej delegacji, zapisał precyzyjnie przebieg kilkunastu godzin negocjacji, jakie Powstańcy prowadzili z von dem Bachem w Ożarowie pod Warszawą. Mało kto zdaje sobie sprawę z sukcesu polskich negocjatorów. Mimo militarnej przegranej Powstania, był to bowiem sukces. Przez 63 dni zawodowa armia niemiecka, nie mogła pokonać armii słabo uzbrojonych Powstańców. Gdyby Niemcy mogli złamać opór Warszawy siłą, nigdy nie przystąpiliby do rozmów. Armia Krajowa nie podpisała bezwarunkowej kapitulacji, ale poddała się na własnych warunkach.

darmowy hosting obrazków
Imponuje niezłomna postawa polskich negocjatorów podczas prowadzonych rozmów. W finale sami są chyba zdumieni, że uzyskali wszystko to, co było w tej tragicznej sytuacji możliwe do uzyskania. Począwszy od określenia, że koniec powstania będzie się nazywać przerwaniem działań wojennych, a nie kapitulacją, że złożenie broni przez powstańców nastąpi nie wcześniej niż w ostatnim momencie, czyli w trakcie wymarszu z Warszawy, że powstańcom zostanie nadany status kombatantów i będą traktowani jak jeńcy aliantów zgodnie z konwencją genewską z 1929 r., że do niewoli będą prowadzeni przez żołnierzy Wehrmachtu, a nie członków cudzoziemskich sił podległych SS. I jeszcze jedno: opuszczający Warszawę i prowadzeni do niewoli powstańcy mieli prawo nieść polską flagę, co wyraźnie widać na zdjęciach archiwalnych wykorzystanych w finale spektaklu.
Sam Von dem Bach w czasie rozmów spędzonych z Polakami, wielokrotnie podkreślał ich sprawność i bojową skuteczność. Nie mógł się nadziwić, że w warunkach konspiracji tak świetnie udało się wyszkolić młodych żołnierzy.
Przypomnijmy, Scena Faktu pojawiła się w Teatrze Telewizji na początku lat 60-tych i była w nim stale obecna do początku lat 90-tych. Po kilkunastu latach przerwy, pierwszy na realizację tego rodzaju przedstawienia zdecydował się Ryszard Bugajski, scenarzysta i reżyser „Śmierci rotmistrza Pilackiego”. I jak dotychczas każda premierowa emisja Sceny Faktu gromadziła bardzo dużą widownię, która z ogromnym zainteresowanie przyjęła powrót na antenę tego typu inscenizacji. „Przerwanie działań wojennych” to przedostatnia premiera Teatru TV w tym roku.

Mariusz A. Roman
[Fot. TVP/Jerzy Schejbal]

wtorek, 6 kwietnia 2010

Znowu o „polskich” obozach śmierci

W tygodniku "Parade", ilustrowanym dodatku do wielu dzienników w USA, m.in. "Washington Post", ukazał się artykuł zawierający kilka sformułowań określających niemieckie obozy i getta w okupowanej Polsce w czasie II wojny światowej jako "polskie".
Jak informuje serwis onet.pl: amerykański tygodnik zamieścił w najnowszym wydaniu artykuł o dyrektorze Biura Śledztw Specjalnych (OSI) w amerykańskim ministerstwie sprawiedliwości Eli Rosenbaumie, który od 33 lat zajmuje się ściganiem zbrodniarzy hitlerowskich.
Przypominając postaci największych spośród nich, do których schwytania i osądzenia doprowadziło OSI, autor tekstu używa określeń: "polski obóz śmierci w Majdanku", "polski obóz koncentracyjny" i "polskie getto warszawskie". Ani razu nie wspomina, że chodzi o miejsca kaźni założone przez hitlerowskie Niemcy w okupowanej Polsce.
Fałszujące historię określenia spotkały się już z reakcjami wielu polskich czytelników. Kongres Polonii Amerykańskiej zachęca do pisania listów z protestami do redakcji.
za: onet.pl
Krzywdzące Polskę i Polaków tezy padają często w amerykańskich, brytyjskich, niemieckich i innych zachodnich mediach. Światowe media wciąż posługują się skandalicznym sformułowaniem „polskie obozy koncentracyjne” czy „polskie obozy śmierci”. Dochodzi do nich, pomimo coraz częstszym i coraz bardziej zdecydowanym reakcjom: polskich służb konsularnych, środowisk polonijnych, czy wreszcie polskich mediów.

darmowy hosting obrazków
Zastanawia zatem, skąd ten upór w zrzucaniu odpowiedzialności na Polskę, która jest największą obok narodu żydowskiego, ofiarą hekatomby, zgotowanej nam przez nazistowskie Niemcy. Niestety, to efekt zmasowanej nagonki na polskość trwającej latami, ale także braku polskiej polityki historycznej i przesadnej skłonności do kajania się i brania na siebie winy za czyny przez nas niepopełnione.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

czwartek, 17 grudnia 2009

Patriotyczna pielgrzymka kibiców

Kibice polskich klubów piłkarskich, często wrogo do siebie nastawieni, w najbliższą sobotę 19 grudnia, wspólnie spotkają się podczas II Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasnej Górze. Organizatorem i pomysłodawcą tego dzieła są: Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży w Pile oraz Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne. Patronat medialny sprawują: Tygodnik Katolicki Niedziela, portal - bosko.pl, oraz Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej.

