Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Wyszkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Wyszkowski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 kwietnia 2010

Zanim powstała „Solidarność”

Dokładnie 32 lata temu, 29 kwietnia 1978 roku w Gdańsku został powołany Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Inicjatywa ta nawiązywała do WZZ powstałych 21 lutego 1978 roku na Śląsku, ale to jednak gdańscy działacze WZZ pokierowali wielkim zrywem robotniczym z sierpnia 1980 roku i doprowadzili do powstania NSZZ „Solidarność”.

darmowy hosting obrazków
Joanna Duda-Gwiazda w biuletynie MKZ NSZZ „Solidarność” z 1981 r. pisze m.in.: „W przeddzień 1 maja 1978 r. Andrzej Gwiazda – inż. Elektronik z Elmoru, Antoni Sokołowski – spawacz zwolniony ze Stoczni Gdańskiej w 1976 i Krzysztof Wyszkowski – stolarz zatrudniony w Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”, podpisali deklarację powołującą Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża”.
„Społeczeństwo musi wywalczyć sobie prawo do demokratycznego kierowania swoim państwem. (...) Pamiętając tragiczne doświadczenia grudnia 1970, opierając się na oczekiwaniach licznych grup i środowisk społeczeństwa Wybrzeża, podejmujemy śląską inicjatywę tworzenia wolnych związków zawodowych. Dziś, w przededniu 1 maja, święta od ponad 80 lat symbolizującego walkę o prawa robotnicze, powołujemy Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Celem Wolnych Związków Zawodowych jest organizacja obrony interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników. Wolne Związki Zawodowe deklarują swą pomoc i opiekę wszystkim pracownikom bez różnicy przekonań czy kwalifikacji" – czytamy w deklaracji założycielskiej WZZ.
Historycy, którzy zajmują się problematyką opozycji demokratycznej są zgodni, że źródłem powstania WZZ były wydarzenia Grudnia 1970 r. na Wybrzeżu. – Idea WZZ nie narodziła się w Warszawie tylko podczas Grudnia‘ 70. Wiedzieliśmy, że wszystkie zmiany muszą zostać dokonane z udziałem robotników – podkreśla Krzysztof Wyszkowski.
Wyłom w systemie
Wolne Związki Zawodowe działały niezależnie od socjalistycznego państwa. Wkrótce, obok struktur działających na Śląsku i Wybrzeżu, powstały w październiku WZZ w Szczecinie. Niestety, władzom udało się spacyfikować w zarodku podobne inicjatywy w Wałbrzychu, Gmiechowie, Łodzi, Krakowie, Radomiu i Częstochowie. SB dezintegrowała i ze szczególną wnikliwością penetrowała wolne związki, które stając w obronie praw robotniczych i obywatelskich, podważały w sposób szczególny podstawę istnienia ustroju sprawiedliwości dziejowej. W wychodzącym na Wybrzeżu biuletynie pt. "Robotnik Wybrzeża", czytamy m.in.:
„W PRL istnieją potężne związki zawodowe zrzeszające miliony pracowników, dysponujące własną prasą, funduszami, lokalami. Mimo to, co kilka lat robotnicy wychodzą na ulice i w gwałtowny sposób dopominają się o swoje prawa, narażając się na ataki MO i późniejsze represje. Nawet duże grupy pracowników w przypadku konfliktu z administracją są bezsilne i osamotnione. Sytuacja pojedynczego pracownika skrzywdzonego czy oszukanego jest jeszcze trudniejsza.
(...) Nie stawiamy sobie celów politycznych, nie narzucamy naszym członkom, współpracownikom i sympatykom określonych poglądów politycznych i światopoglądowych, nie dążymy do objęcia władzy. Zdajemy sobie jednak spraw, że nie unikniemy zarzutu o prowadzenie działalności politycznej. Zakres spraw, które u nas traktuje się jako sprawy polityczne jest bowiem niezmiernie szeroki i obejmuje prawie wszystko za wyjątkiem wycieczek na grzyby.
(...) Nasza działalność jest legalna i zgodna z prawem. Każdy człowiek ma naturalne prawo do obrony, do sprawiedliwości i do godnego życia - gwarantuje nam to Konstytucja PRL oraz międzynarodowe konwencje i umowy dotyczące praw ludzkich i obywatelskich. Działalność związkowa jest pod szczególną ochroną prawną”.
za: Dlaczego założyliśmy WZZ?, „Robotnik Wybrzeża”, nr 1, z 1 sierpnia 1978, s. 1.

