czwartek, 13 października 2011

Szlakiem mjr Żubryda „Zucha”

Związek Strzelecki "Strzelec" oraz Gmina Korczyna zapraszają w dniach 14-16 października 2011 r. do udziału w II Rajdzie Szlakiem Żołnierzy Wyklętych mjr. Antoniego Żubryda "Zucha".
Jednym z największych antykomunistycznych oddziałów zbrojnych działających po tzw. wyzwoleniu na terenie ówczesnego województwa rzeszowskiego był oddział dowodzony przez Antoniego Żubryda. Operował na terenie powiatów sanockiego, brzozowskiego i krośnieńskiego w latach 1945-1946.
I to właśnie szlakiem bojowym tego oddziału odbędzie się w najbliższy weekend - II Rajd Szlakiem Żołnierzy Wyklętych mjr. Antoniego Żubryda "Zucha":
W piątek 14 października ok. godz. 9.00 ze stacji PKP w Zagórzu uczestnicy wyruszą trasą Zagórz – Sanok do Brzozowa.
W sobotę trasą Brzozów - Malinówka (krzyż w pobliżu miejsca śmierci majora Żubryda i jego żony) do Korczyny k/Krosna. Wieczorem w Korczynie odbędzie się koncert patriotycznego barda Andrzeja Kołakowskiego, poświęcony Żołnierzom Niezłomnym i II Konspiracji.
darmowy hosting obrazków
W niedzielę w Korczynie:
Msza Święta w intencji poległych i pomordowanych dowódców i żołnierzy SBO NSZ "ZUCH" (Sanktuarium św. J.S. Pelczara), Widowisko plenerowe na Rynku w Korczynie - "Żubryd schodzi z gór", inspirowane zajęciem Korczyny przez Batalion "Żubrydowców" w 1945 r.
Dla zainteresowanych udziałem w marszu, adresy kontaktowe:
Organizator rajdu: zolnierze_niezlomni@onet.pl lub sztab1200@wp.pl , tel.: 42 636 60 08;
Informacja dla grup: grobelski123@gmail.com , tel.: 784-958-360.
Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch", patrz tutaj.
Polecam również krótki film poświęcony pamięci Janiny i Antoniego Żubrydów, patrz poniżej:
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum]

środa, 12 października 2011

Biedroń może stracić mandat?

Robertowi Biedroniowi stawiane przez prokuraturę zarzuty nie przeszkodziły w starcie w wyborach parlamentarnych. Szczęśliwie, nie schroni się on teraz za immunitetem poselskim. Wciąż trwa śledztwo w sprawie o nienaruszalność nietykalności cielesnej policjanta przez Biedronia. Jest nadzieja na sprawiedliwość!
Oskarżenie o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta nie było przeszkodą dla Roberta Biedronia z Ruchu Palikota by startować w wyścigu do poselskiej posady.
Po ogłoszeniu wyników wyborów, osoby z zarzutami, nawet jeśli zostały wybrane na posłów, przynajmniej przez jakiś czas spać spokojnie nie będą. Jeśli posłem czy senatorem został ktoś z zarzutami, nabyty immunitet nie uchroni go przed procesem. Zgodnie z prawem, uzyskanie mandatu nie wstrzymuje już toczących się śledztw, ani procesów karnych prowadzonych przeciwko nowym parlamentarzystom.
I tak, postępowanie będzie się toczyć w sprawie Roberta Biedronia, przeciw któremu od końca maja w warszawskim sądzie złożony jest akt oskarżenia o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta w czasie demonstracji 11 listopada zeszłego roku. Nowo wybrany poseł był wśród osób blokujących legalny Marsz Niepodległości rzucając w ich stronę kamieniami i racami.
darmowy hosting obrazków
Biedroń, zatrzymany przez policjanta, uderzył go w twarz i wyrwał mu pałkę. Postawione sobie zarzuty Biedroń uznał za kuriozalne i oświadczył, że to on został przez policję pobity, o czym następnie zawiadomił prokuraturę. Postępowanie w tej sprawie zostało umorzone, a oskarżonemu Biedroniowi grozi do roku więzienia.
Przepisy stanowią, że immunitet poselski nie jest przeszkodą w prowadzeniu procesu w tej sprawie, więc jeśli Biedroń zostałby za ten czyn prawomocnie skazany - utraciłby mandat poselski. Prawo zakazuje sprawowania go osobom skazanym za przestępstwo umyślne.
Krótkie filmy zamieszczone na You Tube pt. Zatrzymanie Roberta Biedronia, patrz poniżej:

oraz, pt. Dowód przeciwko Robertowi B., patrz tutaj:
 