darmowy hosting obrazków
W Częstochowie na Jasnej Górze spotkają się fani futbolu z całej Polski. Na pielgrzymce pojawią się kibice m.in.: z Trójmiasta, Poznania, Krakowa, Warszawy, Szczecina, Wrocławia, Chorzowa czy Gliwic, których połączy wspólna modlitwa podczas mszy świętej w częstochowskiej kaplicy Cudownego Obrazu.
Pielgrzymka jest inicjatywą bez precedensu. Jej organizatorem są Salezjańskie Wspólnoty Ewangelizacyjne (Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna i Pustynia Miast). Homilię podczas mszy dla kibiców wygłosi ksiądz Jarosław Wąsowicz SDB, autor m.in. książki pt. "Biało-zielona Solidarność", poświęconej walce kibiców z władzą komunistyczną w czasach PRL-u. Ksiądz Wąsowicz, działacz podziemnych struktur Federacji Młodzieży Walczącej, znany jest z wielu patriotycznych akcji przeprowadzanych wśród polskiej młodzieży m.in., co roku jest przewodnikiem młodzieżowej grupy żółtej podczas pielgrzymki z Suwałk do Wilna.
- Nasza pielgrzymka jest próbą poszukiwania, tego, co łączy wszystkich kibiców, a nie dzieli – mówi ksiądz Jarosław Wasąwicz. – Środowisko kibiców jest społecznością, gdzie wbrew pozorom temat patriotyzmu jest bardzo ważny. Podobnie jak w zeszłym roku (pielgrzymka odbyła się 13 grudnia) tak i w tym nawiązujemy do tej symbolicznej dla nas daty. Wprowadzenie stanu wojennego w Polce przed 28 laty, wydawać by się mogło, tryumfem zła nad dobrem, stało się jednak akurat na odwrót, było początkiem upadku komunizmu w naszym kraju.

darmowy hosting obrazków
Program II Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę:

Sobota, 19 grudnia 2009 r.
Godz. 12.00
- Msza św. w kaplicy cudownego obrazu.
Przewodniczy - ks. Jacek Molka (Tygodnik Niedziela),
Kazanie wygłosi- ks. Jarosław Wąsowicz SDB (Lechia Gdańsk),
Modlitwa zawierzenia kibiców Matce Najświętszej - ks. Leszek Zioła SDB (Pogoń Szcecin).
Mszę animują kibice Ruchu Chorzów.
Godz. 13.00 - 15.00 Sala papieska - Dyskusja panelowa pt. „Obraz kibiców w mediach”.
Uczestnicy dyskusji panelowej:
red. Piotr Lisiewicz – „Gazeta Polska” (kibic Lecha Poznań),
red. Jerzy Dudała (autor książki "Fani - chuligani", kibic Zagłębia Sosnowiec),
Roman Zieliński - (autor książek m.in.: "Pamiętnik kibica" , "Liga Chuliganów", kibic Śląska Wrocław).
Podsumowanie dyskusji panelowej - ks. Jarosław Wąsowicz SDB (publikuje w prasie katolickiej i prawicowej).
Zakończenie pielgrzymki, wspólna modlitwa - ks. Mariusz Wencławek SDB.
Godz. ok. 15.30 - 16.00 - Poczęstunek dla przyjezdnych kibiców zorganizowany przez kibiców Rakowa Częstochowa.
Na pielgrzymce, obok rzeszy kibiców, obecni też będą kapelani klubów piłkarskich. Podczas mszy świętej odprawiony zostanie: „Akt zawierzenia kibiców Matce Najświętszej Królowej Polski” i nastąpi poświęcenie barw klubowych.
Relacja z pielgrzymki ubiegłorocznej, patrz tutaj.
Szczegółowych informacji udziela: ks. Jarosław Wąsowicz SDB, tel. 501 471 835, e-mail: jwasowicz@salezjanie.pl
Relacja oraz foty z II Pielgrzymki Kibiców, patrz tutaj.
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum Autora]

sobota, 5 grudnia 2009

POLSKIE KRESY. INFO

Czym są Kresy dla nas dzisiaj? Potocznie, terminem tym określamy ziemie należące przez wieki do Rzeczpospolitej, a znajdujące się – za Bugiem. Ale, jak określić Spisz, Orawę, ziemie leżące za graniczną Olzą, wreszcie czym są dla nas Łużyce? Wszędzie tam żyją ludzie którzy myślą, czują, mówią, modlą się po polsku, lub choćby sprzyjają i lgną do Polski jak łużyczanie. A zazwyczaj nie łatwo u naszych sąsiadów być Polakiem. Właśnie tym ludziom został dedykowany nowy portal, cieszący się coraz większą popularnością wśród odwiedzających go internautów: Polskie Kresy. Info.