darmowy hosting obrazków
Formuła oraz koncepcja działalności ponad podziałami, wola niesienia pomocy robotnikom wywołała szczególne zaniepokojenie wśród komunistycznych władz nie tylko w kraju, ale również w Moskwie. Znany historyk Sławomir Cenckiewicz, m.in. w swoim artykule pt. „Gęgacze i cisi” opublikowanym przed rokiem na łamach tygodnika WPROST, cytuje wypowiedź Piotra Kostikowa, w latach 1964-1980 szefa sektora Polski Wydziału Łączności z Bratnimi Partiami Krajów Socjalistycznych KC KPZR, który w swoich wspomnieniach pisał m.in.:
„Z uwagą na przykład odnotowaliśmy już w (kwietniu) 1978 roku powstanie Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych. Dowiedzieliśmy się potem, że kolportowane są niezależne pisma, że bezpieczeństwo dokonało aresztowań. Bardzo nas to przestraszyło. Bardziej niż znane nam wcześniej działania Komitetu Obrony Robotników i może w założeniu szlachetna, ale odosobniona działalność młodych i starszych przedstawicieli kręgów intelektualnych wśród robotników Radomia, Ursusa i innych miejscowości dotkniętych represjami po czerwcu 1976 roku. Doniesienia naszej bezpieki o działalności Kuronia, Michnika, Modzelewskiego czy Moczulskiego nie robiły silniejszego wrażenia, jakby spowszedniały (...).
Dopiero wiadomości o Wolnych Związkach Zawodowych zaalarmowały naszych szefów. (...) Nasi szefowie sformułowali taką tezę: ten ruch jest niebezpieczny, już same nazwy – wolne związki zawodowe czy komitety obrony robotników – są dynamitem. Ruch jest niebezpieczny, bo wraca do początku wieku, do korzeni rewolucji społecznej. Tę niewiarygodną tezę sformułowano u nas jeszcze w latach 70. Krył się za nią strach przed... rewolucją. Nie poprzestano na teorii, na użytek wewnętrzny Związku Radzieckiego poszły polecenia o zaostrzeniu represji, obserwacji, ściganiu sił podejmujących działania przeciw państwu radzieckiemu. U nas jeszcze nikt nie pomyślał o wolnych związkach, ale już rozstawiano posterunki".
Nie byłoby Solidarności bez gdańskich WZZ
Działalność WZZ w latach 1978-1980 koncentrowała się wokół obrony praw pracowniczych i związkowych, organizacji obchodów rocznicowych Grudnia’70 i wydawania niezależnej prasy. WZZ wydały siedem numerów „Robotnika Wybrzeża" i około dziesięciu ulotek, w tym wydawnictwo zatytułowane „Placówka”, kolportowane następnie na kaszubskich wsiach. Pisano w nich o sprawach codziennych. Stałym tematem były prawa pracownicze i związkowe. Na łamach „Robotnika Wybrzeża" przybliżano również treść konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy oraz relacjonowano represje wymierzone w działaczy opozycji.