MAR/Fronda.pl
[Fot. Archiwum]

wtorek, 11 października 2011

Rocznica śmierci kpt. "Huzara"

58 lat temu, 11 października 1953 r., w więzieniu w Białymstoku komunistyczni oprawcy zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar".
W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa PRL odmówiła skorzystania z prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek, itp.
darmowy hosting obrazków
Te propagandowe kłamstwa powtarzano później, niemal do czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści. Oprócz kpt. "Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również pięciu jego żołnierzy. Byli to:
Mieczysław Grodzki "Żubryd",
Wacław Zalewski "Zbyszek",
Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
Józef Mościcki "Pantera".
Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane.
O poparciu jakim cieszył się kpt. „Huzar” wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że zdołał prowadzić walkę do końca 1952 r. W wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953 stracony w więzieniu w Białymstoku.
darmowy hosting obrazków
11 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski "Polonia Restituta". 18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.
Więcej o Kazimierzu Kamieńskim ps. "Huzar", patrz tutaj.
Polecamy również krótki film o legendzie Podlasia kpt. Kazimierzu Kamieńskim, patrz poniżej:
(MAR)
[Fot. Archiwum]

czwartek, 6 października 2011

Uhonorowanie braci Kowalczyków

Dziś w Opolu odbędą się niezależne uroczystości dla uczczenia 40. rocznicy wysadzenia auli WSP w Opolu przez braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków, którzy nie chcieli dopuścić do celebrowania Święta Milicji i Służby Bezpieczeństwa hańbiącego pamięć pomordowanych robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.
darmowy hosting obrazków
W 2011 roku mija 40. rocznica desperackiego, antykomunistycznego protestu, którym było wysadzenie w nocy z 5 na 6 października 1971 r. auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu przez pracowników tej uczelni, braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków.
Historia braci Kowalczyków, patrz tutaj.
Trzy lata temu Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej i Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego zwrócili się do Senatu Uniwersytetu Opolskiego z propozycją wmurowania na budynku UO tablicy upamiętniającej protest braci Kowalczyków. Senat uczelni propozycję jednak odrzucił. Echo opolskich sporów o uczczenie pamięci czynu Kowalczyków dotarło do Gdańska – kolebki „Solidarności”. Tam, dzięki osobistemu zaangażowaniu, przede wszystkim, śp. Anny Walentynowicz, władze miasta uhonorowały w grudniu 2010 r. ów czyn tablicą umieszczoną na murze Stoczni Gdańskiej. Po uroczystościach gdańskich powtórny apel do Senatu UO o wmurowanie tablicy na historycznym budynku dawnej Auli WSP został po raz kolejny przez władze opolskiej uczelni odrzucony.
Następnie działacze OSPN wystąpili do Urzędu Miasta Opola z prośbą o godne uczczenie 40. rocznicy czynu braci Kowalczyków. Władze początkowo uznały doniosłą wagę wydarzenia dla najnowszej historii miasta i zmagań o niepodległość Polski. Ustalono, że właściwym miejscem dla uczczenia czynu braci Kowalczyków będzie ściana opolskiego Ratusza. Utworzono specjalny komitet honorowy, zebrano fundusze.
Wykonanie projektu tablicy powierzono opolskiemu artyście, Andrzejowi Czyczyle, który doskonale pamięta tamte czasy:
- Miałem 19 lat jak gruchnęła dosłownie i w przenośni ta aula... Mam osobisty stosunek do tego wydarzenia. Bracia Kowalczykowie niebywale mi zaimponowali i choć osobiście ich nie znam, to byłem dumny z tego co zrobili – stwierdził artysta, który zrezygnował ze swojego honorarium.
Andrzej Czyczyło zdradził również co chciał wyrazić w swoim dziele:
- Chodziło mi o to, żeby pokazać kontur Polski, wybuch i krater. Chciałem uniknąć dosłowności, chciałem pokazać rodowód ideowy braci oraz to z jakiej tradycji się wywodzą Kowalczykowie.
darmowy hosting obrazków
Realizacją wizji artystycznej Andrzeja Czyczyły zajął się znany opolski rzeźbiarz Jerzy Piechnik. Zaś odlew w brązie wykonała renomowana pracownia ART ODLEW Wiktora Halupczoka.
Tablica ma 50 cm szerokości na 80 cm wysokości. Waży około 40 kg. Wykonana jest z brązu. Została sfinansowana ze środków wpłaconych na ten cel przez osoby indywidualne oraz organizacje społeczne i patriotyczne z całej Polski.
Niestety, tablica ta nie zawiśnie również w centrum Opola ponieważ Prezydent Ryszard Zembaczyński wycofał się z poparcia umieszczenia jej na ścianie frontowej opolskiego ratusza. Ostatecznie tablica ufundowana przez Opolan z okazji 40. rocznicy czynu braci Kowalczyków umieszczona prawdopodobnie zostanie na terenie klasztoru OO. Franciszkanów w Opolu. Będzie czekać na czasy, kiedy będzie można zamontować ją na jedynym właściwym miejscu – historycznym budynku dawnej Auli WSP w Opolu.
Organizatorzy, Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej i Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego serdecznie zapraszają wszystkich chętnych z całej Polski do udziału w okolicznościowej konferencji w czwartek 6 października 2011 r. o godz. 18.00 przy ul. Oleskiej 48 w Opolu, w historycznej auli Kowalczyków.
W programie konferencji:
Prezentacja tablicy upamiętniającej czyn braci Kowalczyków;
Przemówienia okolicznościowe;
Projekcja filmu o czynie braci Kowalczyków.
Po konferencji o godz. 19.oo rozpocznie się Msza. św. w kościele OO. Franciszkanów w Opolu, gdzie zostanie poświęcona tablica.
Polecamy również film pt. „Desperaci - film o braciach Kowalczykach” , patrz poniżej:

Opr. M. Roman
[Fot. Archiwum]

środa, 5 października 2011

Czy grozi nam nowoczesność?

W ostatnią przedwyborczą niedzielę proboszcz w parafii w Kolbudach koło Gdańska z ambony namawiał wprost do głosowania na Platformę Obywatelską. Po fali protestów parafian oraz czytelników portalu niezależna.pl, ostatecznie przeprosił za promowanie „organizacji prezentującej treści wrogie Kościołowi oraz antychrześcijański styl życia”. Warto przy okazji tej niefrasobliwości proboszcza zastanowić się nad stanem polskiego katolicyzmu jako takiego.
darmowy hosting obrazków
Z jednaj strony dość powszechnie znane są wskazówki, jakimi powinien kierować się katolik w czasie wyborów. Episkopat Polski przypomina o nich przed każdymi wyborami. Jan Paweł II wręcz apelował o roztropną troskę o dobro wspólne i nie akceptował postawy wycofywania się z życia publicznego katolików. Namawiał do obrony wartości chrześcijańskich także w wymiarze publicznym. Z drugiej strony coraz częściej możemy zaobserwować prawdziwą wolną amerykankę w wyborach, jakich dokonują polscy katolicy. Często na myśl przychodzi wtedy, stare polskie przysłowie: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.
Protest w Kolbudach
W ostatnią niedzielę (2 października br.) ks. Prałat Józef Nowak, proboszcz parafii w Kolbudach, z ambony podczas ogłoszeń czytanych na zakończenie mszy świętej poinformował o swoim poparciu dla akcji wyborczej prowadzonej tuż pod drzwiami do kościoła przez jednego z gdańskich kandydatów Platformy Obywatelskiej. Zwolennicy kandydata PO korzystali także z salki katechetycznej przy kościele, gdzie mieli zgromadzone materiały wyborcze: baloniki oraz ulotki.
darmowy hosting obrazków
Po interwencji Pawła Wąsowicza, brata ks. Jarosława Wąsowicza, salezjanina (znanego w Polsce publicysty i historyka, który rokrocznie organizuje m.in. pielgrzymkę kibiców do Częstochowy), młodzi ludzie rozdający materiały wyborcze PO przenieśli się w pobliże schodów prowadzących do świątyni, co zostało uwidocznione na załączonych zdjęciach.
Poniżej protest zredagowany przez Pawła Wąsowicza:
Wyrażam głęboki sprzeciw wobec wykorzystania w celach wyborczych świątyni oraz zgromadzenia wiernych na mszy św. w kościele parafialnym w Kolbudach k/Gdańska. Agituje młodzież związana z Platformą Obywatelską za przyzwoleniem i oficjalnym poparciem w ogłoszeniach parafialnych przez proboszcza parafii Ks. Prałata Józefa Nowaka. Wobec jawnego i oficjalnie wyrażonego sprzeciwu wobec takich praktyk antykościelnych wyraził On opinię, że promocja zachowań antychrześcijańskich oraz przyzwolenie na niszczenie najświętszych symboli wiary, nie stoi w jego przekonaniu w sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Wobec powyższego uważam, że parafialna wspólnota p.w. św. Floriana w Kolbudach powinna poprosić biskupa Archidiecezji Gdańskiej Ks. Abp Sławoja Leszka Głódzia o interwencję i zapobieżenie dalszemu niszczeniu Kościoła.
Wszystkich wiernych Kościoła Katolickiego, którym droga jest czystość naszej wiary proszę o wsparcie modlitewne dla naszej wspólnoty parafialnej. Jednocześnie zwracam się również z prośbą o wyrażanie sprzeciwu bezpośrednio w kurii Archidiecezji Gdańskiej oraz w kancelarii Parafii św. Floriana w Kolbudach.
darmowy hosting obrazków