darmowy hosting obrazków
Wileńszczyzna, Kowieńszczyzna, Inflanty, Grodzieńszczyzna, Ziemia Nowogródzka, Polesie, Wołyń, Podole, choć pozostają obecnie poza granicami Rzeczpospolitej, to jednak żywimy do tych ziem szczególny, sentymentalny stosunek, nazywamy je Kresami Wschodnimi. Nic dziwnego, Lwów i Wilno to perły kultury polskiej, przez wieki miasta te były forpocztą cywilizacji zachodniej na Wschodzie.
To właśnie tam na kresach znajdują się rodzinne strony Mickiewicza, Słowackiego, Orzeszkowej, Konopnickiej, Rodziewiczówny... Tu do dziś stoją twierdze i zamki, które chroniły przed najazdami tatarskimi, tureckimi, moskiewskimi, które były świadkami wojen kozackich. Nekropolie, które przypominają o tych, co zginęli broniąc Ojczyzny. Matka Boska, co "w Ostrej świeci Bramie i gród zamkowy nowogródzki ochrania...”. Miejsca, gdzie stykały się różne kultury i narody - Kresy Wschodnie.
Nieco mniej jakby pamiętamy o tych, którzy trwają przy mowie i wierze przodków na Południu i Zachodzie od obecnych granic Polski. Jednak oni także nigdzie nie wyjeżdżali, mieszkają na swoim od dziada, pradziada. Łączy kresowiaków wspólny mianownik, pamięć o tym, że ich przodkowie żyli w Polsce. Dlatego z takim uporem, także dzisiaj, nie poddają się kolejnym falom rusyfikacji, lituanizacji, ukrainizacji, czechizacji czy germanizacji.
Powstały niedawno serwis polskiekresy.info ma na celu przede wszystkim, pogłębianie wiedzy o Polakach mieszkających obecnie poza granicami RP, wspieranie świadomości o polskim dziedzictwie kulturowym poza granicami kraju, upowszechnianie w środowiskach polonijnych wiedzy o kulturze i dziedzictwie polskim, propagowanie nauczania języka polskiego oraz podtrzymywanie jego znajomości wśród Polaków mieszkających za granicą.

darmowy hosting obrazków
"Monitor Kresowy", będący integralną częścią portalu, ma informować o aktach niszczenia materialnej spuścizny kulturowej na obszarach kresowych, przejawach antypolonizmu oraz informować o prawach polskiej mniejszości narodowej, międzynarodowych zasadach i standardach dotyczących ochrony praw mniejszości narodowych, w szczególności zawartych w międzynarodowych paktach praw człowieka, Akcie końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Dokumencie Spotkania Kopenhaskiego w sprawie ludzkiego wymiaru KBWE oraz Paryskiej Karcie dla Nowej Europy, Europejskiej Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych przez państwa członkowskie UE.
Serwis ma charakter apolityczny, powszechny i niezależny. Pomimo, że jest on nadal w fazie testowej (uwagi można zgłaszać na adres: poczta@polskiekresy.info), to wciąż przybywa mu użytkowników, którzy coraz częściej dodają własne materiały lub uczestniczą w dyskusjach na Forum.
Na zakończenie, warto chyba przypomnieć i uświadomić sobie, że terminu "Kresy" w owym dzisiejszym znaczeniu, choć inny niż współcześnie zakres obejmującym, użył jako pierwszy Wincenty Pol. Uczynił to w "rapsodzie rycerskim" pt. Mohort, napisanym w połowie XIX wieku. Popularność utworu sprawiła, że owo rozumienie "kresów" nabrało tak powszechnego charakteru. A oto fragment poematu:
Bo trzeba wiedzieć, choć nie było wojny
Przecież na kresach rzadki dzień spokojny.
Humańskiej rzezi pamięć była świeża,
A bojaźń dżumy trzymała żołnierza
I dniem, i nocą na czacie granicznej;
Bo potrzeba wielka, a człek nie był liczny.

(...)

Tam na dwór jakiś Tatarzy napadli
Na nadgraniczu i cerkiew złupili,
To znów Kozacy nam tabun ukradli,
Czeladź uwiedli i wioskę spalili,
Czasem i łotry od multańskiej dziczy
Wtargnęli, siłą dostawszy języka,
Czasem też nasi, tak, na ochotnika
Ruszyli sobie na odwet ku Siczy.

Mohort. Rapsod rycerski (fragment)
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