Kiedy władze PRL ogłosiły 1 lipca 1980 r. podwyżkę cen żywności, wywołało to falę strajków. Dyrekcje zakładów rozpoczęły zwalnianie „niepokornych". 7 sierpnia 1980 r. zwolniono z pracy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina Annę Walentynowicz, działaczkę WZZ. Kilka dni później na zebraniu Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Bogdan Borusewicz zaproponował wywołanie strajku w trójmiejskich stoczniach. Rozpoczęcia akcji strajkowej w stoczni gdańskiej, 14 sierpnia 1980 r. podjęli się członkowie WZZ – Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński. Strajk w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej zorganizował inny działacz WZZ - Andrzej Kołodziej i to podczas swojego pierwszego dnia pracy w tej stoczni. Wkrótce powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy na czele którego stanął inny członek WZZ, Lech Wałęsa.
A zatem na realizację podstawowego celu, jaki stawiały sobie Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, przyszło czekać zaledwie dwa lata, kiedy to w sierpniu 1980 r. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zmusił władze do wyrażenia zgody na powstanie niezależnych związków zawodowych. Była to niewątpliwa zasługa gdańskich działaczy WZZ, którzy odegrali decydującą rolę w dziele powstania „Solidarności".
Mariusz A. Roman
Czytaj również:
Sławomir Cenckiewicz, „Gęgacze i Cisi”;
[Na załączonych zdjęciach: Składanie wieńców pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina, zorganizowane przez WZZ w dniu 16 grudnia 1979 roku; Pierwszy numer „Robotnika Wybrzeża” z 1 sierpnia 1978.]

środa, 24 czerwca 2009

O ludziach czynu z NZS-u

- Mieścili się w gronie 3 proc. osób aktywnych tamtego okresu, byli ludźmi czynu. Dzisiaj nieprzypadkowo osiągają sukcesy w życiu zawodowym. Jak ulał pasuje do nich przysłowie – „dobry kogut w jajku pieje” – tak bohaterów swojej książki pt. „Drugie Podejście. Niezależne Zrzeszenie Studentów w Uniwersytecie Gdańskim 1985 – 1989 na tle swoich czasów” scharakteryzował podczas spotkania promocyjnego w Gdańsku znany trójmiejski publicysta Zbigniew Gach.
Nieprzypadkowo promocja książki odbyła się na Wydziale Filologiczno-Historycznym Uniwersytetu Gdańskiego, gdyż to właśnie tutaj na dawnej „Humanie” zorganizowano w maju 1988 okupacyjny strajk studencki, mający wesprzeć protesty robotnicze w Gdańsku i Nowej Hucie. Inicjatorem i organizatorem spotkania był współczesny NZS UG oraz Instytut Kultury Polskiej i Integracji Europejskiej w Gdańsku, jako wydawca. Spotkanie prowadził Lech Parell z Dziennika Bałtyckiego, przed laty działacz organizacji Wolność i Pokój.
Atrakcyjna czytelniczo
Otwierając spotkanie Roman Sikora (prezes IKPiIE), a dawniej działacz Solidarności Młodych, mówił m.in., że wydana książka, jest próbą znalezienia prawdy o działalności NZS, która może różnić się nieco od subiektywnych odczuć poszczególnych działaczy, zwłaszcza po tylu latach od opisywanych wydarzeń. Za najważniejsze jednak uznał, że ludzie którym jest bliski patriotyzm, chcą nadal się spotykać i dyskutować.