Treść protestu Pawła Wąsowicza, ukazała się jeszcze w niedzielę na portalu niezależna.pl. W konsekwencji na stronie parafialnej (w dziale: księga gości), pojawiło się sporo negatywnych opinii pod adresem proboszcza, patrz tutaj.
Na reakcję ks. Prałata Józefa Nowaka, na szczęście nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek (3 października br.) na portalu parafialnym okazało się następujące oświadczenie:
Przepraszam wszystkich wiernych parafii Św. Floriana w Kolbudach, za promowanie w Niedzielę, 2 X 2011 r., o godz. 9, organizacji prezentującej treści wrogie Kościołowi oraz antychrześcijański styl życia.
I choć jak napisał następnie na swoim Blogu Paweł Wąsowicz:
(...) uważam akcję protestacyjną wiernych za zakończoną. Ksiądz Prałat zobowiązał się do przeproszenia parafian bezpośrednio w ogłoszeniach parafialnych na mszach św. w niedzielę 9 października 2011 r.
To jednak nie sposób wyzbyć się pewnych wątpliwości, co do finału całej sprawy, w sytuacji gdyby całe zdarzenie nie nabrało wydźwięku medialnego i gdyby osoba organizująca protest nie była spokrewniona ze znanym salezjaninem. Zastanówmy się we własnych sumieniach czy z podobną do opisanej niefrasobliwością nie mieliśmy już sami do czynienia? I jaka była nasza reakcja – czy podobna do tej, na jaką zdecydował się Paweł Wąsowicz?
Wielki milczący?
Kościół nie będzie wielkim milczącym w czasie kampanii wyborczej – przypomnieli biskupi diecezjalni w sierpniowym komunikacie wydanym przez Episkopat Polski. W dokumencie tym zawarte są również wskazówki, jakimi powinien kierować się katolik w czasie wyborów:
„Obowiązkiem katolika jest jednak wybieranie ludzi i środowisk, którzy gwarantują obronę godności człowieka i życia od poczęcia do naturalnej śmierci; wybieranie osób, które będą prowadzić sprawy Państwa tak, by troska o rodziny była na pierwszym miejscu; głosowanie na ludzi zdolnych podjąć trudne sprawy i reformy, konieczne dla dobra Ojczyzny. Polska potrzebuje ludzi sumienia, sprawdzonych i gotowych jej służyć, zarówno w trosce o jej historię, o jej dziś, a szczególnie o jej przyszłość” – napisali w dokumencie biskupi.
Czy jednak, aby na pewno katolicy polscy biorą sobie powszechnie do serca, wskazówki własnych pasterzy? Pytanie dość retoryczne. Może lepiej zastanowić się czy katolicyzm w Polsce jest tożsamy jedynie z chrztem, przyjęciem I komunii świętej i bierzmowaniem, do których to sakramentów przyznaje się znakomita większość polskiego społeczeństwa? A co zrobić z Ewangelią i nauką społeczną kościoła? Dobre, ewentualnie dla dzieci w szkołach i przedszkolach, chociaż coraz częściej i to już nie dla wszystkich.
W nasze życie publiczne, ale jakże często także prywatne coraz częściej wkrada się relatywizm... Poprawność polityczna nie pozwala na odwołanie się do Boga w konstytucji. Brakuje większości dla obrony życia w polskim parlamencie. Od lat istnieje również dość powszechna akceptacja dla aborcji.
Powie ktoś: relikt komunistycznej przeszłości, zdziczenie obyczajów. A może po prostu wystarczy stwierdzić, jak działacze Ruchu Palikota: czas na nowoczesne państwo. Państwo, w którym partie oficjalnie chrześcijańskie, nie widzą żadnych sprzeczności w promowaniu zabiegów in vitro, tzw. związków partnerskich czy braku poszanowania dla życia od jego początku aż do naturalnej śmierci.
Pozostaje już tylko każdemu z nas, zadać sobie pytanie: Quo Vadis Polsko?
Mariusz A. Roman
[Fot. Archiwum oraz P. Wąsowicz]