wtorek, 1 grudnia 2009

Przeciwdziałać niemieckim oszczerstwom

Telewizja publiczna ZDF, informując o procesie zbrodniarza wojennego Johna Demjaniuka, kilkakrotnie powtórzyła, że był on strażnikiem w "polskim obozie zagłady Sobibór". Takie same informacje zamieściła na swoich stronach internetowych rozgłośnia Deutsche Welle. Powtarzające się w niemieckich mediach oszczercze sformułowania - fałszujące historię, wymagają bardziej zdecydowanej polskiej reakcji o którą postulują m.in. gdyńska senator RP oraz berliński adwokat.
darmowy hosting obrazków
W interpelacji senator Doroty Arciszewskiej – Mielewczyk, skierowanej dzisiaj do ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, czytamy:
„Kolejny raz mamy do czynienia ze szkalowaniem dobrego imienia Polski. Po raz kolejny robią to Ci, którzy byli autorami zbrodniczej machiny zagłady II wojny światowej – Niemcy. Jak długo przyjdzie nam jeszcze znosić tą kampanię oszczerstw hańbiącą nas, obywateli RP?
Czy Pan, Panie Ministrze zezwoli by bezkarnie uchodziły takie incydenty jak ten przy okazji procesu Johna Demjaniuka, kiedy to informując o nim niemiecka telewizja ZDF używa krzywdzącego sformułowania „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sobibór? Zwykłe „przepraszam” wystarczyłoby ze strony winnych gdyby było to wydarzenie jednorazowe. Mamy jednak do czynienia z chronicznymi „wpadkami” tego rodzaju i krzywda nimi wyrządzana musi doczekać się zadośćuczynienia. W związku z tym czy ma Pan zamiar przedsięwziąć odpowiednie kroki zarówno dyplomatyczne jak i prawne by tego typu incydenty nie miały już miejsca?”
Z kolei, berliński adwokat Stefan Hambura stwierdził dla dzisiejszego „Naszego Dziennika”, że skutecznym przeciwdziałaniem fałszowaniu historii w niemieckich mediach byłyby sprawy karne. - Wydaje się, że już najwyższy czas, aby polski rząd nie tylko ograniczał się do żądania sprostowań, ale zaczął występować w podobnych sprawach na drogę prawną - powiedział Hambura.
Z całą pewnością, jeden głośny proces i zasądzona duża kwota odszkodowania np. na sfinansowanie leczenia ofiar niemieckiego nazizmu, wyczuliłyby inne media naszego zachodniego sąsiada, że owo, tak często padające z polskim przymiotnikiem nieuczciwe sformułowanie, Polaków po prostu oburza.
Znany berliński adwokat, podpowiada od dawna jeszcze inny pomysł, stworzenia w centrum Berlina – Centrum Historii i Martyrologii Narodu Polskiego. Wydaje się, że inicjatywa taka byłaby skutecznym lekarstwem na zanik niemieckiej pamięci w tej materii. Zwłaszcza, że Romowie mają już na terenie Niemiec w miejscowości Heidelberg swoje Centrum Dokumentacji i Kultury, Żydzi także mają swoje Centrum w Berlinie, a obie placówki są dotowane z budżetu oficjalnych niemieckich czynników państwowych. I tylko żałować należy, że władze Niemiec, tak nierówno traktują poszczególne narody, które tyle od nich wycierpiały, w niedalekiej przecież przeszłości.
Polecam film pt. Historia Kowalskich, jako odpowiedź na niemieckie kalumnie i swoiste świadectwo prawdy, patrz tutaj.
Historia Kowalskich, ujęcia z planu zdjęciowego

Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

poniedziałek, 26 października 2009

Teatr TVP: „Gry operacyjne” – rzecz o donosach żony na męża

Gdy na początku lat 90. ruszyła lustracja w Niemczech, wielu osobom świat zawalił się na głowę. Z dokumentów dawnej STASI dowiedzieli się, że mąż donosił na żonę, żona na męża, a syn na ojca… Ta prawda aż do bólu obnażyła całą perfidię systemu komunistycznego. Niestety, dzisiaj wiemy także, że podobne sytuacje występowały również w krajobrazie PRL-owskim. Kazus żony szpiegującej własnego męża przybliży najnowsza inscenizacja Sceny Faktu, emisja w poniedziałek, 26 października br. o godz. 21.20 w TVP 1.
Okazuje się, że nie tylko żona Pawła Jasienicy siadała w pierwszym rzędzie na spotkaniach z pisarzem, by na polecenie SB zawrzeć z nim znajomość, zakończoną ostatecznie ślubem. Autorski spektakl Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej przybliża nam historię dramatu niezwykłej pary: Petera Rainy i jego żony Barbary.

darmowy hosting obrazków
Peter Raina, Hindus z pochodzenia, stypendysta prestiżowej uczelni w Oxfordzie, na początku lat 60. przyjechał do Polski, by pisać pracę doktorską na Uniwersytecie Warszawskim. Raina od razu wszedł w środowisko studenckiej opozycji. W 1963 roku poznał urodziwą blondynkę, studentkę arabistyki – swoją przyszłą żonę Barbarę i wielką miłość zarazem.
Peter Raina nie mógł liczyć na przychylność władz PRL, które nie przedłużyły mu wizy w Polsce i nakazały opuszczenie kraju. W 1967 roku znalazł się w Berlinie Zachodnim i tu w październiku 1968 roku wziął ślub z Barbarą. Dokładnie rok później, w październiku, jego ukochana żona podpisała "cyrograf" dobrowolnej współpracy z SB. Według oceny esbeków, była najcenniejszym źródłem informacji o Rainie, a także o Polakach opozycjonistach przebywających na politycznej emigracji w Niemczech, którzy spotykali się w ich mieszkaniu.
Niespodziewanie, w wieku 40 lat, Barbara zmarła na zawał. Prawie ćwierć wieku po jej śmierci Peter Raina odkrył tajemnicę ich wspólnego życia. Przyjechał z Berlina do Warszawy, po otrzymaniu od IPN statusu pokrzywdzonego postanowił zajrzeć do swojej teczki. Nie od razu zorientował się, że to akta jego żony, noszącej pseudonim „Sehu”. A kiedy to już się stało, nie mógł uwierzyć, że Barbara, przez kilkanaście lat ich małżeństwa, donosiła na niego, do SB.