darmowy hosting obrazków
Z kolei, Zbigniew Gach zwrócił uwagę, że książka nie zawsze musi być bardzo źródłowa, aby być atrakcyjna czytelniczo. I rzeczywiście, książka jest napisana w bardzo przystępnym, popularnym i reporterskim stylu. Poszczególne rozdziały nawiązują do form działalności prowadzonej w „konspirze”, wszystko okraszone jest wspomnieniami uczestników wydarzeń w tym licznymi anegdotami. Wiele z tych anegdot, autor zacytował zebranym. Oto jedna z nich (cytat z rozdziału „Chleba i bibuły” na str. 78), która bodajże najbardziej wpłynęła na dobry humor uczestników spotkania:
„(...) Dawniejsi studenci z domu akademickiego UG nr 7 przy sopockiej ul. Czerwonej Armii (dzisiaj: Armii Krajowej) wspominają słynne powroty z kolporterskich eskapad w wykonaniu Przemysława Gosiewskiego, gdy był jeszcze kudłaty, brodaty i szczupły. Mimo iż każdorazowo przywoził z Warszawy np. po kilka tysięcy egzemplarzy „Tygodnika Mazowsze”, czyli komin jego plecaka sterczał wysoko ponad głowę, „Przemo” nigdy nie szedł z dworca prosto do swojej kwatery, lecz - dla ostrożności – lawirował. Tym sposobem trasa, którą zwyczajny piechur pokonywał w niecałe 10 minut, jemu zabierała godzinę. Kumple z akademika nieraz obserwowali, jak wyłaniał się z lasu, czyli od strony przeciwnej niż dworzec. Gołym okiem było widać, co dźwiga, lecz do końca balansował mniej uczęszczanymi ścieżkami, udając, że – powiedzmy – wyskoczył tylko nakopać sobie robaków na ryby (...)”.

darmowy hosting obrazków
Autor podkreślił także wyjątkowy charakter niezależnej młodzieży z tamtych lat, ich konsolidację i wspólne działanie pomimo zrzeszania się pod różnymi szyldami. Zwrócił uwagę, jak wielkim wydarzeniem dla tych ruchów była wizyta Ojca Świętego na Wybrzeżu w 1987 roku. To właśnie wtedy większość z nich z kadrowych formacji, zaczęła przekształcać się w masowy ruch sprzeciwu wobec władzy komunistycznej.
Wspomnienia
Krótkimi wspomnieniami ze swojej działalności opozycyjnej prowadzonej w latach 80-tych podzielił się z zebranymi m.in. Grzegorz Bierecki, dzisiaj prezes Kasy Krajowej SKOK, wówczas członek Międzyuczelnianego Komitetu NZS, a wcześniej we wrześniu 1981 przewodniczący prezydium ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego Niezależnej Federacji Młodzieży Szkolnej, której tradycję kontynuowała w latach stanu wojennego Federacja Młodzieży Walczącej.

darmowy hosting obrazków
Do sytuacji strajkowej z 1988 roku, w swoich wystąpieniach nawiązali Andrzej Sosnowski, obecnie prezes SKOK Stefczyka oraz Mariusz Popielarz, dziennikarz i działacz sportowy, oboje przed laty wchodzili w skład studenckiego komitetu strajkowego. Sosnowski podkreślił, że wtedy uważał, iż strajk powinien trwać dłużej, ale podporządkował się decyzji większości komitetu o zawieszeniu protestu. Popielarz przywołał wspomnienie zagrożenia, a nawet defetyzmu panującego podczas protestów robotniczych i jego bezpośredniego wpływu na zawieszenie strajku studenckiego. Przypomniał, że nawet Lech Wałęsa nie chciał wtedy nocować w stoczni.
Paweł Adamowicz, obecnie prezydent Gdańska, a w maju 1988 roku przewodniczący komitetu strajkowego na UG, oprócz przywołanej przez siebie anegdoty, opowiadał również o wyjątkowo dobrej wtedy współpracy z Przemysławem Gosiewskim. Dzisiaj Adamowicz jest członkiem PO, a Gosiewski czołowym działaczem PiS.
Podczas spotkania nie zabrakło również krótkiej prezentacji multimedialnej, przybliżającej zebranym działalność NZS w tamtych latach, oraz przerywnika muzycznego w wykonaniu duetu studenckiego, który zagrał „Naszą Klasę” Jacka Kaczmarskiego.
Wymiana pokoleniowa
Spotkanie promocyjne książki przyciągnęło zarówno dawnych, jak i obecnych działaczy Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a także osoby zaangażowane w latach 80-tych w działalność innych niezależnych organizacji młodzieżowych. Widoczna była spora grupa przedstawicieli Federacji Młodzieży Walczącej oraz organizacji „Wolność i Pokój”. Nie zabrakło znanego historyka, dawniej członka FMW Sławomira Cenckiewicza oraz czołowych przedstawicieli „dorosłej” opozycji antykomunistycznej – Joanny i Andrzeja Gwiazdów oraz Krzysztofa Wyszkowskiego.