darmowy hosting obrazków
Spektakl oparty jest o autobiograficzną książkę Petera Rainy "Bliski szpieg". Raina opisuje w niej swoją antykomunistyczną działalność, pracę ówczesnych agentów SB. Wie, że żona podjęła współpracę z własnego wyboru i przekazywała informacje o najbliższym sobie człowieku. Nigdy nie próbowała zerwać związków z SB, przeciwnie, stawały się one coraz silniejsze. Do chwili swojej nagłej śmierci pozostała najcenniejszym źródłem informacji o Peterze Rainie. Pomimo tego, swoją książkę Raina dedykował właśnie żonie, do której miłość pielęgnuje w sobie do dziś. Nie zniszczyło jej nawet odkrycie strasznej prawdy o ich związku.
Inscenizacja Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej zrealizowany jest w konwencji tzw. rwanej narracji, szybkiego montażu, błyskawicznego przeskakiwania scen, retrospekcji i mieszania czasów. Czas rzeczywisty spektaklu stanowiący punkt odniesienia dla całości zdarzeń to sytuacja, kiedy Peter Raina, przegląda treść dokumentów znajdujących się w teczce, którą otrzymał w IPN jako osoba pokrzywdzona. Właśnie z tych dokumentów dowiaduje się o agenturalnej działalności żony. I stąd dopiero rozpoczyna się retrospekcja zdarzeń, prezentowanych w przedstawieniu.
Nadmieńmy, że główną postacią spektaklu nie jest Peter Raina, którego gra Konrad Imiela, lecz jego żona Barbara (w tej roli wystąpiła Magdalena Cielecka). On sam stanowi tylko przyczynę i tło dla rozgrywającej się tragedii, zaś kamera śledzi głównie Barbarę, dokładnie rejestrując jej niepokoje i lęki, na przemian z agresywnym zachowaniem pod wpływem alkoholu. Magdalena Cielecka bardzo wyraziście prowadzi swoją bohaterkę. Jest bardzo wiarygodna w oddawaniu jej zmiennych nastrojów, w przekazywaniu stanu ducha, walki ze sobą. Niestety, spektakl podobnie zresztą jak książka Rainy, nie przybliża nas do odpowiedzi na podstawowe pytanie: jakie motywy kierowały w podjęciu przez Barbarę współpracy z SB?
Poniedziałkowa inscenizacja Sceny Faktu pt. „Gry Operacyjne” (godz. 21.20 emisja w TVP 1) to spektakl fabularny rozbudowany o wątki z autobiograficznej książki Petera Rainy, oparty na źródłach dokumentalnych, pochodzących z archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, z konsultacją historyczną prof. Jana Żaryna i dr Piotra Łysakowskiego.
Przypomnijmy, Scena Faktu pojawiła się w Teatrze Telewizji na początku lat 60-tych i była w nim stale obecna do początku lat 90-tych. Po kilkunastu latach przerwy, pierwszy na realizację tego rodzaju przedstawienia zdecydował się Ryszard Bugajski, scenarzysta i reżyser „Śmierci rotmistrza Pilackiego”, opowieści o wielce zasłużonym patriocie, oskarżonym po wojnie o działalność wywiadowczą na rzecz rządu polskiego na uchodźstwie, aresztowanym i skazanym na śmierć. Jak dotychczas każda premierowa emisja Sceny Faktu gromadziła bardzo dużą widownię, która z ogromnym zainteresowanie przyjęła powrót na antenę tego typu inscenizacji.
Krótki zwiastun Sceny Faktu Teatru TV pt. „Gry Operacyjne”, patrz poniżej:

Mariusz A. Roman
[Fot. TVP/Renata Pajchel]

poniedziałek, 13 lipca 2009

Polska XXI powołała Związek Stowarzyszeń

Stowarzyszenia regionalne tworzące Ruch Obywatelski Polska XXI powołały w sobotę Związek Stowarzyszeń „Polska XXI”, którego prezesem został Jarosław Sellin. Podczas konferencji prasowej w Sejmie posłowie Koła Poselskiego „Polska XXI” Jarosław Sellin, Kazimierz M. Ujazdowski oraz Lucjan Karasiewicz zaprezentowali swoje postulaty wobec rządu i inicjatywy ustrojowe.

darmowy hosting obrazków
Jarosław Sellin podkreślał, że celem Ruchu Polska XXI, skupiającego 17 stowarzyszeń regionalnych, jest zaprezentowanie bardzo realnej alternatywy centroprawicowej na polskiej scenie politycznej. Według nowo wybranego prezesa, ruch zamierza podjąć w przyszłym roku najważniejsze wyzwania polityczne, czyli zarówno udział w wyborach samorządowych wszystkich szczebli, jak też zaprezentowanie centroprawicowego kandydata na prezydenta Polski.
- Mamy 2,5 tysiąca działaczy, z czego ponad 100 radnych w różnych strukturach samorządu terytorialnego, mamy 25 wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i systematycznie umacniamy nasz potencjał - wymieniał Sellin.
Z kolei Kazimierz M. Ujazdowski (przewodniczący koła poselskiego „Polska XXI”) zaznaczył, że Polska XXI ma struktury na terenie całego kraju. - Jesteśmy alternatywą dla Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. W najbliższym czasie przedstawimy konkretne projekty legislacyjne – mówił Ujazdowski.
Przewodniczący koła poselskiego poinformował także, że Rada Ruchu Obywatelskiego sprzeciwia się kolejnym cięciom budżetowym w sferze badań naukowych, kultury i edukacji. „Wydatki na te sfery, szczególnie w okresie kryzysu, powinny być traktowane jako inwestycja w kapitał ludzki i rozwój kraju. Niestety, cięcia budżetowe dokonane w marcu tego roku pozbawione były racjonalności, dokonano drastycznej obniżki wydatków na badania naukowe, 23 % obniżki wydatków na kulturę, przy utrzymaniu wielu wydatków, które mają egoistyczny charakter.”- czytamy w uchwale.