darmowy hosting obrazków
Głównym celem przyświecającym organizacji tego spotkania, jak podkreślali organizatorzy, było zachowanie i upowszechnianie zbiorowej pamięci dotyczącej działalności konspiracyjnej Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a tym samym kształtowanie modelu nowoczesnego polskiego patriotyzmu. I pewnie właśnie dlatego Roman Sikora wyraził podczas swojego wystąpienia radość z faktu, że podczas spotkania na UG udało się zgromadzić tak wielu działaczy antykomunistycznych, walczących o wolną i niepodległą Polskę, przeszło 20 lat temu.
Nic bowiem lepiej nie przybliża młodemu pokoleniu tamtej szarej rzeczywistości, jak żywy kontakt z historią. Nic lepiej nie wpływa na świadomość narodową młodych, na szerzenie patriotyzmu oraz promowanie wzorów godnych naśladowania, jak rozmowy kuluarowe prowadzone przez studentów z uczestnikami tamtych wydarzeń, które były istotnym elementem tego wydarzenia. Był na nie czas, choćby podczas zwiedzania wystawy pt. „Archiwum NZS”, prezentującej fotografie i historię NZS z lat 80-tych.

darmowy hosting obrazków
Każdy uczestnik spotkania otrzymał także egzemplarz książki autorstwa Zbigniewa Gacha, opisującej szczególnie ważny okres w dziejach Niezależnego Zrzeszenia Studentów, co z pewnością przyczyni się do dalszego zgłębiania najnowszej historii.
Osoby zainteresowane historią okresu stanu wojennego, w tym historią NZS i innych niezależnych młodzieżowych organizacji, zapraszamy do odwiedzania społecznościowego portalu: http://www.memento.org.pl/. Już wkrótce za jego pośrednictwem będzie można również nabyć książkę red. Zbigniewa Gacha.
Mariusz A. Roman
(Fot. Autor)