- Praktyka ta nie może się powtórzyć w trakcie najbliższej nowelizacji budżetu, kolejne „uderzenie” w naukę i kulturę osłabia potencjał rozwojowy Polski i powoduje, że najzdolniejsi szukają możliwości kariery profesjonalnej poza Polską – zaznaczył Ujazdowski, były minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Posłowie „Polski XXI” zaapelowali także do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego o poddanie pod obrady projektu uchwały, zakładającej powołanie komisji, która opracuje raport dotyczący koniecznych i możliwych do przeprowadzenia zmian w konstytucji. Jak argumentowali pod projektem podpisali się nie tylko posłowie ich koła, ale także m.in. Ludwik Dorn czy Maciej Płażyński (oboje niezrzeszeni).
- Powołanie Komisji Konstytucyjnej otwiera możliwość naprawy państwa i prowadzenie prawdziwie obywatelskiej polityki - mówił Jarosław Sellin. „Nie możemy zgodzić się na bezczynność Sejmu w kwestii o tak fundamentalnym znaczeniu dla państwa i obywateli. Rzeczpospolita potrzebuje nowej konstytucji ustroju, który będzie premiował przywództwo i odpowiedzialność. Wpisany w logikę obecnej konstytucji konflikt między prezydentem a premierem osłabia Polskę i powoduje ucieczkę od odpowiedzialności. Ordynacja proporcjonalna umacnia silną pozycję kierownictw partyjnych kosztem jakości polityki i debaty publicznej.” – czytamy w apelu rady Polski XXI do Marszałka Sejmu.
Posłowie zwrócili się także z apelem do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego o dofinansowanie w wysokości 10 mln zł rocznie Programu II Polskiego Radia. - Było dla nas wstrząsające, to co się wydarzyło w środę, czyli ćwierkające ptaszki na antenie drugiej Polskiego Radia, antenie bardzo zasłużonej i cennej, dla nas - pierwszego wyboru, jeśli chodzi o słuchanie radia - mówił Sellin.
Jego zdaniem, nie może być tak, że zasłużona instytucja kultury jest zagrożona. Dodał, że istnieje już precedens w takim dofinansowaniu, ponieważ szef MSZ wspiera audycje polonijne, zarówno w radiu, jak i telewizji publicznej.
Posłowie zapowiedzieli wreszcie, że jeśli by się okazało, że rząd na jesieni - wbrew wcześniejszym obietnicom wyborczym - będzie podnosił podatki, to będzie to moment, aby zastanowić się nad sensem istnienia rządu Donalda Tuska.
Ruch Obywatelski Polska XXI powstał we wrześniu 2008 roku w Warszawie. Powołali go założyciele portalu i stowarzyszeń regionalnych mających w nazwie "XXI" – które powstawały od roku w całej Polsce. Polska XXI opowiada się m.in. za zmianą konstytucji i wprowadzeniem w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych oraz systemu prezydenckiego na wzór amerykański. Postuluje także o zaprzestanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa.
W skład koła poselskiego Polska XXI wchodzi obecnie sześciu posłów. Są to: Lucjan Karasiewicz, Piotr Krzywicki, Jerzy Polaczek, Jarosław Sellin, Kazimierz Michał Ujazdowski i Andrzej Walkowiak.
Mariusz A. Roman
[Na załączonym zdjęciu - Jarosław Sellin, Fot. Mariusz Roman]

piątek, 27 lutego 2009

Brutalny atak Wałęsy na Sławomira Cenckiewicza

Nie milknie dyskusja wokół Lecha Wałęsy i odmowy udzielenia mu dostępu do części akt SB na jego temat. Były prezydent przed kilkoma dniami brutalnie zaatakował dr Sławomira Cenckiewicza, znanego historyka i dawnego działacza Federacji Młodzieży Walczącej, oskarżając go m.in. o powiązania z UB-ecją. Sławomir Cenckiewicz w mało znanym oświadczeniu dla PAP napisał m.in.: że „nie zamierza komentować słów człowieka nie posiadającego zdolności honorowej”.

Przypomnijmy, w ostatnią niedzielę Lech Wałęsa uznał, że w związku ze swoimi powiązaniami rodzinnymi Sławomir Cenckiewicz nie powinien zajmować się jego sprawą, ani w ogóle kiedykolwiek pracować w IPN. W poniedziałkowej „Kropce nad i” w TVN 24 Wałęsa m.in. powiedział, że „jeśli ktoś jest wprost powiązany z ubecją, to niech sobie popracuje gdzie indziej”. Powodem do przeprowadzenia tego brutalnego ataku było przypomnienie o dziadku Sławomira Cenckiewicza, który pracował dla SB, chociaż faktu tego historyk nigdy nie ukrywał.

W odpowiedzi na ten bezpardonowy atak, Sławomir Cenckiewicz wydał w niedzielę oświadczenie dla PAP (zignorowane przez polskie media), w którym czytamy:

„W dniu dzisiejszym w drodze na poranną mszę świętą, pan Lech Wałęsa udzielił dziennikarzom prasy, radia i telewizji znieważających mnie oraz moją rodzinę wypowiedzi, a następnie media powielały tę wypowiedź w trybie permanentnym. Jako historyk najnowszych dziejów Polski i współautor książki SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii, nie zamierzam komentować słów człowieka nie posiadającego zdolności honorowej, która pozwoliłaby mu dyskutować o własnej przeszłości.
Pragnę jedynie przypomnieć, że sprawa podniesiona przez p. Wałęsę była przeze mnie wielokrotnie omawiana już kilka lat temu. W swojej pracy naukowej niezmiennie powtarzam prawdę, że funkcjonariusze komunistycznego aparatu przemocy, a także osoby służące im jako tajni informatorzy działali przeciwko Polsce”.

Pragnę dodać, że Sławomira Cenckiewicza poznałem i wspólnie z nim działałem w Federacji Młodzieży Walczącej, pod koniec lat 80-tych. Znam dobrze jego sytuację rodzinną i wiem, że nie utrzymał kontaktów z dziadkiem, którego syn opuścił rodzinę Sławka, gdy ten miał zaledwie roczek. Sławek redagował m.in. w podziemiu – „Piłsudczyka”, gdańskie pismo FMW i był bardzo aktywnym wtedy działaczem niepodległościowym. Razem ze Sławkiem protestowaliśmy w Warszawie podczas ostatniego zjazdu PZPR w styczniu 1990 roku, a dzień później w Gdańsku uczestniczyliśmy w zajęciu budynku KW PZPR w Gdańsku. To właśnie wtedy ujawniliśmy fakt niszczenia partyjnych archiwów. Jednak po kilkugodzinnej okupacji budynku, zostaliśmy rozpędzeni na polecenie rządu Mazowieckiego przez jednostki MO i antyterrorystów, a PZPR mogła spokojnie dopalić to, co jeszcze tam zostało. Do naszych adwersarzy dołączył wtedy sam Lech Wałęsa, który zarzucał nam działanie na szkodę kraju. Na dziedzińcu kościoła św. Brygidy wykrzyczał w naszym kierunku: „Brak kultury politycznej”, nazywając nas „agentami bezpieki”. Jako strażnik nowego porządku oznajmił, że jeśli młodzież nadal będzie zachowywać się nieodpowiedzialnie, to: „sam stanie z pasem i będzie lał w dupę”. W odpowiedzi na murach pojawiło się nowe hasło: „Mazowiecki musi odejść”, a na uroczystościach z okazji X-lecia „Solidarności” ulotka sygnowana przez FMW pt. „Kto dzisiaj obłudnie świętuje?”.

Mariusz A. Roman

niedziela, 25 stycznia 2009

Teatr TVP: „Tajny współpracownik” – rzecz o łamaniu charakteru

Wstrząsający obraz, przedstawiający metody łamania młodego człowieka i zmuszania go do współpracy z bezpieką. Modelowy mechanizm „przerabiania” jego tożsamości, zasad moralnych, uczuć, wiary w celu stworzenia monstrum, oddanego bez reszty UB. To nie żaden horror, a codzienność w naszym kraju z przełomu lat 40 i 50. Zapomnianą już niekiedy PRL-owską rzeczywistość, przybliży najnowsza premiera Sceny Faktu Teatru Telewizji pt. „Tajny współpracownik”, emisja już jutro, w poniedziałek, 26 stycznia br. o godz. 20.20 na TVP 1.

Werbowanie nieletnich i dzieci przez Urząd Bezpieczeństwa, to metody zaczerpnięte żywcem od Czerezwyczajki. Nie na darmo przez lata lansowano nam przecież model zawarty w ikonie, jaką w świecie realnego komunizmu czy socjalizmu był pionier Pawlik Morozow, który stanął ponad tradycyjną, sentymentalną moralnością i zgodnie z jedynie słuszną - nową moralnością nieustraszenie zdzierał maskę z Ojca – sabotażysty, po czym padł ofiarą kułackiej zemsty. Wcześniej, jednak zdołał zadenuncjować własnych rodziców, że Ci ukrywają zboże, za co tamtymi zajęły się sowieckie organa. W latach 30-tych ubiegłego stulecia na plenum KC Komsomołu, padło zdanie: „Pawlik powinien stanowić wyrazisty przykład dla wszystkich dzieci Związku Radzieckiego” i wznoszono mu nawet potem pomniki. Poniedziałkowa inscenizacja Sceny Faktu przybliża nam postać, takiego polskiego Pawlika, a zarazem wyjątkowo cennego dla UB agenta Czesława Białowąsa, noszącego w spektaklu Cezarego Harasimowicza zmienione nazwisko Mieczysław Białas.
darmowy hosting obrazków

Agent UB Czesław Białowąs o pseudonimach "Małachowski" i "Michał" (w latach 70-tych), na początku lat 50-tych swoją działalnością doprowadził do wielu wsyp, aresztowań i wyroków śmierci żołnierzy AK i WiN. Był kamuflowany przez funkcjonariuszy UB, specjalnie kierujących podejrzenia na innych uczestników zdarzeń. Szczególnie tragiczne było wydanie własnego brata, a po aresztowaniu nakłanianie go do zeznań. Do końca życia pozostał jednak nierozpoznany przez otoczenie jako agent bezpieki. Kamuflaż okazał się doskonały. Aż do śmierci był nauczycielem polonistą w jednym z liceów wrocławskich, ciągle współpracując z UB/SB. Był też znanym poetą, co dało mu możliwość znalezienia się w Związku Literatów Polskich i stanowiło kolejne pole pracy z pożytkiem dla aparatu bezpieczeństwa.