środa, 29 kwietnia 2009

Rocznica powstania Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Dokładnie 31 lat temu, 29 kwietnia 1978 roku w Gdańsku został powołany Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Inicjatywa ta nawiązywała do WZZ powstałych 21 lutego 1978 roku na Śląsku, ale to jednak gdańscy działacze WZZ pokierowali wielkim zrywem robotniczym z sierpnia 1980 roku i doprowadzili do powstania NSZZ „Solidarność”.
Joanna Duda-Gwiazda w biuletynie MKZ NSZZ „Solidarność” z 1981 r. pisze m.in.: „W przeddzień 1 maja 1978 r. Andrzej Gwiazda – inż. Elektronik z Elmoru, Antoni Sokołowski – spawacz zwolniony ze Stoczni Gdańskiej w 1976 i Krzysztof Wyszkowski – stolarz zatrudniony w Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”, podpisali deklarację powołującą Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża”.
darmowy hosting obrazków
„Społeczeństwo musi wywalczyć sobie prawo do demokratycznego kierowania swoim państwem. (...) Pamiętając tragiczne doświadczenia grudnia 1970, opierając się na oczekiwaniach licznych grup i środowisk społeczeństwa Wybrzeża, podejmujemy śląską inicjatywę tworzenia wolnych związków zawodowych. Dziś, w przededniu 1 maja, święta od ponad 80 lat symbolizującego walkę o prawa robotnicze, powołujemy Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Celem Wolnych Związków Zawodowych jest organizacja obrony interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników. Wolne Związki Zawodowe deklarują swą pomoc i opiekę wszystkim pracownikom bez różnicy przekonań czy kwalifikacji" – czytamy w deklaracji założycielskiej WZZ.
Historycy, którzy zajmują się problematyką opozycji demokratycznej są zgodni, że źródłem powstania WZZ były wydarzenia Grudnia 1970 r. na Wybrzeżu. – Idea WZZ nie narodziła się w Warszawie tylko podczas Grudnia ‘ 70. Wiedzieliśmy, że wszystkie zmiany muszą zostać dokonane z udziałem robotników – podkreśla Krzysztof Wyszkowski.
Wyłom w systemie
Wolne Związki Zawodowe działały niezależnie od socjalistycznego państwa. Wkrótce, obok struktur działających na Śląsku i Wybrzeżu, powstały w październiku WZZ w Szczecinie. Niestety, władzom udało się spacyfikować w zarodku podobne inicjatywy w Wałbrzychu, Gmiechowie, Łodzi, Krakowie, Radomiu i Częstochowie. SB dezintegrowała i ze szczególną wnikliwością penetrowała wolne związki, które stając w obronie praw robotniczych i obywatelskich, podważały w sposób szczególny podstawę istnienia ustroju sprawiedliwości dziejowej. W wychodzącym na Wybrzeżu biuletynie pt. "Robotnik Wybrzeża", czytamy m.in.:
darmowy hosting obrazków
„W PRL istnieją potężne związki zawodowe zrzeszające miliony pracowników, dysponujące własną prasą, funduszami, lokalami. Mimo to, co kilka lat robotnicy wychodzą na ulice i w gwałtowny sposób dopominają się o swoje prawa, narażając się na ataki MO i późniejsze represje. Nawet duże grupy pracowników w przypadku konfliktu z administracją są bezsilne i osamotnione. Sytuacja pojedynczego pracownika skrzywdzonego czy oszukanego jest jeszcze trudniejsza.
(...) Nie stawiamy sobie celów politycznych, nie narzucamy naszym członkom, współpracownikom i sympatykom określonych poglądów politycznych i światopoglądowych, nie dążymy do objęcia władzy. Zdajemy sobie jednak spraw, że nie unikniemy zarzutu o prowadzenie działalności politycznej. Zakres spraw, które u nas traktuje się jako sprawy polityczne jest bowiem niezmiernie szeroki i obejmuje prawie wszystko za wyjątkiem wycieczek na grzyby.
(...) Nasza działalność jest legalna i zgodna z prawem. Każdy człowiek ma naturalne prawo do obrony, do sprawiedliwości i do godnego życia - gwarantuje nam to Konstytucja PRL oraz międzynarodowe konwencje i umowy dotyczące praw ludzkich i obywatelskich. Działalność związkowa jest pod szczególną ochroną prawną".
za: Dlaczego założyliśmy WZZ?, „Robotnik Wybrzeża”, nr 1, z 1 sierpnia 1978, s. 1.
Formuła oraz koncepcja działalności ponad podziałami, wola niesienia pomocy robotnikom wywołała szczególne zaniepokojenie wśród komunistycznych władz nie tylko w kraju, ale również w Moskwie. Znany historyk Sławomir Cenckiewicz, m.in. w swoim artykule pt. „Gęgacze i cisi” opublikowanym przed rokiem na łamach tygodnika WPROST, cytuje wypowiedź Piotra Kostikowa, w latach 1964-1980 szefa sektora Polski Wydziału Łączności z Bratnimi Partiami Krajów Socjalistycznych KC KPZR, który w swoich wspomnieniach pisał m.in.:
„Z uwagą na przykład odnotowaliśmy już w (kwietniu) 1978 roku powstanie Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych. Dowiedzieliśmy się potem, że kolportowane są niezależne pisma, że bezpieczeństwo dokonało aresztowań. Bardzo nas to przestraszyło. Bardziej niż znane nam wcześniej działania Komitetu Obrony Robotników i może w założeniu szlachetna, ale odosobniona działalność młodych i starszych przedstawicieli kręgów intelektualnych wśród robotników Radomia, Ursusa i innych miejscowości dotkniętych represjami po czerwcu 1976 roku. Doniesienia naszej bezpieki o działalności Kuronia, Michnika, Modzelewskiego czy Moczulskiego nie robiły silniejszego wrażenia, jakby spowszedniały (...).
Dopiero wiadomości o Wolnych Związkach Zawodowych zaalarmowały naszych szefów. (...) Nasi szefowie sformułowali taką tezę: ten ruch jest niebezpieczny, już same nazwy – wolne związki zawodowe czy komitety obrony robotników – są dynamitem. Ruch jest niebezpieczny, bo wraca do początku wieku, do korzeni rewolucji społecznej. Tę niewiarygodną tezę sformułowano u nas jeszcze w latach 70. Krył się za nią strach przed... rewolucją. Nie poprzestano na teorii, na użytek wewnętrzny Związku Radzieckiego poszły polecenia o zaostrzeniu represji, obserwacji, ściganiu sił podejmujących działania przeciw państwu radzieckiemu. U nas jeszcze nikt nie pomyślał o wolnych związkach, ale już rozstawiano posterunki".
Nie byłoby Solidarności bez gdańskich WZZ
Działalność WZZ w latach 1978-1980 koncentrowała się wokół obrony praw pracowniczych i związkowych, organizacji obchodów rocznicowych Grudnia’70 i wydawania niezależnej prasy. WZZ wydały siedem numerów „Robotnika Wybrzeża" i około dziesięciu ulotek, w tym wydawnictwo zatytułowane „Placówka”, kolportowane następnie na kaszubskich wsiach. Pisano w nich o sprawach codziennych. Stałym tematem były prawa pracownicze i związkowe. Na łamach „Robotnika Wybrzeża" przybliżano również treść konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy oraz relacjonowano represje wymierzone w działaczy opozycji.
Kiedy władze PRL ogłosiły 1 lipca 1980 r. podwyżkę cen żywności, wywołało to falę strajków. Dyrekcje zakładów rozpoczęły zwalnianie „niepokornych". 7 sierpnia 1980 r. zwolniono z pracy w Stoczni Gdańskiej im. Lenina Annę Walentynowicz, działaczkę WZZ. Kilka dni później na zebraniu Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Bogdan Borusewicz zaproponował wywołanie strajku w trójmiejskich stoczniach. Rozpoczęcia akcji strajkowej w stoczni gdańskiej, 14 sierpnia 1980 r. podjęli się członkowie WZZ – Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński. Strajk w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej zorganizował inny działacz WZZ - Andrzej Kołodziej i to podczas swojego pierwszego dnia pracy w tej stoczni. Wkrótce powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy na czele którego stanął inny członek WZZ, Lech Wałęsa.
A zatem na realizację podstawowego celu, jaki stawiały sobie Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, przyszło czekać zaledwie dwa lata, kiedy to w sierpniu 1980 r. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zmusił władze do wyrażenia zgody na powstanie niezależnych związków zawodowych. Była to niewątpliwa zasługa gdańskich działaczy WZZ, którzy odegrali decydującą rolę w dziele powstania „Solidarności".
Mariusz A. Roman
Czytaj również:
Sławomir Cenckiewicz, „Gęgacze i Cisi”;
Antoni J. Wręga, „Transparentność spraw sekretnych”.
Na załączonych zdjęciach: Składanie wieńców pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina, zorganizowane przez WZZ w dniu 16 grudnia 1979 roku; Pierwszy numer „Robotnika Wybrzeża” z 1 sierpnia 1978.