Wszystko jednak zaczęło się,

gdy na początku 1950 r. funkcjonariusze Wydziału III WUBP w Warszawie zlokalizowali miejsce pobytu brata jednego z partyzantów 6. Brygady Wileńskiej. Kandydatem do werbunku był Czesław Białowąs (w spektaklu nazywa się Mieczysław Białas), rocznik 1932, do niedawna mieszkaniec Jabłonny Lackiej. Młody człowiek, jeszcze niepełnoletni, uczył się w Gimnazjum im. Małachowskiego w Płocku. Postanowiono zwerbować go na materiałach kompromitujących – szantażując odpowiedzialnością karną za kilkakrotną wymianę korespondencji z bratem, zakwalifikowaną jako „udzielanie pomocy bandzie”. Matka chłopców była już aresztowana i odbywała karę kilku lat więzienia za pomoc udzielaną partyzantom. Po podpisaniu deklaracji współpracy Białowąs został oznaczony kryptonimem „Małachowski” (zmienionym później na „Michał”). Agent został przerzucony na teren powiatu Sokołów Podlaski i wprowadzony do akcji.

Już jego pierwsze działania przyniosły resortowi sukces. Pod pozorem spotkania z bratem z okazji Świąt Wielkanocnych odwiedził obozowisko oddziału porucznika Józefa L. Malczuka „Brzaska” (komendanta powiatu Sokołów Podlaski). Agent „Małachowski” poinformował szefa PUBP w Sokołowie Podlaskim o miejscu postoju partyzantów. W wyniku obławy poległ por. „Brzask” i dwaj jego żołnierze. Korzystając z wiedzy „Małachowskiego” „zdjęto” też całą rozpracowaną siatkę kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” i por. „Brzaska” z rejonu Jabłonny. Aresztowania objęły łącznie 64 osoby. To tylko przykład jednej z wielu jego „udanych” akcji.

Przyszłość agenta „Michała”

została z kolei wyznaczona przez przełożonych z resortu, którzy nie zapomnieli o nim do końca jego życia. Został przeniesiony w inny rejon Polski, gdzie kontynuował naukę. W PRL zrobił karierę. Został członkiem partii, pracował jako wicedyrektor jednego z wrocławskich liceów. Jako agent był czynny jeszcze przez wiele lat. W ostatnim okresie życia poprosił o zwolnienie z obowiązków TW, gdyż: "liczne funkcje w pracy organizacyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nie pozwalały mu na sprawne wykonywanie zadań". Zmarł 16 grudnia 1981 r. jako "zasłużony pedagog" i "wychowawca wielu pokoleń młodzieży".

Był także poetą i pozostawił po sobie szereg wysoko ocenianych przez specjalistów wierszy. Opisywały one autentyczne wydarzenia: śmierć jego brata – „Boruty”, sprofanowanie jego grobu przez żołnierzy KBW, aresztowanie i proces matki, agenturalną misję na Podlasiu, likwidację patrolu ppor. „Brzaska”, likwidację patrolu „Arkadka”, itp. W wierszach opisywał to, czego sam doświadczył, ale nikt nie domyślał się z jakiej perspektywy! Czytelnikom jego poezji nigdy pewnie nie przyszło do głowy, że to, co wydawało im się „inspiracją poetycką” jest tak tragicznie realne…

Poniedziałkowa inscenizacja

Sceny Faktu autorstwa Cezarego Harasimowicza w reżyserii Krzysztofa Langa, to spektakl wprawdzie fabularny, ale całkowicie oparty na źródłach dokumentalnych, pochodzących głównie z archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, z konsultacją historyczną dr Kazimierza Krajewskiego oraz dr Tomasza Łabuszewskiego. Spektakl od strony artystycznej jest bez zarzutu. Mateusz Banasiuk, gra podwójne życie Mietka vel Czesława Białowąsa. Cała obsada gra z wyczuciem, w pełni przekonywująco i wyraziście. Jedną z lepszych swoich ról zagrał w tej inscenizacji Cezary Żak, wcielający się w autentyczną postać ppłk Trochimowicza, szefa bezpieki warszawskiej, przysłanego specjalnie z ZSRR w celu udzielania pomocy rodzimym towarzyszom przy likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego.

darmowy hosting obrazków

Przypomnijmy, Scena Faktu pojawiła się w Teatrze Telewizji na początku lat 60-tych i była w nim stale obecna do początku lat 90-tych. Po kilkunastu latach przerwy, pierwszy na realizację tego rodzaju przedstawienia zdecydował się Ryszard Bugajski, scenarzysta i reżyser „Śmierci rotmistrza Pilackiego”, opowieści o wielce zasłużonym patriocie, oskarżonym po wojnie o działalność wywiadowczą na rzecz rządu polskiego na uchodźstwie, aresztowanym i skazanym na śmierć. A już w najbliższej przyszłości dzięki Teatrowi Telewizji przeniesiemy się też do lat 70-tych, za sprawą dowcipnie napisanej sztuki opowiadającej o hucznych imieninach Gierka w 1976 pt. „prezent dla tow. Gierka”, w reż. Janusza Dymka. Jak dotychczas każda premierowa emisja Sceny Faktu gromadziła bardzo dużą widownię, która z ogromnym zainteresowanie przyjęła powrót na antenę tego typu inscenizacji

Mariusz A. Roman